I jeszcze raz o Grecji.

Zauważyliście? Winni kłopotów Grecji są – o ile akurat nie jesteś absolutnym przeciwnikiem tych oszołomskich teorii spiskowych, uznającym na drodze wyjątku, że kryzys grecki wywołali ci parszywi bankierzy – „Grecy”. Oczywiście, że „Grecy” po prostu brzmi krócej, niż „greccy politycy”, ale nie zawsze chodzi o skrót.

Jaka jest klisza i pierwsze skojarzenie ichniejszego utracjusza? Pastuch o skłonnościach lewackich [i ze skłonnościami do uprawiania „greckiej miłości” ze swoimi politykami ;)]. Pastuch, nauczyciel, od biedy jakiś członek związku zawodzącego. Raczej rzadko pierwsze skojarzenie to grecki jajogłowy, prawda? Za kryzys odpowiada przecież uczestnik „masowych protestów”, albowiem Grecy to naród leniwy, nepotyczny i do imentu zlewaczon [co oczywiście prawdą jest, aczkolwiek nijak nie sankcjonuje powyższej implikacji].

Tłumaczenie, że demokracja jest dobra, bo wymiana władzy odbywa się przy urnach, jest mydleniem oczu frajerom. Demokracja jest dobra, ale głównie dla bezkarnych złodziei, gwarantując im miękkie lądowanie niezależnie od wielkości przekrętu. W ustrojach mniej cywilizowanych – dla polityków, rzecz jasna – wymiana elit odbywa się na drodze dekapitacji prostej. Słyszał ktoś o poważnie artykułowanych postulatach powywieszania albo w najlepszym razie dożywocia dla sprawców całej greckiej ruchawki? Ja nie.

40 myśli w temacie “I jeszcze raz o Grecji.

  1. Jak zwykle pokazujesz, że ni w ząb nie rozumiesz, czym jest współczesna demokracja i dlaczego uważa się ją za lepszy ustrój od innych. Najwyraźniej nie rozumiesz też (lub Ci się to nie podoba), że aby kogoś skazać, trzeba mu udowodnić (a udowadnianie nie może polegać na „no przecież wszyscy widzą, że”) winę, ale to insza inszość, potwierdzająca jedynie, że od doktrynerskiego konserwatywnego-liberalizmu przekonanego o swojej nieomylności bardzo niedaleko jest do totalitaryzmu, co zresztą historia już pokazała (np. w Chile).

    Polubienie

  2. A nie rozumiesz, bo współczesna demokracja nie sprowadza się do podejmowania decyzji głosami większości i wyborów, a jej wartość nie wynika z tego, że pozwala to podejmować obiektywnie lepsze decyzje.

    Polubienie

  3. Najwyraźniej nie rozumiesz też (lub Ci się to nie podoba), że aby kogoś skazać, trzeba mu udowodnić (…)

    Ależ oczywiście, że rozumiem. Tylko w demokracji po prostu NIE MA mechanizmu pozwalającego skazać kogokolwiek z klasy politycznej, o ile nie nadepniesz komuś na odcisk [vide DSK]. Czerwoni prawdopodobnie przerżną wybory i sprawa rozejdzie się po kościach, ot co.

    Słuszność i prawo to jedna sprawa, a obawa przed realnymi konsekwencjami to druga. Demokracja likwiduje po prostu drugą część, ot co. Zamordyzm – rozumiany jako brak demokracji, nie piszę o gospodarce – pozostawia dodatkowy straszak.

    A trzeba jeszcze dodać i to, że brak „własności państwa” sprzyja jak widać postawie „bierzmy, co się da, i s*, bo za cztery lata i tak nas przegłosują”.

    Polubienie

  4. Ależ oczywiście, że rozumiem.

    Co nie przeszkadza Ci wciąż i wciąż pisać o demokracji jako o ustroju, w którym decyduje większość oraz w którym przeprowadza się wybory i kropka. I krytykować jej za wady, które demokraci widzą, a pomijać zalety, które zdaniem demokratów przeważają.

    Tylko w demokracji po prostu NIE MA mechanizmu pozwalającego skazać kogokolwiek z klasy politycznej, o ile nie nadepniesz komuś na odcisk [vide DSK].

    Mechanizm ten istnieje i wynika z trójpodziału władzy. Jeśli mechanizm nie działa, nie jest to spowodowane przez demokrację, lecz co najwyżej jej niedostatek.

