Ścinki.

Huh! Ależ dawno nie było miszmaszu!

* * *

Potrzebuję urlopu. Zdecydowanie. W zeszłym tygodniu wrócił mi ból w kolanie [o którym pisałem już zresztą przy zupełnie innej okazji]. W tygodniu oczywiście nie ma czasu, więc trzeba się sobą zająć w weekend. W weekend podwinąłem nogawkę, przesmarowałem kolano spirytusem salicylowym, a przesmarowane zacząłem smarować maścią żywokostową. Na smarowaniu zeszło mi piętnaście minut, po upływie których zdałem sobie sprawę, że dopieszczam sobie niewłaściwą nogę. Czy pisałem już, że potrzebuję urlopu?

* * *

Obejrzane „V bawół Vendetta” „V jak Vendetta”. I tak sobie powoli dopiero teraz zdaję sprawę – shame on me – że w dorobku sf-f jest od metra i ciut ciut dzieł poświęconych zniewoleniu społeczeństwa. Wymieniał nie będę, bo sam się zbłaźnię. I tylko wrzucę niusa, że wedle wujka imdb w tym roku szykowana jest ekranizacja Huxleya z Leo di Caprio w roli głównej. Whoah!

Co do meritum: statystycznie wśród tylu filmów niemożliwym było, żeby jakiś pacan nie uznał za główną przyczynę totalitaryzmu religijności i obawy przed „mniejszościami”. Ale wbrew pozorom oglądało nam się to niezgorzej… szczególnie, że obrazek pokazywał „totalitaryzm w dobrobycie”, czyli to, co przeraża mnie najbardziej u Huxleya, a czego statystyczny za chińskiego boga nie jest w stanie ogarnąć.

* * *

Skoro już mowa… obejrzałem „Incepcję”. Niby nic, a polubiłem po niej Leo. Lekki, łatwy i przyjemny [film, nie Leo], choć spójność fabuły trzeszczy.

* * *

Obejrzane: druga i trzecia część „Efektu motyla”. O pierwszej zdarzyło mi się wypowiedzieć ciepło, o tych… jestem zszokowany, jak można nakręcić DWA filmy bez literalnie ŻADNEGO świeżego pomysłu? Zgiń, przepadnij…

* * *

Przeczytane przed chwilą: „Kolory sztandarów”. Tak, wiem, co o mnie sobie teraz myślicie… Rzecz rewelacyjna i choć porównań ciśnie się co niemiara, porównań nie będzie, bo każde okaże się krzywdzące. Perfekcyjnie pokazana alienacja, perfekcyjna daremność, perfekcyjne… wszystko perfekcyjne. I kuźwa dalej aktualna… Gdy już będę obrzydliwie bogaty, zlecę ekranizację Kołodziejczaka, a żołnierze Dominium będą u mnie nosili pomarańczowo – niebieskie mundury. Galopem do księgarni, książkę wydała chyba niedawno [nie będę wstawał z fotela, bo mnie kolano boli] Fabryka Słów.

* * *

Coś obrodziło w tych ścinkach kontrrewolucyjnymi recenzjami. Nic to, od jutra wracam do literatury fachowej.

* * *

Obejrzane „oceany”. Wszystkie trzy. Ogląda się bardzo przyjemnie, choć ostatni jakby trochę gorzej. Ale nieznacznie gorzej.

* * *

Dopadł mnie książkowstręt, masakra. Nawet pomiędzy wcześniejszymi akapitami tylko jedna recenzja pisanego. Nie pamiętam, żebym tak długo męczył kiedykolwiek cokolwiek. Starzeję się?…

* * *</p

UPDATE: a nie, przeczytałem jeszcze „Wampir z M3” Pilipiuka. I chyba znielubiam tego Pana i ten typ humoru. W Wolnej Chwili [TM] muszę podczytać jeszcze „Kuzynki” i któregoś wędrowycza, żeby sprawdzić, czy tamte nadal mnie kręcą. Albo – czego też nie wykluczam – „Wampir” kwalifikuje się do literatury młodzieżowej. Mniejsza, i tak nie ogarniam.

4 myśli w temacie “Ścinki.

  1. niemożliwym było, żeby jakiś pacan nie uznał za główną przyczynę totalitaryzmu religijności i obawy przed „mniejszościami”.

    No zobacz, a tacy Żydzi w III Rzeszy byli mniejszością. Zaś Talibowie (np.) nie kierowali się raczej świecką ideologią. Choć obawa przed mniejszością i religijność nie są oczywiście uniwersalnymi przepisami na totalitaryzm. 😉

    spójność fabuły [Incepcji] trzeszczy.

    W którym momencie? 🙂

    Polubienie

  2. spójność fabuły [Incepcji] trzeszczy.

    W którym momencie? 🙂

    Zdaje się, że sporo zaczęło się sypać od momentu, gdy van spadał z mostu i incepcje zaczęły się piętrzyć. Ale nie pytaj o szczegóły. Raz, że oglądałem to jednym okiem [być może drugie wyłapałoby spójność właśnie :P], a dwa, że już jakiś czas temu…

    Polubienie

  3. Że tak strawestuję: „jeśli czytało się jednego Pilipiuka, to tak, jakby czytało się wszystkie”. „Kuzynki” są ciut znośniejsze, ale „Wędrowycz” zdecydowanie mniej strawny; zresztą… Pilipiuk to IMO odpowiednik Harlequinów fantastyki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s