Z porannej prasóweczki.

– Mosze, a jak duży jest Izrael?
– Czterysta kilometrów wzdłuż, sto kilometrów wszerz i sto siedemdziesiąt dwa centymetry wzwyż.
– Jak to – sto siedemdziesiąt dwa centymetry wzwyż?
– Mam metr osiemdziesiąt wzrostu, mieszkam tu czterdzieści lat i mam Izraela po dziurki w nosie.

ROTFL.

Poziom umysłowy statystycznych leci na łeb na szyję, skoro już nawet takie tuzy, jak Financial Times, pozwalają sobie na kwiatki typu:

Według informacji z eurogrupy, greckie długi mają zostać ograniczone poprzez obliczony na dużą skalę wykup obligacji po dumpingowej cenie [czyli np. po połowie wartości nominalnej – przyp. mój, Źródło]

Nazwać tylko częściową spłatę swoich zobowiązań „dumpingiem”… no no, chylę czoła. Vincent zyskał nowego nauczyciela.

Ja się tak nie bawię.

Chyba piętnasty raz przechodzę hitmanową „Kurtynę w dół”, wreszcie udało mi się przejść ją z zerowym rozgłosem i zerową przemocą – tylko w cudzym wdzianku, ale to chyba nie powinno mieć znaczenia? – i znów nie dostałem „Silent Assasina”, tylko „Professionala”. Bu.

EDIT: a jednak ujście we własnych ciuszkach ma znaczenie. Wreszcie mam SA, można grać dalej 🙂

QOTD x 2.

Pierwszy:

Kiedy we wrześniu stanowisko ambsasadora [Chin w Polsce – przyp. torero] objął Sun Yuxi, zapowiedział w 2011 r. podwojenie chińskich inwestycji bezpośrednich. Ale zapał powoli gaśnie. Kiedy w listopadzie zeszłego roku do Polski przyjechała wysokiej rani chińska delegacja rządowa z propozycją programu inwestycyjnego rzędu kilku miliardów dolarów, marszałek Grzegorz Schetyna przyjął gości na sejmowym korytarzu. [Tomasz Jóźwik, Aleksander Kobyłka, „Chiny non grata”]

I drugi:

W drugiej połowie XX wieku autorzy książek ekonomicznych często pisali o obligacjach państwowych jako o instrumentach bezpiecznych, które może nie są najlepiej oprocentowane, ale za to pewne. Co więcej, określenie „stopa wolna od ryzyka” miało odnosić się do rentowności papierów dłużnych emitowanych przez rząd. Na moje szczęście pierwszą lekcję z zakresu inwestycji w bezpieczne instrumenty przeszedłem już w podstawówce na strychu mojego domu. Moją uwagę przykuł znaleziony w starej komodzie piękny dokument ze skomplikowanym wzorkiem i napisem „Obligacja” oraz wyciętymi kilkoma kuponami. Emitentem była Rzeczpospolita Polska, zaś termin wykupu owej obligacji przypadał na rok 1941. [Konrad Łapiński, „Niebezpieczne instrumenty bezpieczne”]

Obydwa artykuły z „Forbesa” 07/2011.

Pamiątka z Polski.

Dziewczyna z usiech, lekko po trzydziestce, interesuje się muzyką i szeroko pojętą sztuką. Co polecilibyście jako sensowną pamiątkę z Polski – poza oczywiście smokiem wawelskim na nitroglicerynę i słonymi paluszkami z Wieliczki? Łazi mi po głowie najnowsza Aga Z. śpiewająca Miłosza. Any other ideaz?