    Słuszność i prawo to jedna sprawa, a obawa przed realnymi konsekwencjami to druga. Demokracja likwiduje po prostu drugą część, ot co. Zamordyzm – rozumiany jako brak demokracji, nie piszę o gospodarce – pozostawia dodatkowy straszak.

    Zamordyzm daje co najwyżej to samo: możliwość skazania kogoś, kto nadepnął na odcisk zamordystom i to niezależnie od winy. Nie daje natomiast żadnej gwarancji skazania (ani nawet wzrostu szansy na skazanie) tych, którzy rzeczywiście zawinili (jeśli zawinili). Znajdziesz w historii przykłady zarówno ukaranych jak i tych, którzy sprawiedliwości się wywinęli niezależnie od systemu. Znajdziesz też liczne dowody na to, że nawet największy zamordyzm mało kogo powstrzymuje przed różnymi przekrętami na różnych szczeblach władzy.

    A trzeba jeszcze dodać i to, że brak „własności państwa” sprzyja jak widać postawie „bierzmy, co się da, i s*, bo za cztery lata i tak nas przegłosują”.

    Brak własności państwa? Jak można brać z czegoś, czego nie ma? 😉

    Polubienie

  5. Skazać? Ale na jakiej podstawie?

    Demokracja ma swoje wady i zalety, ale nie można nikogo karać (w sensie, sądownie) za decyzje które nie są niezgodne z prawem.

    Polityka, jako forma zarządzania, ma jak każdy rodzaj zarządzania pewien element ryzyka: nie da się w 100% przewidzieć przyszłości. Można robić różne prognozy, owszem, ale pewności co do tego co będzie niestety nie ma. Czasami, nawet mimo podjęcia najlepszych możliwych decyzji wszystko może się zawalić, bo np. jest kryzys światowy. W takie sytuacji, CEO traci robotę, tak samo polityk wykopany po najbliższych wyborach.

    Kara wymaga winy – a odpowiedzialność za kraj nie implikuje winy jego problemów. Aby za takie coś ukarać – trzeba dowieść winy, a praworządność jest podstawą jakiegokolwiek sensownego ustroju.

    Polubienie

  6. a praworządność jest podstawą jakiegokolwiek sensownego ustroju.

    Ależ zdaniem Torero możliwość zamordowania przywódców, których poczynania nie przynoszą dobrego efektu, jest rzeczą wielce pożądaną, a samo mordowanie jest znacznie lepszą metodą zmiany władzy niż wybory.

    Polubienie

  7. Mechanizm ten istnieje i wynika z trójpodziału władzy. Jeśli mechanizm nie działa, nie jest to spowodowane przez demokrację, lecz co najwyżej jej niedostatek.

    Gdyby w naszym kraju istniał trójpodział władzy to rząd nie tworzyłby rozporządzeń a parlament nie pisałby ustaw możliwych do zinterpretowania w dowolny sposób. Pomijam już, że instytucja rzeczników praw (wszelakich) nijak się ma do trójpodziału.

    Tak czy inaczej, Grecy już raz bankrutowali (patrz: Charilaos Trikupis). Ówczesny sprawca bankructwa został „bohaterem narodowym”. Dzisiejsi też pewnie zostaną, również jako wielcy modernizatorzy.

    Polubienie

  8. My tu chyba jednak o ogólnej teorii, a nie o praktyce naszego kraju. 😉

    No i znów sprawdziło się zauważone dawno temu przez klasyka, że „magnesem przyciągającym do lewicy jest właśnie jej intelektualna otoczka; wszystkie te fantastyczne, rozbudowane, rozgałęzione, splątane teorie, mające ukryć trzy proste prawdy: chuja tam, a nie wolność; gówno, nie równość; dupa, nie braterstwo.”

    Dyskutuj dalej o teorii.

    Polubienie

  9. Przytoczę tu odpowiedź Greka, na pytanie kto powinien być obwiniony (po angielsku, bo w tymże języku konwersowaliśmy): ” politicians 10%, the people 90%, i.e. it’s our own damn fault”

    Polubienie

  10. Ja tam nie wiem czy jestem faszystą, czy wprost odwrotnie, ale czasem to mam ochotę być niczym Aldo Raine i niektórych zostawiać w lesie z pięcioramienną gwiazdą wyrżniętą nożem na czole – niech chodzą po świecie dumni ze swych poglądów. Potem jednak biorę głęboki oddech i odpuszczam tym, którzy bezwstydnie łamią 7, 8 i 10 przykazanie.

