Kącik poetycki.

Dawno nie było tutaj żadnego wiersza.

Andrzej Bursa, * * * [Jaki miły i mądry facet]

Jaki miły i mądry facet
naprawdę mądry
nie z tych przemądrzałych
obieżyświat
co to z niejednego pieca chleb jadł
wyrozumiały i uprzejmy
cała anatomia jego twarzy
zdradzała lekki wysiłek
ust:
by mądrzej i grzeczniej do mnie mówić
oczu:
by uważniej i uprzejmiej mnie słuchać
taaaak…
naprawdę nie mogłem nie napluć mu w mordę

Filmy dwa.

O pierwszym nie ma się co rozwodzić, bo „Efekt motyla” obejrzał już chyba każdy, poza [do dzisiaj] mną. Wstrząsa, mieli i ogólnie robi aua. Tym bardziej, że… chyba już go kiedyś widziałem, nie pamiętam. To nie żart, to nie jest wcale a wcale śmieszne, naprawdę. Mimo imho dość obłożonego łba chyba jeszcze za wcześnie na zaniki pamięci…

* * *

Za to na ubiegłopiątkowym TPSie [pierwszym od iirc dwóch lat?…] obejrzałem czterokrotnie nominowany do Oscara „Winter’s Bone” / „Do szpiku kości”. Cóż mogę powiedzieć, będąc kinowym dyletantem? Po prostu rewelacja. Siedemnastolatka gdzieś na głębokim amerykańskim nie-wiem-czym [określenie „prowincja” byłoby nobilitujące…], utrzymująca samodzielnie dwójkę rodzeństwa i chorą matkę gdzieś w arizońskich lasach, dowiaduje się, że ojciec, w przeddzień procesu o produkcję narkotyków, zastawił dom pod kaucję, a potem zniknął, i jeśli nie stawi się na proces… cóż, siedemnastolatka, utrzymująca samodzielnie dwójkę rodzeństwa i chorą matkę gdzieś w arizońskich lasach zostanie w nich boleśnie dosłownie, bo tym razem bez dachu nad głową. Dziewczyna rusza na poszukiwanie ojca. Pośród leśnych ludzi, trudniących się w zasadzie tym samym, co jej ojciec. Pośród pomocnych sąsiadów, pomagających, bo tak po prostu trzeba, bez zbędnego słowa. Pośród sąsiadów nie chcących pomóc i do tejże niepomocy również mających swoje racje. Pośród ludzi, gdzie liczą się – a może powinny się liczyć – więzy krwi. Gdzie – z daleka od metropolii – mowa brzmi „tak, tak, nie, nie” [i nie chodzi tu o jakąkolwiek religię, film jest doskonale z niej wyprany]. Gdzie – w kontraście do życia wśród pierdyliardów uwarunkowań, układów, zależności, achów, ochów, fochów i nie wiadomo, czego jeszcze – żyją jeszcze prawdziwi ludzie. Umiejący dać w mordę, ale i potrafiący na przekór wszystkiemu, bez jednego, zbędnego słowa, zachować siebie. Idźcie i oglądajcie, choćby walił się świat.

Wolsung.

Lepiej późno, niż wcale, jak powiedział stary Żyd, spóźniając się na pociąg… Wskutek chwilowego nadmiaru mocy przerobowych znalazłem wreszcie czas, żeby pograć z M. w „Wolsunga”, iirc zeszłoroczną produkcję Kuźni Gier, w której posiadanie wszedłem w dość nietypowych okolicznościach. Krótko i węzłowato: gra jest dobra, albo i b. dobra, wydana najstaranniej spośród produkcji Kuźni, z którymi miałem do czynienia. Cieszy jakość wykonania, cieszą reguły [graliśmy krótko, ale b. przyjemnie], cyberpunkowe steampunkowe uniwersum, ale chyba najbardziej cieszy fakt, że M. wydaje się dorastać już do pełnokrwistych planszówek. W samą porę, bo w „Zooloretto” nie można gra w nieskończoność, a „Carcasonne” wymaga miejsca, którego czasem brakuje. Polecam w zasadzie bez większych zastrzeżeń.

Elyty.

