Elyty.

Dwaj byli politycy PO zgodnie twierdzą, że Jarosław Kaczyński popełni samobójstwo. Oleksy przewiduje, że lider PiS „skończy w jakimś obłąkaniu”. Poseł Widacki rozważa dwie możliwości. – Pierwsza to ta, że przejmie władzę. Druga, że nie wytrzyma napięcia i trafi jako pacjent tam, gdzie już od dawna będzie Macierewicz. Pierwsza też będzie końcem, bo również trafi do szpitala, ale niestety później – uważa Widacki. [Źródło]

To jest naprawdę maciupeńki wyimek z całego artykułu. W podobnym tonie wypowiada się cała góra bożków MWzWOM.

I po co ja to piszę?…

UPDATE: blogasek poleca www.solidarni2010.pl.

32 myśli w temacie “Elyty.

  1. Coż, Jarosław Kaczyński strzela bombę za bombą. Jedna z jego ostatnich wypowiedzi o tym że inwigilowałby ekspertów z gazet lotniczych wiele mówi o jego stanie umysłu. Najbardziej jednak rozbawił mnie jeden z polityków PiSu (niestety nie pamiętam nazwiska) który broniąc tej wypowiedzi w TVN24 stwierdził że ‚w państwach demokratycznych do normalna procedura’.

    Znając NIE może też się okazać że to podpucha. Co do artykułu na Onecie: Palikot pożegnał się z PO już jakiś czas temu, zaś Kutz nigdy członkiem PO nie był.

    Polubienie

  2. Cóż, współcześni ‚dziennikarze’ do pięt nie dorastają tym, na których zęby stępił Macierewicz.

    wiele mówi o jego stanie umysłu

    AdamK: dobrze jest usłyszeć zdanie takiego eksperta psychologii/psychiatrii jak Ty.

    Polubienie

  3. Czy Solidarni2010 tak samo martwili się o wolność słowa, gdy z TVP wyrzucano np. Kwiatkowskiego (Andrzeja)? I czy są gotowi walczyć o wolność słowa dla Jerzego Urbana?

    Polubienie

  4. @Magnes: wiele stron, które lubię, nie przewiduje możliwości dyskusji. Brak możliwości wyartykułowania swojego zdania za wszelką cenę nie przesądza. A zresztą nie wiedziałem o tym.

    @Czajna: te pytania przyszły Ci do głowy ad hoc, czy zadajesz je sobie od dawna również wobec „Wybiórczej” i spółki?

    Nie będę się za nikogo wypowiadał, nie wiem więc, czy martwili się tak samo. Wiem jedno – gdyby wszyscy startowali z tego samego pułapu, na tym samym kredycie zaufania, na środkach zdobytych własnym sumptem, bez koncesji, pozwoleń i układzików partyjno – towarzyskich, podbudowanych często [jeśli nie zawsze] ubeckimi korzeniami, i gdyby ktoś parę lat później czepił się ich pozycji – sam uznałbym go za frustrata. Nawiasem mówiąc nie miałbym również nic przeciwko przeróżnym organizacjom, przeciwko którym teraz mam, gdyby zarabiały na życie własną pracą, a nie statusem NGO i państwowym cyckiem.

    Last but not least – czy jesteś w stanie choć raz odłożyć na bok poglądy i w spokoju przyjrzeć się dokumentacji masowej manipulacji?… I odnieść się do meritum tam prezentowanego, a nie zadawać pytania żywcem wzięte z jakiegoś przemówienia późnego Gomułki?

    Polubienie

  5. Last but not least – czy jesteś w stanie choć raz odłożyć na bok poglądy i w spokoju przyjrzeć się dokumentacji masowej manipulacji?… I odnieść się do meritum tam prezentowanego, a nie zadawać pytania żywcem wzięte z jakiegoś przemówienia późnego Gomułki?

    Oczywiście, że nie jest. Jestem lewackim idiotą zaślepionym przez polskojęzyczne i ubeckie media, wielbiącym Donalda Tuska i zaprzedanym Rosji agentem KGB.