    Polubienie

  11. Demokracja ma swoje wady i zalety, ale nie można nikogo karać (w sensie, sądownie) za decyzje które nie są niezgodne z prawem.

    Zadłużanie kraju i niespłacanie kredytów jest zgodne z prawem? To ciekawa teoria. Możesz podać źródło?

    Polubienie

  12. Musisz się nauczyć cytować.

    Cóż, nie będę odpowiadał, czego Ty musisz się nauczyć i przeformułuję swój ostatni komentarz:

    „Za to, że bierzesz oddech i odpuszczasz, dzięki czemu opanowujesz swoją chęć bycia jak Aldo.”

    Może być problem. Czajna operuje tylko w obszarze teorii. Praktyka go brzydzi.

    Sio trollu, sio!

    Polubienie

  13. Tak czy inaczej, Grecy już raz bankrutowali (patrz: Charilaos Trikupis).

    Raz? 5 razy.

    W Europie „liderem” jest Hiszpania, która bankrutowała już 13 razy. Francja i Niemcy były niewypłacalne po 8 razy, Węgry 7 razy. Sama Grecja już 5 razy była niewypłacalna (cztery razy w XIX w. i w 1932 r.). Polska została uznana za bankruta 3 razy – w 1936 r., 1940 r. i 1981 r.

    http://forsal.pl/artykuly/525369,grecjabankrutowalajuz5razyaleterazmozezatrzasc_rynkami.html

    A prawdziwe bankructwo jest wtedy, gdy bankrut oddaje złoto. Grecja jeszcze nie oddaje [przynajmniej o tym się głośno nie mówi, choć iirc UE dopuściła możliwość rozliczenia długu w złocie], więc nie jest jeszcze najgorzej.

    Polubienie

  14. Przepraszam, to wszystko przez to, że nie do Ciebie pisałem i mnie zaskoczyłeś komentarzem.

    Też mogłem sobie podarować złośliwość. Całą wymianę komentarzy proponuję uznać za niebyłą.

    Cóż… brak argumentów nadrabiasz argumentami ad personam. To też jakaś teoria zapewne, ale znana tylko tobie.

    Let’s see…

    Dyskutowaliśmy sobie o czymś z Torero, aż tu nagle wyjechałeś z komentarzem zmieniającym temat, a tym bardziej perspektywę jego ujęcia, na co pozwoliłem sobie zwrócić uwagę, abstrahując od adekwatności przywołanych przez Ciebie przykładów – myślę, że mam prawo trzymać się tematu dyskusji, której jestem współuczestnikiem i której jestem współinicjatorem.

    W odpowiedzi przeczytałem „bonmot” z Czerskiego dyskredytujący ideologię, do której i ja się przyznaję. Jeśli nawet nie była to w praktyce wycieczka ad personam, to z całą pewnością nie był to również argument.

    Tym bardziej nie wiem, jakim to argumentem wymagającym odpowiedzi z użyciem innych argumentów było stwierdzenie:

    Może być problem. Czajna operuje tylko w obszarze teorii. Praktyka go brzydzi.

    Szczególnie w kontekście stwierdzenia o tym, że muszę nauczyć się cytować.

    Sio!

    Polubienie

  15. @AdamK prośba o dokładne zapoznanie się z moją wypowiedzią. Napisałem „Zadłużanie kraju i niespłacanie kredytów jest zgodne z prawem?”

    @Czajna

    Bardzo przepraszam, że ośmieliłem się wziąć udział w dyskusji Szanownego Pana Teoretyka Czajny z torero. Nie wiedziałem, że forum, na którym się ośmieliłem zabrać głos w temacie, o którym nie mogę mieć przecież, jako Nieteoretyk zielonego (ani czerwonego) pojęcia, jest zarezerwowane tylko do prezentacji wypowiedzi Szanownego Pana Teoretyka Czajny.

    Polubienie

  16. Bardzo przepraszam, że ośmieliłem się wziąć udział w dyskusji Szanownego Pana Teoretyka Czajny z torero. Nie wiedziałem, że forum, na którym się ośmieliłem zabrać głos w temacie, o którym nie mogę mieć przecież, jako Nieteoretyk zielonego (ani czerwonego) pojęcia, jest zarezerwowane tylko do prezentacji wypowiedzi Szanownego Pana Teoretyka Czajny.

