Połowa pracuje, połowa nie chce.

„Puls Biznesu” pisze, że choć co roku na zachęcanie do pracy Polaków rząd i Unia Europejska wydają kilkanaście miliardów złotych, to od 10 lat nie zmienił się w naszym kraju wskaźnik aktywności zawodowej. Wciąż wynosi on 55,6 procent. [Źródło]

Już naprawdę pominę – choć nie powinienem – komentarz do faktu zachęcania innych do pracy zarobkowej za moje pieniądze. Możliwe implikacje cytatu są dwie: albo bez tej pomocy robić nie chciałoby się już absolutnie nikomu, albo ten ciężki szmal wyrzucany jest po prostu w p*u. I nikogo to nie dziwi, i nikt się nie obrusza, socjalizm jest tylko w Grecji, a UE jest ortodoksyjnie prokapitalistyczna.

I jeszcze raz o Grecji.

Zauważyliście? Winni kłopotów Grecji są – o ile akurat nie jesteś absolutnym przeciwnikiem tych oszołomskich teorii spiskowych, uznającym na drodze wyjątku, że kryzys grecki wywołali ci parszywi bankierzy – „Grecy”. Oczywiście, że „Grecy” po prostu brzmi krócej, niż „greccy politycy”, ale nie zawsze chodzi o skrót.

Jaka jest klisza i pierwsze skojarzenie ichniejszego utracjusza? Pastuch o skłonnościach lewackich [i ze skłonnościami do uprawiania „greckiej miłości” ze swoimi politykami ;)]. Pastuch, nauczyciel, od biedy jakiś członek związku zawodzącego. Raczej rzadko pierwsze skojarzenie to grecki jajogłowy, prawda? Za kryzys odpowiada przecież uczestnik „masowych protestów”, albowiem Grecy to naród leniwy, nepotyczny i do imentu zlewaczon [co oczywiście prawdą jest, aczkolwiek nijak nie sankcjonuje powyższej implikacji].

Tłumaczenie, że demokracja jest dobra, bo wymiana władzy odbywa się przy urnach, jest mydleniem oczu frajerom. Demokracja jest dobra, ale głównie dla bezkarnych złodziei, gwarantując im miękkie lądowanie niezależnie od wielkości przekrętu. W ustrojach mniej cywilizowanych – dla polityków, rzecz jasna – wymiana elit odbywa się na drodze dekapitacji prostej. Słyszał ktoś o poważnie artykułowanych postulatach powywieszania albo w najlepszym razie dożywocia dla sprawców całej greckiej ruchawki? Ja nie.

Nie ogarniam świata.

Grecja protestuje, policja używa gazów łzawiących [czy to nie podpada aby pod łamanie praw człowieka?]. Ale ale. Jak donosi łonet,

demonstranci skandują socjalistyczne hasła (…)

a wszak premier Grecji, Jeorios Andreas Papandreu, przynależen do Panhelleńskiego Ruchu Socjalistycznego i Międzynarodówki Socjalistycznej!

Lewaki protestują przeciw lewakom, wcielającym w życie lewacki program gospodarczy. A potem się dziwią, że nie mam czelności czynić im zarzutów o uprawianie logiki klasycznej.

Z porannej prasóweczki.

Jeżeli zrzucić na Libię parę atomówek, to liczba ludności cywilnej znacząco się zmniejszy, co ułatwi jej ochronę przed reżimem Kadafiego.

* * *

Baba z wozu – babę boli.

* * *

– Podobno rozmiar biustu jest dziedziczny. To dlaczego mama ma D a ja mam A?
– Pewnie po ojcu.

* * *

– Jakie są składki partyjne w PO?
– Oficjalnie 10 zł miesięcznie plus nieoficjalnie 10% od wygranego przetargu.

Ostateczna wersja wiadomości.

Warszawa – Jak ustalono, powodem zeszłorocznej rezygnacji D. Tuska z ubiegania się o fotel prezydenta, było przeprowadzone w łonie PO dyktando, w którym najmniej błędów ortograficznych zrobił Bronisław Komorowski.

Tamże – relacja z muzeum ateistycznego w Düsseldorfie, gdzie wystawiono kamień, którego Bóg nie mógł podnieść.

Johan Baumgärtel dyrektor Atheistisches Museum w Düsseldorfie z zadowoleniem wypowiadał się o najnowszym eksponacie wystawionym w sali poświęconej ateizmowi geologicznemu. „Jesteśmy z niego naprawdę bardzo dumni, jest wielki i potwornie ciężki, co widać już na pierwszy rzut oka. Tym samym możemy przedstawić kolejny dowód, że Boga nie ma. W każdym razie nie ma go w naszym muzeum”. (…) Dyrektor odniósł się również do powstałych wątpliwości w związku z odnotowanymi przypadkami unoszenia się eksponatu w powietrzu. „To prawda, ale jak zauważyli moi pracownicy, zdarza się to tylko w porze nieszporów odbywających się w pobliskim kościele, kiedy na kamieniu pojawia się wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem”.

Stagnacja.

No by to szlag. Formalnie wszystko – prawie – działa. Nie jest może idealnie, ale i nie najgorzej. Ale poza tym dramat.

Nic mi się nie chce. A co mi się zachce, rozbija się o brak czasu, zmęczenie, ludzi chcących moich pieniędzy, wyposażonych w głuche telefony, idiotyczne interfejsy w cudzych CRMach, nieodpowiedzialnych urzędasów i brak motywacji. Potykam się o kamienie milowe, doprowadzając sprawy do momentu, gdzie na ścieżce krytycznej wypadają sprawy, które chcąc nie chcąc muszę zlecić na zewnątrz. Ratuje mnie tylko moja perfekcja.

No nic, trzeba zacisnąć zęby i przeczekać, jak wiele razy wcześniej. Ale ten raz czemuś jest wyjątkowo upierdliwy.

Rasiści na onecie.

Już 165 tys. osób podpisało się pod projektem ustawy zmieniającej reformę edukacji – chodzi o obowiązkowe wysyłanie sześciolatków do szkół. Część rodziców skupionych pod szyldem inicjatywy „Ratuj maluchy” chce, aby przywrócić jednak obowiązek szkolny od 7. roku życia. Poseł PO [czarnoskóry – przyp. torero] John Godson w rozmowie zastrzega, że nie popiera tej inicjatywy. – Dzieci chodzić do szkoły od 6 roku życia. [Źródło, dostęp sprzechwilny, zaraz pewnie to zmienią]

Kali jeść, Kali pić, dzieci chodzić. Parszywe ksenofoby, wybrać akurat taki tekst, i to jeszcze przedstawiciela Partii…