    Polubienie

  6. Udostępnienie komentarzy pod wpisem zazwyczaj oznacza jakąś tam szansę na dyskusję 😉 Ale komentarze „swoich” klakierów przechodzą bez najmniejszego problemu 🙂

    Polubienie

  7. @Magnes: jak wspomniałem, możliwość dyskusji za wszelką cenę nie jest dla mnie imperatywem kategorycznym, więc nie wpływa na ocenę. I to działa również w drugą stronę – żeby zrównać z gruntem poziom jakiegoś lewackiego sajta, wystarczy mi jego zawartość „merytoryczna” 😉 – możliwość komentowania czy jej brak nie gra tutaj aż takiej roli.

    Polubienie

  8. czy jesteś w stanie choć raz odłożyć na bok poglądy

    Wydawało mi się, że już nieraz czytałeś, jak je odkładam. Ale mógłbym Ci zadać to samo pytanie.

    i w spokoju przyjrzeć się dokumentacji masowej manipulacji?

    A jeśli nie mam na to czasu i ochoty? A jeśli dość się już o tej masowej manipulacji naczytałem i jakoś nie wywróciło to mojego światopoglądu do góry nogami?

    I odnieść się do meritum tam prezentowanego

    A po co?

    a nie zadawać pytania żywcem wzięte z jakiegoś przemówienia późnego Gomułki?

    Sam jesteś Gomułka.

    ***

    Wolność słowa naprawdę nie jest równoznaczna z przymusem zatrudniania Wildsteina, Pospieszalskiego i Ziemkiewicza, podobnie zresztą jak Kwiatkowskiego. No ale moje wyobrażenia dotyczące wolności słowa są przecież efektem masowej manipulacji.

    A tak swoją drogą: nie mam zupełnie pojęcia, dlaczego Ci się wydaje, że darzę Wyborczą czy TVN jakimś szczególnym zaufaniem.

    Polubienie

  9. @n3m0: tu nie trzeba być specjalistą.

    Przyłączając się do nieco oftopicznej dyskusji: nie można nie zauważyć, że dla środowiska skupionego wokół solidarnych2010, każdy kto ma inne zdanie, to zdrajca, sprzedawczyk, funkcjonariusz, ubek, itp, itd. Dlatego z tymi ludźmi niestety nie da się dyskutować. Mają oni swoją wersję ‚prawdy’ i żadnych argumentów nie przyjmują. Jedynym satysfakcjonującym ich rozwiązaniem byłoby oficjalne ogłoszenie że to był zamach przeprowadzonych przez Rosjan.

    Polubienie

  10. @Czajna:

    i w spokoju przyjrzeć się dokumentacji masowej manipulacji?

    A jeśli nie mam na to czasu i ochoty? A jeśli dość się już o tej masowej manipulacji naczytałem i jakoś nie wywróciło to mojego światopoglądu do góry nogami?

    Niemanie czasu i ochoty w sytuacji mania czasu i ochoty na stawianie innych pytań… skomentowałem i skończyło się to Twoim fochem. Co do niewywracania światopoglądu… cóż, „neutralnie światopoglądowo” nazywam to odpornością na rzeczywistość 😉

    I odnieść się do meritum tam prezentowanego

    A po co?

    A choćby dla utrzymania się w temacie dyskusji 🙂

    a nie zadawać pytania żywcem wzięte z jakiegoś przemówienia późnego Gomułki?

    Sam jesteś Gomułka.

    Napisałem „pytania żywcem wyjęte z przemówienia Gomułki”, a nie „jesteś Gomułka”. Swoją drogą, jeśli na moje „przedstawienie serwisu” reagujesz – zamiast odniesieniem się do jego treści, szczególnie w kontekście całej notki – pytaniami niemalże o proweniencję owego, a malże 😉 o symetrię i chęć angażowania się w nie swoją wojnę, to nie dziw się, że mi się kojarzy. Tylko czekać na stwierdzenia o odwetowcach z PiSu… zresztą okolice tegoż już się pojawiają, oczywiście nie u Ciebie 🙂 Ale to tylko pokazuje, że ludzie się nie zmieniają…

    Wolność słowa naprawdę nie jest równoznaczna z przymusem zatrudniania Wildsteina, Pospieszalskiego i Ziemkiewicza, podobnie zresztą jak Kwiatkowskiego.