    😀

    Możesz sobie oczywiście proponować nowy temat lub jego nowe ujęcie, podrzucać nowe argumenty lub „argumenty” i ogólnie rzecz biorąc przyłączać się do dyskusji. Wszystko niezależnie od tego, czy masz o temacie pojęcie, czego (zdaje się) nigdzie nie oceniałem. Ale ja nie mam żadnego obowiązku Ci odpowiadać.

    Po Twoim pierwszym komentarzu zauważyłem po prostu, że zmieniłeś temat i uchyliłem się w związku z tym od odpowiedzi. Zrobiłem to spokojnie, nie okazując lekceważenia ani nie pisząc niczego bardziej niekulturalnego*. To, co przeczytałem w odpowiedzi, z pewnością nie było zaproszeniem do dyskusji, niczego do niej nie wnosiło i dalekie było od postawy szacunku wobec adwersarza.

    *w stosunku do Torero byłem dużo bardziej napastliwy, bo po latach naszych słownych potyczek wiem już, że o byle co się nie obrazi i daję się ponieść temperamentowi, z czego zresztą dumny nie jestem – Sorry Torero. 🙂

    Polubienie

  17. Klisu: niespłacanie też nie jest niezgodne z prawem. Wzięcie kredytu z zamiarem jego niespłacenia – w Polsce – jest już niezgodne z prawem. Nie wiem jak jest z tym w Grecji, możliwe że mają podobny przepis, ale nadal musisz jeszcze udowodnić zamiar niespłacania przed sądem.

    Polubienie

  18. @AdamK Jest to pewnie nie do udowodnienia. Z socjalizmem tak już jest, że system jest OK tylko te wypaczenia… Ale od czego Trybunały Stanu? Tak czy inaczej, skoro za bałagan odpowiedzialny jest suweren a w demokracji jest nim lud to on powinien ponieść całą odpowiedzialność.
    100 lat temu dających/załatwiających kredyty nazwano aferzystami. Teraz media nie mają już jaj więc zastanawiają się nad tym „czyja wina?” a wina jest tego kto powinien ponieść odpowiedzialność czyli niemieckich i francuskich banków oraz greckiego ludu, który dał prawo do zaciągania zobowiązań. W kieszeniach banków siedzą jednak politycy kręcący licznikami z euro i ustalą pewnie jutro albo chwilę później, że kolejny pierdyliard pójdzie dla Grecji, „bo tak”.

    Polubienie

  19. Co nie przeszkadza Ci wciąż i wciąż pisać o demokracji jako o ustroju, w którym decyduje większość oraz w którym przeprowadza się wybory i kropka. I krytykować jej za wady, które demokraci widzą, a pomijać zalety, które zdaniem demokratów przeważają.

    A jakież to unikalne w skali politologicznej zalety posiada demokracja? Pytam poważnie. I pytam o rzeczy, które nie zdezawuowały się dzisiaj, gdy jakiekolwiek wartości – poza oczywista pamięcią o Holokauście i tolerancją wobec mniejszości seksualnych – uznaje się za przeżytek.

    Tylko w demokracji po prostu NIE MA mechanizmu pozwalającego skazać kogokolwiek z klasy politycznej, o ile nie nadepniesz komuś na odcisk [vide DSK].

    Mechanizm ten istnieje i wynika z trójpodziału władzy. Jeśli mechanizm nie działa, nie jest to spowodowane przez demokrację, lecz co najwyżej jej niedostatek.

    Nonsens. Weźmy chociaż przykład Grecji. W takiej np. monarchii istnieją dwie naturalne bariery, zabezpieczające przed bailoutem [o ile akurat nie ma wojny ani niczego takiego, co tutaj miejsca nie miało].

    Po pierwsze, autorytarny MinFin odpowiada przed królem, który – o ile nie jest akurat klinicznym idiotą – zdaje sobie sprawę, co długofalowo oznacza deficyt i jaki pasztet grozi jego dzieciom i wnukom w razie jakby co. Może więc arbitralnie uchwalić albo bezdeficytowy budżet. albo zatrzymać deficyt na jakimś poziomie. W demokracji MinFin odpowiada przed premierem, który sam jest wybieralny, więc sam musi zabiegać o poparcie, ergo nie ma żadnej ustrojowej przeszkody w coraz większym zadłużaniu państwa / rozcieńczaniu waluty / łotewa.

