Organista – nonkonformista i inne uwagi wysublimowane.

Gdzieś w świętokrzyskim. Zjawisko jedyne w swoim rodzaju. Człowiek, u którego grana przezeń melodia organowa nie pokrywa się ANI NA JOTĘ nie tylko z tonacją intonowanego śpiewu, ale nawet z jego melodią, nawet całkowitym zbiegiem okoliczności. Zaprawdę powiadam Wam, fe-no-me-nal-ne. I zaiste jesteśmy Narodem nie do zdarcia, skoro przy takich organistach lęgną się u nas jeszcze talenty muzyczne – choć zaiste nie wiem, czy jeszcze w tej parafii; luźny proboszcz wspomniał przyjezdnym w przypływie szczerości o swoim dwudziestopięcioletnim stażu na parafii, więc wszelkie talenty muzyczne musiały jednak wymrzeć tu bezpowrotnie. Anyway, doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. I zewnętrzny appendix.

* * *

A z zupełnie innej beczki: zapamiętajcie, Moi Drodzy, jeśli los lub wygrany bilet rzuci Was na koncert muzyki klasycznej – nie klaszczcie w każdej przerwie, a tylko w tych, kiedy orkiestra / dyrygent odwracają się do publiczności. Nie róbcie z siebie buraków.

* * *

Czy tylko mnie szalenie bawią panasiemiradzkie Pochodnie Nerona, oprawione w grubaśną, złotą ramę… z wyrytym na niej „Et lux in tenebris lucet et tenebrae eam non conprehenderunt”?…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s