9 myśli w temacie “A teraz coś z zupełnie innej beczki.

  1. Ech. Faul Busquetsa jest z innego meczu, bodaj z finału Pucharu Króla. Owszem, należała się kartka.

    Za faul Pepe można było pokazać czerwoną kartkę. Co prawda nie trafił on w nogę Alvesa, ale jego zagranie i tak było bardzo brutalne, a to, że nie udało mu się połamać nogi Alvesa, niewiele z punktu widzenia przepisów zmienia – one pozwalają ukarać piłkarza czerwoną już za samą próbę tak niebezpiecznego faulu.

    Polubienie

  2. Ile można? Dowolną ilość razy można, ja Wam „Bibuły” i „Niezależnej” nie liczę, jaką miarą Wy mierzycie, taką i Wam odmierzą 😛 A poza tym zdaje się, że dokładne obejrzenie faulu jest chyba czymś nieporównanie łatwiejszym, niż samodzielna weryfikacja całego materiału dziennikarskiego, co zdaje się zarzucacie moim źródłom? 🙂 I żadne sprostowania też Was nie urządzają…

    Ad meritum: passusu: „Alves nie mógł w żaden sposób zrobić samodzielnie takiego piruetu w powietrzu, jaki wykręcił po faulu Pepe – siła uderzenia tego drugiego przekazana za pośrednictwem piłki musiała być ogromna.” nie rozumiem ni w ząb. ZTCW ta melepeta nawet nie została nadbita piłką… A piruet oczywiście DA SIĘ wykręcić, czy Twoim zdaniem wszystkie kopnięcia z obrotu w karate to miejskie legendy?

    Kuźwa, i pomyśleć, że do wczoraj kibicowałem Barcy, bo nie mogłem patrzeć na symulacje Cioci Krysi…

    Polubienie

  3. Ile można? Dowolną ilość razy można, ja Wam „Bibuły” i „Niezależnej” nie liczę, jaką miarą Wy mierzycie, taką i Wam odmierzą 😛

    Ani na swoim nieużywanym już w zasadzie blogu ani na Facebooku nie mam zwyczaju nawet w połowie tak często jeździć po jednym medium i na punkcie żadnego nie mam takiej obsesji, jak Wy na punkcie GW. U Ciebie w komentarzach to co innego – skoro linkujesz do takich a nie innych źródeł, to do tych samych źródeł się odnoszę, komentując Twoje wpisy. Co w tym dziwnego?

    A poza tym zdaje się, że dokładne obejrzenie faulu jest chyba czymś nieporównanie łatwiejszym, niż samodzielna weryfikacja całego materiału dziennikarskiego, co zdaje się zarzucacie moim źródłom? 🙂 I żadne sprostowania też Was nie urządzają…

    To, co podlinkowałeś, powstało na gorąco zaraz po meczu, kiedy nie było jeszcze na Youtubie (lub nie każdy musiał o nich wiedzieć) tak dokładnych powtórek. Jak dziennikarze je zauważyli, to o nich napisali. Czego tu się czepiać? Tym bardziej, że brutalny faul tak czy siak niewątpliwie był – liczy się już sama próba.

    ZTCW ta melepeta nawet nie została nadbita piłką…

    Została, nie widziałeś lepszych powtórek z hiszpańskiej telewizji. Konkretnie to obaj trafili w piłkę w tym samym momencie.

    A piruet oczywiście DA SIĘ wykręcić, czy Twoim zdaniem wszystkie kopnięcia z obrotu w karate to miejskie legendy?

    Jasne, że się da, ale nie w sytuacji, gdy wykonuje się ruch w odwrotnym kierunku, ma się nogę od dawna w górze, stoi się na ziemi średnio stabilnie i jest się tak a nie inaczej wychylonym. Można było zacząć cofać nogę, ale wywinąć orła z obrotem o 270 stopni? Zobacz – nie ma dodatkowego ugięcia czy rozprostowania kolana, które mogłoby go wyrzucić w powietrze.

    Kuźwa, i pomyśleć, że do wczoraj kibicowałem Barcy, bo nie mogłem patrzeć na symulacje Cioci Krysi…

    Nie ma drużyn, w których nikt nie symuluje. Nie ma zawodników, którzy zawsze grają w 100% fair. Przynajmniej nie na tym poziomie rozgrywek, nie przy takiej stawce.

