[Nie] wszystkie dzieci Akerspaarka.

Legalni synowie: Orm, Gorm, Torm, Horm i Gonzales. Legalne córki: Alia, Valia, Nina, Paulina, Malvina i Argentina. Ten dialog [wraz z całym opisem] w kancelarii prawnej „Cordignher i Fenn”, z którym równać się może chyba tylko opis walki Bonharta ze Szczurami… Czytam to już chyba siódmy raz i dalej nie mam dość.

11 myśli w temacie “[Nie] wszystkie dzieci Akerspaarka.

  1. Wcale się nie upieram przy tym określeniu, nic a nic. Pamiętam po prostu Twoją abominację doń 😉 A tymi określeniami na końcu mnie rozwaliłeś. Choć mi się najbardziej podoba hasło „jedna rasa, ludzka rasa”, w świecie ASa oznaczające coś dokładnie przeciwnego, niż tutaj )

    Polubienie

  2. A, są ważniejsze rzeczy niż czystość ras… tzn. gatunkowa, może być saga. Ogólnie wstyd mi za wiele moich wkurwów których byłeś świadkiem przez lata. Chwalić już z górki. 🙂

    Za każdym razem jak czytam te kniżki to wynajduję w nich coś nowego, pierwszy raz czytałem w wieku 19 lat więc po 10 latach wręcz wypadało by. A tym razem np. zwróciłem uwagę na kwestię ojcostwa/macierzyństwa, trochę ciekawych przemyśleń jest, no i fajny motyw prolife (rozmowa Milvy z Geraltem).

    Polubienie

  3. geez, chlopaki, no chyba w końcu przeczytam może te książki…
    Przez wiele lat, nie czytałem mając podejście, że prawdziwy Sapkowski skończył się w miejscu gdzie skończyły się opowiadania — fajne i dobre, a zaczęła się saga. Uważałem je jako typowy znak skomercjalizowania się Sapkowskiego, takie zaczęcie „trzepania” książek dla kasy.

    Polubienie

  4. Pardąsik, o każdym pisarzu którzy żyje z pisania można powiedzieć że się sprzedał, nei? Normalnie całe dnie klepie tylko po to żeby ktoś to kupił.

    Opowiadania to de facto tylko wprowadzenie, prawdziwy Sapkowski zaczął się właśnie PO opowiadaniach, przeszedł wtedy na zawodowstwo i zaczął to traktować poważnie. Uczciwie trzeba przyznać Sapkowskiemu że do pracy rzetelnie podchodził, opisy walk są wzorcowe, ludzie zachodzą w głowę gdzie on się tego wszystkiego nauczył?

    Ale… jeśli się emocjonalnie związałeś to może być problem, możesz być zawiedziony czy coś, w każdym razie polecanko wielkie. Książki bronią się na każdym poziomie, teraz po latach trochę bawi ten pretensjonalny miejscami styl (krwawa miazga, he he) ale w kolejnych pozycjach (Narrenturm) mocno zelżał, Sapkowski dojrzał jako pisarz zdaje się. A i w sumie ten styl do postaci Geralta pasuje bardzo dobrze więc to też jest do obrony.

    Polubienie

  5. @yen: jak ogólnie wiadomo, AS skończył się na „Kill’em All”, ale późniejsze też ujdą w tłoku 😉

    @Przemko:

    prawdziwy Sapkowski zaczął się właśnie PO opowiadaniach

    Muszę przyznać, że mnie zamurowało. Ale cóż, ludzie się widać zmieniają… 😛

    ludzie zachodzą w głowę gdzie on się tego wszystkiego nauczył?

    Mam nadzieję, że to forma pytania retorycznego… 🙂

    „Narrenturm”, acz też dobry, podchodzi mi dużo mniej. Może dlatego, że mniej tam postaci pełnokrwistych, a Reynevan jako twardziel jest.. no, mało przekonujący jest. Jak Mikołaj Klatka grający patologicznego mordercę. A może wszystkiemu jest winne po prostu to, że pierwszy raz czytałem to dopiero wtedy, gdy byłem już starym, zgorzkniałym, cynicznym zgredem, o!

    Polubienie

  6. „- Witali nas nasi bracia, witali chleeeebem, solą… – zaśpiewał dla próby jeden ze skaldów. – Zbawców i wyswobodzicieli swych witali, witali chlebem, solą… Hej, Hrafnir, podrzuć jakiś niebanalny rym do „solą”!

    Drugi skald podrzucił rym. Zyvik nie dosłyszał, jaki.”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s