Walka z wódką, cz. IV.

Z niejakim zdumieniem przychodzi mi stwierdzić, że opisywane przeze mnie metody walki z wódką [cz. III minicyklu jest tu, wcześniejsze odpowiednio wcześniej] nie dość, że idą pod prąd pierwotnym ludzkim instynktom [o czym wiedziałem od dawna], to jeszcze geopolityce [z czego zdałem sobie sprawę nieledwie wczoraj]. Tym razem pod płaszczykiem ochrony produktów regionalnych, ale kto by im tam wierzył.

W czasach, gdy w Polsce penalizowane jest bimbrownictwo, w Niemczech za cichym przyzwoleniem najwyższych władz promuje się związki wypędzonych…

W bulu i nadzieji.

„Jednoczymy się w imieniu całej Polski z narodem Japonii w bólu i w nadziei na pokonanie skutków katastrofy” – takie słowa według Gazety Wyborczej wpisał do księgi kondolencyjnej w Ambasadzie Japonii Prezydent RP B. Komorowski. Faktycznie zdanie wpisane przez Komorowskiego brzmi inaczej. Komorowski w imieniu Polaków łączy się z Japończykami „w bulu” i „nadzieji”. [Źródło, credits to Młynarz].

Wszystkie złośliwe uwagi wykasowałem, niech przemówi rzeczywistość.

Wszyscy byli odwróceni.

„Konsultacje społeczne” teraz? Czemu nie wtedy gdy rząd Tuska przygotowywał tę nowelizację implantując w niej świadomie brutalny aparat cenzury internetu? Potem przecież ktoś ją “debatował” wewnętrznie, ktoś ją przesyłał do sejmu, ktoś przykazywał swoim janczarom aby ją przegłosowali. Posłowie PO co to niby mogli się „konsultować” też wykonali tylko rozkaz. Listy wyborcze są już przecież gotowe i wychylać się nie warto.

Po drugiej stronie stetryczała pisowska opozycja nie zrozumiała zapewne nawet o co chodzi i jak wesoły Dyzio także zagłosowała za cenzurą. Albo też aparat cenzury raz w miejscu ma tak nieodparty urok dla wszystkich sejmowych demokratów razem wziętych. Jedno z dwojga bo przecież normalna opozycja z IQ w normie zrobiłaby z zamachu premiera Tuska na internet kotlet mielony, obsmarowując jego samego całkiem słusznie jako satrapę z zapędami totalitarnymi. [Źródło]

Żeby w logach zapisał się choć jeden afair wpis na głównej przeciwko.

.

Wielki Post to wbrew nazwie nie tylko święto usenetu. Dzisiaj na tablicy ogłoszeń kościoła Mariackiego zobaczyłem karteczkę informującą o odbywającym się w tym czasie co niedzielę o 17:45 nabożeństwie Gorzkich Zali.

Uwaga wykład!

3 marca w Krakowie, w Małopolskim Centrum Kultury w ramach wystawy „Transmigracje. Mysłowski, Puntos” odbył się wykład „Przekraczanie granic. O sztuce instalacji.”.

Nie poszedłem – i bardzo żałuję. Może bym się dowiedział, po co właściwie organizowane są takie wykłady, skoro polscy mistrzowie już dawno dokonali transmigracji, przekroczyli granice i układają przeróżne instalacje u Królowej…

Słowo na poniedziałek do ludu pracującego.

„Królewna Śnieżka”
Andrzej Waligórski

Zła królowa raz na ścieżkę
wywiodła Królewnę Śnieżkę
i kazała, by gajowy
pozbawił dziewczynkę głowy.
Niestety, leśnik pijany
zasnął pośrodku polany
a królewna po cichutku
uciekła do krasnoludków
i w ich grocie – czy też w dziupli –
żyła z garstką tych kurdupli.
Więc królowa, stara kwoka
podrzuciła jej jabcoka
dolawszy tam izotopu.
Toteż Śnieżka żłopu żłopu,
wyżłopała pięć kwaterek
i grzmotnęło nią o skwerek.
Nie dość, że się sama hukła,
to krasnoludków zatłukła,
którzy właśnie ze swej groty
szli na szóstą do roboty,
a pod ciężarem jej zadka
została z nich marmoladka.

Morał: najbardziej są bici
mali, trzeźwi, pracowici!