    Polubienie

  4. Ale trochę smutne jest, że spółka Barcelona-Platini z użyciem terroru emocjonalnego, sędziów i mediów forsuje swoją „jedyną poprawną” wizję gry. Do niedawna wszyscy narzekali, że jak ktoś się broni w meczu z Katalończykami i gra z kontry, to „parkuje autobus w polu karnym” i gra antyfutbol. Zdaje się, że wreszcie ostatnio ktoś się zorientował, że to się nazywa taktyka, bo teraz lansowany jest trend, że w meczach z Barceloną nie wolno grać twardej piłki, a każde wykroczenie traktowane jest żółtą, jak nie czerwoną, kartką.
    Zresztą regularnie zadaję to pytanie: dlaczego co roku w LM w którymś z meczów Barcelony jest jakiś przekręt i dlaczego zwykle Barcelona na tym korzysta?
    „Więcej niż klub” – tym hasłem są przedstawiani na całym świecie, a potem widzisz takie rzeczy jak bramka ręką Messiego, sędziego Ovrebo w meczu na Stamford Bridge, spryskiwacze po odpadnięciu z Interem.
    No i jeszcze do tego założenie, że wszystkim podoba się styl Barcy. Szanuję, że komuś podoba się 30 tysięcy podań na 10 metrach kwadratowych w ciągu meczu i wejście z piłką do bramki, ale niektórzy lubią oglądać także inne aspekty futbolu.
    A z obrotowymi kopnięciami w karate rozprawili się w ostatnim odcinku Mythbusters. 😉

    Polubienie

  5. Ani na swoim nieużywanym już w zasadzie blogu ani na Facebooku nie mam zwyczaju nawet w połowie tak często jeździć po jednym medium i na punkcie żadnego nie mam takiej obsesji, jak Wy na punkcie GW. U Ciebie w komentarzach to co innego – skoro linkujesz do takich a nie innych źródeł, to do tych samych źródeł się odnoszę, komentując Twoje wpisy.

    Przepraszam bardzo, to nie z mojej winy [ściśle rzecz biorąc, prawie również nie z Twojej] robią się tu wątki, gdzie 90% offtopów tyczy się tego, kto kogo źle zacytował i kto jest dziennikarskim szmaciarzem.Cholerny brak kawy; załapałem 🙂 A insynuowaną mi obsesję na punkcie GW spróbuj poprzeć jakimiś liczbami, chętnie popatrzę.

    Tym bardziej, że brutalny faul tak czy siak niewątpliwie był – liczy się już sama próba.

    Czy Ty się czytasz?… 😀 😀 Po pierwsze, jeśli mamy do czynienia z próbą, to FAULU NIE BYŁO! Co najwyżej była PRÓBA BRUTALNEGO FAULU – mogąca oczywiście zostać ukarana wolnym. Ale FAULU [a tym bardziej „brutalnego”] nie było!

    To raz. Dwa, że za usiłowanie faulu można podyktować wolny, ale afaik nie można dać czerwonej:

    http://www.kswmzpn.pl/readarticle.php?article_id=13

    Kwestią otwartą pozostaje jedynie interpretacja „ataku nogami” w rozstrzygnięciu FA Board nr 4 – czy za „atak nogami” można uznać PRÓBĘ faulu. IMHO nie. Bo po pierwsze – połowa meczów kończyłaby się walkowerem z racji ubytków kadrowych od czerwieni, po drugie – nie natknąłem się na żaden komentarz podnoszący właśnie tę definicję. Nawet GW pisze bez sensu:

    „12. rozdział przepisów gry w piłkę nożną FIFA wskazuje siedem okoliczności, w których sędzia może pokazać piłkarzowi czerwoną kartkę – pierwsza z nich to „poważne zagranie faul”. Kilka ustępów wcześniej dokument wyjaśnia jednak, że sędzia może podyktować rzut wolny nie tylko za kopnięcie rywala, ale także za jego próbę. Pepe wyleciał właśnie za próbę niebezpiecznego zagrania”

    nie rozumiejąc – podobnie jak Ty – że sędzia był w prawie dyktując wolny, ale już niekoniecznie wyciągając czerwień.

    Swoją drogą, gdzie kartka dla Alvesa za symulowanie?…

    Ws. tego konkretnego obrotu chyba masz jednak rację. Ale miałem cichą nadzieję, że nie wkleisz tu Wasilewskiego… 😦

    Co do piękna futbolu… nie mam wiele przeciw temu, jeśli gra tak np. niegdysiejsza Grecja czy Valerenga z Wisłą, których nikt nie posądzał o owe piękno właśnie. Tamci przynajmniej nie obiecywali gruszek na wierzbie, tylko szli po wynik [w przypadku Grecji osiągnięty w dodatku z przytupem, szczególnie w meczach z Portugalią :P] Jeśli jednak gra tak drużyna, dla której uwielbienie wylewa się zewsząd, a kto nie z nami – jak zauważył VeD – ten dyletant i złodziej, to ze mnie wylewa się niesmak. Potężny.