    Ależ oczywiście. Od publicystów, pracujących za moje pieniądze, cytując Talleyranda [?], wymagam tylko, żeby [pardon my french] nie srali na przyjęciach – a nawet tego nie mogę się doprosić. Uwierz, że nawet Lisa czy tego Nawrockiego mógłbym znieść, gdyby swoje zaślepienia demonstrowali w sposób tak bardzo nie urągający poczuciu smaku czy profesjonalizmu, jak wykazuje to mój link. Abstrahując od faktu, że telewizja publiczna powinna być tak jakby ostatnim miejscem na demonstrację swoich zaślepień. A najlepiej, gdyby nie było jej w ogóle, bo punkt powyżej jest nierealny. I tak, mam również na myśli Pospieszalskiego czy wcześniej Cejrowskiego.

    … ale pod warunkiem np. licytacji częstotliwości, a nie rozdawnictwa po uważaniu.

    btw. Jak tam Twoja opinia o misji TV publicznej po likwidacji TVP Historia?

    A tak swoją drogą: nie mam zupełnie pojęcia, dlaczego Ci się wydaje, że darzę Wyborczą czy TVN jakimś szczególnym zaufaniem.

    Nie wydaje mi się. Ale był mi potrzebny kontrapunkt 😉

    @anhalter:

    A co Ty właściwie masz do MWzWOM? Nie żebym się poczuł urażony, po prostu mnie interesuje, a widzę to tutaj już niepierwszy raz.

    Deficyt głębszej analizy i hipermarketowe podejście do polityki? Nie żebym to tak zupełnie potępiał, tylko takie podejście pociąga za sobą onetyzację polityki w ogóle, a np. wyniku wyborów w szczególe.

    @AdamK:

    Masz kontrapunkt i wyważoną, pełną argumentów dyskusję, pierwszą z brzegu, w którą się nieopatrznie wpakowałem:
    http://siwa.jogger.pl/2011/01/09/prawdziwe-powody-katastrofy-smolenskiej/

    Zauważ, że nie wyzywam Cię od ubeków, zdrajców ani sprzedawczyków, więc odpowiedz mi proszę merytorycznie moje zarzuty z cytowanego. Może od Ciebie uda mi się uzyskać jakąś odpowiedź…

    Swoją drogą, jeśli na cytat, w którym podaję chamskie wypowiedzi różnych VIPów, w bonusie dodając link, traktujący o manipulacjach całej reszty, odpowiadasz stwierdzeniem, że z tymi ludźmi nie da się dyskutować, to… wychodzi na to, że kol. Pyclik miał rację.

    Notabene nawet Macierewicz oświadczył Nawrockiemu, że zamach jest tylko jedną z hipotez, cały czas branych pod uwagę, której nawiasem mówiąc tzw. salon nie bierze pod uwagę, BO NIE. A Ty w tej kwestii gadasz dokładnie, jak Nawrocki.

    Polubienie

  11. @Tooreto: ale moja wypowiedź nie była przytykiem do Ciebie, tylko do pewnego środowiska. Radykałowie i manipulacje są zaś po obu stronach.

    Mówię że się nie da dyskutować, bo jeśli mówię do takiego radykała że moim zdaniem to nie był zamach i strona Polaka jest jak najbardziej winna (nie wykluczając winy Rosji) tej katastrofy, to jestem wyzywany od zdrajców ojczyzny i sprzedawczyków. Jak się pytam od dowody potwierdzające zamach to się okazuje że jestem ubekiem i radzieckim szpiegiem. To nie są racjonalne argumenty do których można się odnieść i na podstawie których można prowadzić dyskusję.