    Zwróć uwagę, że dzisiaj w zasadzie jedyne prawie nieprzekraczalne progi dla krajowych kacyków stanowią kryteria konwergencji, uchwalone przez organ, który jako jeden z nielicznych może sobie pozwolić na całkowite ignorowanie demokracji!

    Po drugie, król albo inny „tyran” może w głębokim poważaniu mieć kosztowne fanaberie nowożytne i nie łożyć ani grosza np. na przeróżne parady i inne NGOsy.

    Krótko i węzłowato: demokracja Z DEFINICJI i wskutek błędów projektowych [takich chociażby, jak nieistniejący już cenzus majątkowy] pozbawiona jest niezbywalnych zasad, będących – czy, dla jasności, mogących być – udziałem jednowładztw. W tym przypadku mam oczywiście na myśli tylko zasady „ustrojowe”, choć tyczy się to wszystkich.

    Zamordyzm daje co najwyżej to samo: możliwość skazania kogoś, kto nadepnął na odcisk zamordystom i to niezależnie od winy. Nie daje natomiast żadnej gwarancji skazania (ani nawet wzrostu szansy na skazanie) tych, którzy rzeczywiście zawinili (jeśli zawinili).

    Ujmę to inaczej: w jednowładztwie MinFin odpowiada przez Tyranem na zasadzie „umowy wzajemnej”, ewentualny fail rozliczany jest jako „niewykonanie polecenia służbowego”. W demokracji MinFin rozliczany jest z wykonania budżetu, który uchwala Sejm, czyli w praktyce nikt konkretny.

    Kojarzysz może JAKIKOLWIEK przypadek, żeby pojedynczego posła w świetle prawa skazano za takie czy inne głosowanie? Nie? To oznacza właśnie zarzut o brak jakichkolwiek zasad. Dziękuję, QED.

    A trzeba jeszcze dodać i to, że brak „własności państwa” sprzyja jak widać postawie „bierzmy, co się da, i s*, bo za cztery lata i tak nas przegłosują”.

    Brak własności państwa? Jak można brać z czegoś, czego nie ma? 😉

    Przenikliwie [po smileyu :)] domyśliłem się, że jest tu jakaś ironia, ale nie potrafię niestety jej wyłapać. Mógłbyś podkręcić jasność wypowiedzi?

    Polubienie

  20. @torero: „Kojarzysz może JAKIKOLWIEK przypadek, żeby pojedynczego posła w świetle prawa skazano za takie czy inne głosowanie? Nie? To oznacza właśnie zarzut o brak jakichkolwiek zasad. Dziękuję, QED.”

    No właśnie po tym widać że zupełnie nie rozumiesz czym jest demokracja. Dziękuję, QED.

    Polubienie

  21. Ojojoj, eksperci się znaleźli i za diagnozy się biorą. Proponuję diagnozę zacząć od siebie i zanalizować powyższy przypadek w kontekście zrozumienia cytowanego przeze mnie całkowitego braku zasad i prawie-pełnej dowolności w kształtowaniu prawa.

    Polubienie

  22. @torero: stanowienie prawa podlega ocenie tylko z punktu widzenia już istniejącego prawa. Nie powinno się tez nikogo karać za poglądy, nawet jeśli Tobie się one nie podobają. Bo demokracja polega na tym że ty wcale nie musisz mieć racji. W przeciwieństwie do ustrojów zamordystycznych, gdzie ‚włada’ ma rację z definicji.

    Polubienie

  23. @torero: stanowienie prawa podlega ocenie tylko z punktu widzenia już istniejącego prawa.

    Ależeco?

    Wytłumacz mi, jak na podstawie tej arcyświatłej konstrukcji można pociągnąć do jakiejkolwiek odpowiedzialności za dziurawą ustawę? Albo stworzoną „pod wpływem” „lobbystów”? Albo ustanawiającą np. 40% VAT [pominąwszy prawną niemożność… również wynikającą z regulacji dokonanych przez instytucję, która demokrację ma głęboko]?…

    Bo demokracja polega na tym że ty wcale nie musisz mieć racji. W przeciwieństwie do ustrojów zamordystycznych, gdzie ‚włada’ ma rację z definicji.

    Zrozumiałem. Demokracja, gdzie jakaś grupa ma rację z definicji, a reszta z definicji nie musi jej mieć, różni się znacząco od zamordyzmu, gdzie grupa trzymająca władzę ma rację z definicji, a pewna część społeczeństwa nie ma racji z definicji. Genialne. Prawie, jak rozróżnienie pomiędzy socjalizmem i kapitalizmem – w kapitalizmie mamy wyzysk człowieka przez człowieka, a w socjalizmie odwrotnie.