    @VeD: nie oglądałem i prawdopodobnie nie obejrzę, OCB?

    Polubienie

  6. Zresztą regularnie zadaję to pytanie: dlaczego co roku w LM w którymś z meczów Barcelony jest jakiś przekręt i dlaczego zwykle Barcelona na tym korzysta?

    Po prostu trener i piłkarze Barcelony nie rozdzierają szat po każdym niepodyktowanym karnym, po każdej nieuznanej, a prawidłowo zdobytej bramce, po każdym golu strzelonym przez przeciwnika ze spalonego itd. Zarówno rok temu (zwłaszcza!) jak i dwa lata temu, jak i w ostatnich Gran Derbi sędzia mylił się również na niekorzyść Barcelony. Ale z góry uprzedzam, że jeśli ktoś chce się ze mną bawić w zliczanie wszystkich błędów, dyskutowanie każdego z osobna i wyrokowanie, kto ostatecznie więcej skorzystał, to na pewno nie ze mną.

    A insynuowaną mi obsesję na punkcie GW spróbuj poprzeć jakimiś liczbami, chętnie popatrzę.

    Nie wszystko trzeba udowadniać liczbami. Doczepiłeś się do GW w sposób zupełnie bezsensowny, dodając do notki treść o przekazie z zupełnie innej beczki niż jej początkowa treść. Jak Ty to sobie racjonalizujesz? 😛 😉

    Czy Ty się czytasz?… 😀 😀 Po pierwsze, jeśli mamy do czynienia z próbą, to FAULU NIE BYŁO! Co najwyżej była PRÓBA BRUTALNEGO FAULU – mogąca oczywiście zostać ukarana wolnym. Ale FAULU [a tym bardziej „brutalnego”] nie było!

    Faul nie polega na zrobieniu komuś krzywdy, tylko na niebezpiecznym zagraniu, które może komuś zrobić krzywdę i czasem rzeczywiście robi.

    „Kwestią otwartą pozostaje jedynie interpretacja „ataku nogami” w rozstrzygnięciu FA Board nr 4 – czy za „atak nogami” można uznać PRÓBĘ faulu. IMHO nie. Bo po pierwsze – połowa meczów kończyłaby się walkowerem z racji ubytków kadrowych od czerwieni, po drugie – nie natknąłem się na żaden komentarz podnoszący właśnie tę definicję.”

    Twoim zdaniem nie. Zdaniem sędziów, jakich wypowiedzi czytałem, tak. Sędzia mógł, ale nie musiał. Jeśli grasz tak, że sędzia może Ci pokazać czerwoną kartkę, to sam jesteś sobie winien, jeśli to zrobi. Tym bardziej, że sędzia nie ma Youtube’a.

    Swoją drogą, gdzie kartka dla Alvesa za symulowanie?…

    Oczekujesz od sędziego, że ukaże jednego gracza czerwoną kartką za faul i drugiego gracza za symulowanie bycia sfaulowanym jednocześnie? 😀

    „nie rozumiejąc – podobnie jak Ty – że sędzia był w prawie dyktując wolny, ale już niekoniecznie wyciągając czerwień.”

    Nie, to Ty nie rozumiesz, że jeden punkt określa (jeśli nie wprost, to implicite), że również próba jest faulem, a drugi, że za brutalny faul można pokazać czerwoną kartkę.

    Ale miałem cichą nadzieję, że nie wkleisz tu Wasilewskiego… 😦

    Niby dlaczego? Zagrania takie jak Pepe właśnie tak się często kończą.

    O pięknie futbolu nie chce mi się gadać, szczerze mówiąc, mogę tylko powiedzieć, że jako fanowi Barcelony bardzo nie podoba mi się brutalność ostatnich Gran Derbi (aczkolwiek to jedna przede wszystkim strona podkręca atmosferę), podobnie jak aktorstwo Busquetsa (jak mnie on denerwuje!) i w mniejszym stopniu Pedro. Takoż nie podoba mi się jednak nurkowanie np. Di Marii, a szczególnie paskudne wydaje mi się deptanie korkami po leżących zawodnikach (nie mówiąc o siłowym podnoszeniu z murawy podeptanych).

    Mówiąc krótko: nie ma drużyny, która wyszłaby z trzech ostatnich Gran Derbi czysta.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s