    Co powiedział Nawrockiemu Macierewicz, nie jest moim zdaniem specjalnie istotne, bo Macierewicz w różnych mediach i sytuacjach mówi o tej katastrofie inne rzeczy. Nie rozumiem określenia ‚Salon’ ale nie wydaje mi się aby osoby odpowiedzialne za wyjaśnienie katastrofy wykluczały zamach – z tym że w śledztwie szuka się dowodów, a o ile mi wiadomo nie znaleziono ani jednego dowodu potwierdzającego tezę zamachu. Mimo to, już prawie rok od wydarzenia, ciągle słyszymy o tym że nie wykluczono możliwości zamachu. Owszem nie wykluczono, ale też nie potwierdzono.

    Myślę że z czasem to będzie jak zabójstwem Kennedego. Nie ważne co ustalą śledztwa prokuratury, i inne. Ciągle będą osoby podważające ich wyniki.

    Polubienie

  12. Niemanie czasu i ochoty w sytuacji mania czasu i ochoty na stawianie innych pytań… skomentowałem

    Mój pierwszy komentarz wymagał paru sekund, zaś na komentowaniu całej zawartości rzeczonej strony strawiłbym zapewne długie godziny. Byłaby to ewidentna strata czasu zarówno mojego, jak i Twojego oraz wszystkich zgromadzonych na tym blogu, nie wpłynąłbym bowiem w najmniejszym nawet stopniu na zmianę czyichkolwiek poglądów. Zresztą, jak się zaraz okaże, nie ma dla mnie aż takiego znaczenia, że manipulacje miały miejsce.

    Mogę przy tym powiedzieć, że ja tylko dostosowuję się do wyznaczanych przez Ciebie standardów: dlaczegóż wydaje Ci się, że wklejenie przez Ciebie linka będzie powodem odpowiedzi bardziej rozbudowanej niż, powiedzmy, czterokrotność długości odnośnika? Dlaczego mnie ma się chcieć komentować Twoją notkę, skoro Tobie nie chciało się jej napisać? Dałeś cytat, trzy zdania pojedyncze ledwo rozwinięte i link dotyczący innego już tematu. Nie każę Ci pisać więcej – to Twój blog i jak nie będzie mi się podobał, to najwyżej przestanę czytać. Ale nie czuję się zobowiązany do pisania tu elaboratów w komentarzach.

    Co do niewywracania światopoglądu… cóż, „neutralnie światopoglądowo” nazywam to odpornością na rzeczywistość 😉

    No właśnie. Ty również nie przyjmujesz do wiadomości, że ktoś po prostu może mieć inny światopogląd, inną hierarchię wartości (i inne ich definicje). Już nie wspomnę o tym, że ktoś może mieć większą wiedzę albo może myśleć bardziej racjonalnie. Nie, on musi być głupi, zmanipulowany, „odporny na rzeczywistość”. Albo jest pożytecznym idiotą, albo zdrajcą, zaprzedańcem i inne takie. Bo przecież Wy macie jedyną, świętą, niepodważalną rację. Prawda jest jedna, to Wy ją znacie i bronicie jej przed całym światem. No dobra, ale po co zmuszasz mnie w takim razie do dyskusji, która jest w takiej sytuacji niemożliwa?

    Nie przyjmujesz też do wiadomości, że ów odmienny od Twojego światopogląd i odmienny system wartości może w moich i innych ludzi oczach bronić się sam z siebie i nie musi walić się w gruzy tylko dlatego, że Wyborcza (i inne media) kłamie i manipuluje.

    Ale może to Twój system wartości jest mało odporny na podobne odkrycia? To pewnie dlatego nie potrafisz przyznać, że Bibuła/Niezależna/Rzeczpospolita/Whatever też kłamią i manipulują? Ostatnio z wielkim bólem i po długim molestowaniu zgodziłeś się powiedzieć, że jeden dziennikarz (a co np. z redakcją?) Niezależnej „dał ciała” – czyli po prostu się pomylił. Możliwość działania w złej wierze wyparłeś ze świadomości?