    Polubienie

  24. @torero: proste, w prawie można wyróżnić poszczególne stopnie wagi (konstytucja, ustawa, rozporządzenie). Przy odpowiedniej konstrukcji prawa ważniejszego, można blokować tworzenie pewnych praw niżej. Mamy np. takie zapisy w X rozdziale konstytucji.

    Torero, podstawowa różnica jest taka że w zamordyzmie za krytykę władzy/panującego ustroju biorą cię za mordę, bo jest on z definicji doskonały. Podstawą demokracji jest zaś właśnie dyskusja, debata i świadomość wad tego ustroju. Za jego krytykę, ani za krytykę władzy nikt cię nie będzie (a przynajmniej nie powinien) za mordę brać. No i oczywiście nasza demokracja nie jest (moim zdaniem) doskonała, ale jak widzisz, właśnie w tym momencie nad tym pracujemy 🙂

    Polubienie

  25. @AdamK: wyjaśnienia na poziomie pierwszego akapitu możesz sobie raczej darować i miałem nadzieję, że zdajesz sobie z tego sprawę.

    W kształcie demokracji aktualnie panującym jest po prostu NIEMOŻLIWE uchwalenie np. określonego progu zadłużenia państwa. Bo wszystko można przegłosować, co z kolei jest pochodną nie tego, kto ma rację, tylko tego, kto ma lepsze wtyczki w mediach, przekładające się na większą możliwość robienia ludziom wody z mózgów.

    Konstytucją mnie nie rozśmieszaj, bo do niej potrzebna jest po prostu większa większość.

    Napisałem „określonego progu zadłużenia”? Skreślam i piszę „bezdeficytowego budżetu”. Wbrew temu, co twierdzą co poniektórzy, do greckiej tragedii nie doszłoby nigdy, nawet w sytuacji wspólnego wysiłku Bilderberga, żydokomuny i bankierów śpiących na CDSach, gdyby nie miała ona deficytu albo miała go ustawionego na progu nieprzekraczalnym. Ani jedno, ani drugie jest w demokracji NIEOSIĄGALNE.

    W jednowładztwie [takie określenie bardziej mi pasuje, bo wrzucanie do wora „zamordyzmu” np. monarchii zaraz przed rewolucją francuską czy Rzplitej Obojga Narodów jest średnio mądre] zagrania w typie greckim kończą się dekapitacją lub dymisją, o ile władca jest mądry. W tym przypadku łeb zdekapitowanego MinFina [o ile faktycznie został oddzielony od reszty z pominięciem prawa] jest mniejszym złem od katastrofy całego państwa. Stanowienie prawa dla szaraczków jest w tym kontekście rzeczą zupełnie odrębną – nie sądzę zresztą, byśmy od czasów Kochanowskiego [„małe złodziejaszki wieszacie, wielkim się nisko kłaniacie”] poczynili jakiś znaczący postęp.

    Torero, podstawowa różnica jest taka że w zamordyzmie za krytykę władzy/panującego ustroju biorą cię za mordę, bo jest on z definicji doskonały.

    W dzieciństwie zdecydowanie za dużo czytałeś Konopnickiej. Wypisujesz farmazony, jakby w monarchiach nie funkcjonowały sejmy i sejmiki, jakby nie było krytyki króla i magnatów [która to krytyka np. w Rzplitej brała się właśnie z demokratycznego osłabiania władzy królewskiej!], jakby Bolesław Śmiały nie musiał uciekać / być wygnanym… itd., itp.

    Podstawą demokracji jest zaś właśnie dyskusja, debata i świadomość wad tego ustroju.

    ROTFL. Podstawą demokracji jest walka o wpływy w mediach, zanik jakiegokolwiek kośćca w każdym wymiarze oraz nieustanne nadstawianie rzopska temu, kto jest w stanie zaoferować więcej. Oczywiście są ludzie, którzy wierzą inaczej…

    oczywiście szanujemy ich 🙂

    Polubienie

  26. @Czajna: 28 czerwca 2011 at 17:37:02

    Myślę, że autorowi chodziło o sytuację gdzie ewidentnie było walenie po rogach wyborców, budżetu i wszystkiego co się da.

    ‚Pozabijanie kogokolwiek bo jest nie ok’ z władz nie było jak czytam intencją autora.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s