QOTD x 2.

Pierwszy:

Kiedy we wrześniu stanowisko ambsasadora [Chin w Polsce – przyp. torero] objął Sun Yuxi, zapowiedział w 2011 r. podwojenie chińskich inwestycji bezpośrednich. Ale zapał powoli gaśnie. Kiedy w listopadzie zeszłego roku do Polski przyjechała wysokiej rani chińska delegacja rządowa z propozycją programu inwestycyjnego rzędu kilku miliardów dolarów, marszałek Grzegorz Schetyna przyjął gości na sejmowym korytarzu. [Tomasz Jóźwik, Aleksander Kobyłka, „Chiny non grata”]

I drugi:

W drugiej połowie XX wieku autorzy książek ekonomicznych często pisali o obligacjach państwowych jako o instrumentach bezpiecznych, które może nie są najlepiej oprocentowane, ale za to pewne. Co więcej, określenie „stopa wolna od ryzyka” miało odnosić się do rentowności papierów dłużnych emitowanych przez rząd. Na moje szczęście pierwszą lekcję z zakresu inwestycji w bezpieczne instrumenty przeszedłem już w podstawówce na strychu mojego domu. Moją uwagę przykuł znaleziony w starej komodzie piękny dokument ze skomplikowanym wzorkiem i napisem „Obligacja” oraz wyciętymi kilkoma kuponami. Emitentem była Rzeczpospolita Polska, zaś termin wykupu owej obligacji przypadał na rok 1941. [Konrad Łapiński, „Niebezpieczne instrumenty bezpieczne”]

Obydwa artykuły z „Forbesa” 07/2011.

10 thoughts on “QOTD x 2.

  1. Mam na podorędziu jeden cytat z moich komciów, ale chowam go na deser. Tzn. jeden pamiętam, a któregoś dnia zrobię przegląd i spiszę je wszystkie. Stay tuned 🙂

    Polubienie

  2. Drax, jakby Ci to powiedzieć… cytat mówi tylko o instrumentach zwanych „bezpiecznymi”, ani słowa o czyichkolwiek akcjach, które za takowe u nikogo uchodzić nie zamierzały… 🙂

    Polubienie

  3. Oczywiście. A jego celem jest wykazanie, że owe bezpieczne bezpiecznymi wcale nie są. Ponieważ „bezpieczny” jest pojęciem relatywnym, należy w tym celu dowieść, że tzw. „bezpieczne” instrumenty finansowe nie są bezpieczniejsze od pozostałych. Moja uwaga natomiast zmierza do wykazania bezsensowności podniesionego przezeń argumentu.

    Wysil się tu, człowieku, na odrobinę ironii, ech… 😉

    Polubienie

  4. Nie ma czegoś takiego, jak inwestycja bezpieczna również w razie wojny i okupacji. Złoto np. jest pierwszą rzeczą (albo jedną z pierwszych), którą się konfiskuje na zdobytym terenie. 😉 A przedwojenne polskie obligacje wcale niekoniecznie są bezwartościowe (pierwsza odpowiedź Google’a na pytanie „Obligacje II RP”).

    Polubienie

  5. Jasne, dlatego napisałem, że „bezpieczeństwo” jest w tym wypadku pojęciem względnym. Tym niemniej pewne instrumenty są bezpieczniejsze od innych. Posługiwanie się wojną jako argumentem przeciw tej tezie, m. in. z powodu, który podniósł Czajna, tylko ośmiesza autora takiej argumentacji.

    Polubienie

  6. „Bezpieczny” w odniesieniu do oprocentowania obligacji nigdy nie było pojęciem relatywnym, przynajmniej w literaturze. Obligacje nigdy nie były przedstawiane jako „bezpieczniejsze, niż”. Były [hm… i są?] przedstawiane jako bezpieczne – i już. Taka podskórna wiara w Fukushimę.

    @Czajna: dotykasz bardzo złożonej kwestii. W tym, co piszesz, oczywiście masz rację [acz znajomi szpiedzy cesarza nie poszli do sądu i państwo polskie nawet nie przysłało im kartki na święta], choć… otoh skoro sam przyznajesz, że bezpieczeństwo finansowe jest w gruncie rzeczy każdorazowo iluzją, może by tak zaprzestać gonienia za iluzją, kosztującego nas naprawdę ciężki szmal, hę? 🙂

    A bezpieczeństwo finansowe jednostek to zupełnie inna sprawa. trza po prostu inwestować w aktywa zagraniczne, w takim przypadku bezpieczeństwo sprowadza się [przy monitorowaniu sytuacji] do ochrony przeciw meteorytom 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s