    Ja w każdym razie nie mam tego problemu. Tak, media kłamią. I co z tego? Wielkie mi odkrycie. Nie uważam, że zastępujesz myślenie lekturą gazet (o co mnie najwyraźniej posądzasz), ale dlaczego w takim razie sądzisz, że wszyscy inni właśnie tak robią? A może Tobie jednak też się wydaje (jak niektórym tutaj komentującym), że aby poznać prawdę, wystarczy czytać Wyborczą, bo rzeczywistość jest dokładnie odwrotna od tej „kreowanej” na Czerskiej? Czym to się różni od bycia „lemingiem” wierzącym we wszystko Michnikowi? Czym różni się bezwarunkowe wierzenie Wyborczej od takiego samego zaufania udzielanego Bibule?

    A choćby dla utrzymania się w temacie dyskusji 🙂

    A była jakaś dyskusja? Ja tu widziałem kółko wzajemnej adoracji.

    Napisałem „pytania żywcem wyjęte z przemówienia Gomułki”, a nie „jesteś Gomułka”.

    A, sorry, to wszystko w porządku. Twoja odpowiedź była bardzo trafna i wartościowa, a porównanie nie było w najmniejszym stopniu krzywdzące.

    Swoją drogą, jeśli na moje „przedstawienie serwisu” reagujesz – zamiast odniesieniem się do jego treści

    Ależ odniosłem się do jego treści, gdyż częścią tej treści jest protest przeciwko ograniczaniu wolności słowa w Polsce wraz z wezwaniem do podpisywania petycji. Gdyby to był protest przeciwko zawłaszczaniu TVP, to bym to zlał zapewne i żadnego komentarza by nie było, ale tak, to trudno mi było powstrzymać sarkazm.

    pytaniami niemalże o proweniencję owego

    O co? Nie wiem, o co Ci chodzi, ale jestem zgoła pewien, że o niczyją proweniencję nie pytałem.

    o symetrię i chęć angażowania się w nie swoją wojnę,

    To dlaczego to jest apel w obronie wolności słowa, a więc wartości uniwersalnej? I dlaczego, Twoim zdaniem, Solidarni2010 po prostu nie chcą się angażować w nieswoją wojnę, a gdyby to była Wyborcza, to ową niechęć nazwałbyś hipokryzją?

    to nie dziw się, że mi się kojarzy.

    Skojarzenia należą do kojarzącego i nie muszą mi się podobać.

    Tylko czekać na stwierdzenia o odwetowcach z PiSu… zresztą okolice tegoż już się pojawiają, oczywiście nie u Ciebie 🙂 Ale to tylko pokazuje, że ludzie się nie zmieniają…

    ???

    Od publicystów, pracujących za moje pieniądze, cytując Talleyranda [?], wymagam tylko, żeby [pardon my french] nie srali na przyjęciach – a nawet tego nie mogę się doprosić.

    No zobacz. Kwiatkowski za Kwiatkowskiego nie srał nawet w połowie tak bardzo, jak to robi Pospieszalski czy Lis. 😛 I oglądalność pozwalała mu, zdaje się, zarabiać na reklamach a nie na „Twoich pieniądzach”.

    Abstrahując od faktu, że telewizja publiczna powinna być tak jakby ostatnim miejscem na demonstrację swoich zaślepień.

    Tak, publiczna powinna być jakby ostatnim miejscem. Ale z wolnością słowa nadal ma to wszystko niewiele wspólnego. 😉

    I tak, mam również na myśli Pospieszalskiego czy wcześniej Cejrowskiego.

    Jeszcze chwila i przyznasz, że oni też manipulują i co wtedy z Twoim światopoglądem? Czy będziesz dostatecznie odporny na rzeczywistość, żeby się go nadal trzymać? A może zostaniesz lewakiem? Zapraszamy, zawsze jest pora, by nawrócić się i chwycić czerwony sztandar. 😛

    salon nie bierze pod uwagę, BO NIE.