Dwaj byli politycy PO zgodnie twierdzą, że Jarosław Kaczyński popełni samobójstwo. Oleksy przewiduje, że lider PiS „skończy w jakimś obłąkaniu”. Poseł Widacki rozważa dwie możliwości. – Pierwsza to ta, że przejmie władzę. Druga, że nie wytrzyma napięcia i trafi jako pacjent tam, gdzie już od dawna będzie Macierewicz. Pierwsza też będzie końcem, bo również trafi do szpitala, ale niestety później – uważa Widacki. [Źródło]

To jest naprawdę maciupeńki wyimek z całego artykułu. W podobnym tonie wypowiada się cała góra bożków MWzWOM.

I po co ja to piszę?…

UPDATE: blogasek poleca www.solidarni2010.pl.

Historia jednego wpisu.

Jakiś czas temu w ramach porannej prasóweczki zamieściłem poniższy cytat. Z przyczyn technicznych zamieszczam cały wątek poniżej na poziomie 0. Mam nadzieję, że nikt nie będzie mi miał za złe ujawnienia prywatnej wymiany myśli i zdań. A co mi tam…

„Problem z cytatami w internecie jest taki, że ludzie od razu wierzą w ich prawdziwość.” – Abraham Lincoln.

Czajna:
LOL 😀 Ale tego nie można uznać za prawidłowość, doświadczenia jednostkowe nie mogą być podstawą do wnioskowania na całą populację 😉

Cichy:
Jakie cytaty, jaki internet, jaka prawdziwość, jaki Lincoln? Źródła proszę. Znowu doprawdy cytujesz tę pożal się Boże wiarygodną „Bibułę”?

d4rky:
lol, dobre

anhalter:
I znowu jakieś prawicowe brednie. John Fapster na corocznym zjeździe LGBT w Arizonie, organizowanym pod auspicjami ONZ, CNN i ZAiKS powiedział dawno temu: „Huh…” [http://www.fapsterlgbtonline.com/docs/eng/pdf/kojwdfff93.pdf]

fox77:
Typowe Polactwo, niestety. Ale co robić, skoro konsumują tylko lokalne media, zamiast oglądać CNN?

jam lasica:
Świetnie to podsumował House: http://www.youtube.com/watch?v=dQw4w9WgXcQ&ob=av2el 😉

Ika:
A ja mam dzisiaj problem z Krzysiem po powrocie z koników, kupka jakaś taka dziwna była 😦

siwa:
Lincoln to szkodnik, tak samo jak Kaczyński i Macierewicz. Nazywanie go inteligencją obraża inteligencję żoliborską.

pę:
[nic nie mówi, robi komiks o Lincolnie molestowanym przez Ewę]

Sigvatr:
Bezsensowny wpis, nei wiem o co ci chodzi. Przecież lincoln już dawno nie rzyje więc jak morze coś cytować?

Wild dog:
Lincoln to również samochód. Kiedyś popularny, obecnie stał się marką nieco przygasłą.

sharnik:
[nic nie mówi, foci rafinerię w Cuzco na tle Kasi w lincolnie]

tdudkowski:
Tak się właśnie kończy wiara, nie poparta ciężarem racjonalnego dowodu.

Okazja! Spinacze do bielizny teraz 50% taniej! Marcin Kosedowski: W zasadzie z tą wiarygodnością faktycznie czasem jest problem, sporo takich opinii jest sponsorowanych. Ale dobrym nawykiem jest sprawdzanie cytatów u źródła 😉 Bądź pierwszym, który to lubi! Nowy wymiar turystyki lotniczej! Pojedź do Rygi za jedyne 25 euro!

hcz:
Ty tak serio? Masz może jakiś dowód?

Jajcuś:
🙂 Ale zwróć uwagę, że to powoli staje się faktycznie coraz większym problemem. I gdyby nie ten oszołom Korwin, wypaczający liberalizm, z pewnością zagłosowałbym na Lincolna.

krzyzykowy:
[nic nie mówi, haftuje]

.

W Chabarowsku na Dalekim Wschodzie Rosji urodziło się dziecko, które waży 7,2 kg i mierzy 67 cm. Aby gigantyczny chłopiec mógł pojawić się na świecie, 33-letniej matce trzeba było zrobić cesarskie cięcie – podaje serwis kp.ru. [źródło].

I nie wiem, czemu, ale przypomniał mi się stareńki dowcip. Do lekarza przyszedł facet i mówi, że ma interes jak niemowlę. Lekarz zaczął się śmiać i mówi: – Bzdury pan opowiadasz, wyjmij pan i pokaż. No to facet wyjął, pokazał i okazało się, że miał rację, 56 cm długości i 3.5 kilo wagi.

Dodałbym jeszcze 10/10 w Apgarze, ale to zrozumieliby już tylko rodzice.