    Po raz ostatni, bardziej co do ogólnej zasady niż Smoleńska: Nie „bo nie”, tylko „bo nie ma dowodów” (za to są na inne przyczyny). Ja wiem, że w chlewie (przeciwieństwo salonu) brak dowodów jest dowodem, a piramidy mogli przecież postawić kosmici, ale mógłbyś jednak zauważać tę subtelną różnicę.

    PS Przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać. Siwa wspomina czasem o prawicowej ortografii, ale ja widzę, że jest też prawicowa geografia: http://solidarni2010.pl/mapa.php – aż sobie screenshota zrobiłem. 😀

    PPS O, na głównej przesunęli Białą Podlaską bliżej rzeczywistej lokalizacji, ale nadal jest źle.

    Polubienie

  13. Pamiętasz torero co mówiłem przy okazji Iskanderów? Jak już Jarro zostanie zaszczuty i strzeli sobie w łeb to wtedy będą roztrząsać że oczywiście mieli rację bo przecież zdrowy na umyśle by se w łeb nie strzelił.

    Polubienie

  14. Jeśli chodzi o sondę dotyczącą Jarosława Kaczyńskiego, to wolałbym, żeby politycy więcej myśleli o tym co mówią. Dotyczy to polityków wszelkich możliwych opcji — w szczególności Antoniego Macierewicza. Bo gdyby Macierewicz na co dzień używał takich argumentów jak u Nawrockiego, to nie dałbym złego słowa na jego temat powiedzieć. Ale w innych okolicznościach Macierewicz opowiada o bohaterskich polskich pilotach, którzy działając w zgodzie ze sztuką lotniczą byli sprowadzani na śmierć przez rosyjskich kontrolerów. A to są zwykłe brednie i pozostaje tylko żałować, że na miejscu redaktora Nawrockiego nie siedział ktoś rozgarnięty…

    Polubienie

  15. Ale w innych okolicznościach Macierewicz opowiada o bohaterskich polskich pilotach, którzy działając w zgodzie ze sztuką lotniczą byli sprowadzani na śmierć przez rosyjskich kontrolerów.

    Widać w tamtych okolicznościach fakty na to wskazywały, nie przyszło ci to do głowy? Macier z ekipą prowadzą śledztwo, mozolnie zestawiają różne informacje przebijając się przez opór materii, dezinformację itd.

    Polubienie

  16. @Przemko: Nie. W okolicznościach, w których to mówił żadne fakty nie wskazywały (i rówież w tej chwili nie wskazują) ani na bohaterstwo pilotów ani na to, że działali zgodnie ze sztuką lotniczą. Czepianie się rosyjskich kontrolerów też nie jest oparte na zbyt solidnych podstawach.

    Polubienie

  17. Mogę przy tym powiedzieć, że ja tylko dostosowuję się do wyznaczanych przez Ciebie standardów: dlaczegóż wydaje Ci się, że wklejenie przez Ciebie linka będzie powodem odpowiedzi bardziej rozbudowanej niż, powiedzmy, czterokrotność długości odnośnika?

    Nie w tym rzecz. Link podałem w ramach pewnej rekomendacji, która oczywiście mogła komuś nie przypaść do gustu. I naprawdę nie oczekiwałem dyskusji o stronie. Ale pomiędzy brakiem dyskusji a czepianiem się opłotków istnieje subtelna różnica.

    Co do niewywracania światopoglądu… cóż, „neutralnie światopoglądowo” nazywam to odpornością na rzeczywistość 😉

    No właśnie. Ty również nie przyjmujesz do wiadomości, że ktoś po prostu może mieć inny światopogląd, inną hierarchię wartości (i inne ich definicje). Już nie wspomnę o tym, że ktoś może mieć większą wiedzę albo może myśleć bardziej racjonalnie.

    Oczywiście, że przyjmuję do wiadomości. W takich wypadkach na ogół siedzę cicho i przełączam się na odbiór [to nie jest żaden przytyk do Ciebie czy kogokolwiek, tylko opis mojej reakcji].

    Brak racjonalizmu ciężko Ci będzie udowodnić – w czymś, co na własny użytek nazywam światopoglądem, szczególną wagę przykładam do logiki i konsekwencji właśnie [z leciutkim odstępstwem na religię]. Naturalną koleją rzeczy, jeśli pojawia się coś, co stoi w poprzek „systemowi”, staram się to racjonalizować. Ale po pierwsze – nigdy nie zostawiam tego niewyjaśnionego czy niezracjonalizowanego, a po drugie – takich rzeczy jest naprawdę coraz mniej. I to nie są przechwałki, tylko stwierdzenie faktu.

    Myślę, że różnice między nami w głównej mierze są pochodną pewnych założeń czy leżących u ich podstaw idei. W tym kontekście lewicowość nie jest nawet dla mnie nielogiczna, ile raczej skupia się na szczegółach, za nic mając ogólny i spójny obraz świata [co też jest odmianą braku logiki, ale dającym się obronić]. Ot, chociażby [w dużym skrócie] ostatni wątek u KP: z twierdzenia [mniejsza, jak udowodnionego], że niejeżdżący samochodami dopłacają do jeżdżących, sugeruje, że można byłoby tak podnieść akcyzę, żeby wreszcie przestali dopłacać. Na to ja, że jestem jak najbardziej za „celowościowym” ujęciem podatków, ale konsekwentnie – chętnie zapłacę i 20 zł za litr, bylebym równocześnie nie musiał płacić za dotowanie np. KPH, publicznej służby zdrowia i paru innych rzeczy. Odpowiedź, jak na mój gust, była bardzo mglista 🙂 ale może to tylko moje wrażenie.

    Nie przyjmujesz też do wiadomości, że ów odmienny od Twojego światopogląd i odmienny system wartości może w moich i innych ludzi oczach bronić się sam z siebie i nie musi walić się w gruzy tylko dlatego, że Wyborcza (i inne media) kłamie i manipuluje.

    O ile tylko z uporem godnym lepszej sprawy nie kwestionuje się takich jakby oczywistych oczywistości, iż gros massmediów prezentuje aktualnie podobną wizję rzeczywistości. I przyjmuję to do wiadomości, a jakże – o ile od adwersarza uzyskam np. informację, jak za trzymający się kupy można uważać światopogląd kogoś, kto buduje go o informacje w dużej części kłamliwe właśnie. Wiem, że np. klasycy ekonomii socjalistycznej również byli przekonani o wewnętrznej spójności doktryny – ale dowodzi to tylko i wyłącznie degradacji kursu logiki…

    A może Tobie jednak też się wydaje (jak niektórym tutaj komentującym), że aby poznać prawdę, wystarczy czytać Wyborczą, bo rzeczywistość jest dokładnie odwrotna od tej „kreowanej” na Czerskiej? Czym to się różni od bycia „lemingiem” wierzącym we wszystko Michnikowi?

    Zgłaszam nadużycie. Wydaje mi się, że nigdzie nie dałem powodu komukolwiek do takiego twierdzenia. A Cichego na podobny zarzut odesłałem do linkowanego blogaska Steca i mojej recenzji Hugo-Badera.

    Napisałem „pytania żywcem wyjęte z przemówienia Gomułki”, a nie „jesteś Gomułka”.

    A, sorry, to wszystko w porządku. Twoja odpowiedź była bardzo trafna i wartościowa, a porównanie nie było w najmniejszym stopniu krzywdzące.

    Zawsze uczono mnie, żeby atakować argumenty, nie przeciwnika. Atakuję więc argumenty [co z tego, że w warstwie leksykalnej?…] i też mi się obrywa. Ech… 🙂

    o symetrię i chęć angażowania się w nie swoją wojnę,

    To dlaczego to jest apel w obronie wolności słowa, a więc wartości uniwersalnej? I dlaczego, Twoim zdaniem, Solidarni2010 po prostu nie chcą się angażować w nieswoją wojnę, a gdyby to była Wyborcza, to ową niechęć nazwałbyś hipokryzją?

    Może dlatego, że Solidarni2010 nie ma takiego wybitnego rekordu manipulacji i kłamstw? A może dlatego, że ztcw nie forsują explicite żadnego prawicowego łgarza [a są tacy?], tylko po prostu o nich nie pisze?

    Idąc tym tropem, możesz oskarżyć mnie o popieranie rzezi Ormian, bo nic o niej nie napisałem i nie angażuję się przeciwko…

    Od publicystów, pracujących za moje pieniądze, cytując Talleyranda [?], wymagam tylko, żeby [pardon my french] nie srali na przyjęciach – a nawet tego nie mogę się doprosić.

    No zobacz. Kwiatkowski za Kwiatkowskiego nie srał nawet w połowie tak bardzo, jak to robi Pospieszalski czy Lis. 😛 I oglądalność pozwalała mu, zdaje się, zarabiać na reklamach a nie na „Twoich pieniądzach”.

    W sprawach TV masz mój walkower, bo prawie całą wiedzę opieram na tendencyjnym doborze przesyłanych linków. O Kwiatkowskim nikt mi jeszcze niczego nie przysłał 😉

    Abstrahując od faktu, że telewizja publiczna powinna być tak jakby ostatnim miejscem na demonstrację swoich zaślepień.

    Tak, publiczna powinna być jakby ostatnim miejscem. Ale z wolnością słowa nadal ma to wszystko niewiele wspólnego. 😉

    Czekaj… po pierwsze, nie jestem ultrasem w kwestii wolności słowa, więc trafiasz kulą w ogrodzenie. A po drugie, o co Ci właściwie chodzi? Zdaje się, że byłeś za zdjęciem Pospieszalskiego, więc gadanie o wolności słowa takie mało racjonalne jest 😉

    I tak, mam również na myśli Pospieszalskiego czy wcześniej Cejrowskiego.

    Jeszcze chwila i przyznasz, że oni też manipulują i co wtedy z Twoim światopoglądem?

    Jeśli wytkniesz mi to palcem w materii dot. przekłamywania faktów, a nie interpretacji, być może przyznam się do błędu. Taplając się w grajdołku samozachwytu ze świadomością, że analogiczny manewr wobec MWzWOMsów wywróciłby im resztki półeczek we łbie do góry nogami i nie zostałoby nic 🙂

    salon nie bierze pod uwagę, BO NIE.

    Po raz ostatni, bardziej co do ogólnej zasady niż Smoleńska: Nie „bo nie”, tylko „bo nie ma dowodów” (za to są na inne przyczyny). Ja wiem, że w chlewie (przeciwieństwo salonu) brak dowodów jest dowodem, a piramidy mogli przecież postawić kosmici, ale mógłbyś jednak zauważać tę subtelną różnicę.

    Ciekaw jestem więc, jakim prawem Ty i cała masa innych wydaliście wyrok o absolutnie „naturalnej” proweniencji tragedii w czasie, gdy nie zostało zakończone żadne śledztwo i nie został przedstawiony żaden dowód na naturalną katastrofę?

    Strzał w stopę tym symptomatyczniejszy, że „my” nie zakładamy, że był zamach. Bierzemy to po prostu pod uwagę, do tego nie trzeba dowodu, wystarczą poszlaki, których jest w cholerę i ciut ciut… Zarzut, że „nie ma dowodów” jest odpowiedzią na coś, czego nie twierdzimy [przynajmniej masowo]. To trochę tak, jak z niegdysiejszymi feministkami, polemizującymi z niereprezentatywną grupą buraków czy idiotów twierdzących, że praca w domu jest lekka, łatwa i przyjemna. Z nimi po prostu łatwiej polemizować, a że to margines? A kogo to obchodzi?…

    Są po prostu poszlaki, które „wy” olewacie, bo… bo nie ma dowodów. I dlatego, że przedstawia to GW i TVN w sposób, który pokazuje potem solidarni2010.pl. Których to solidarnych2010.pl dyskredytujesz, bo „nie ujęli się za Kwiatkowskim” [to parafraza, nie cytat]. Ot co.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s