Ogłoszenia parafialne.

Jeśli ktoś z przyczyn dla mnie niepojętych nie zainteresował się jeszcze genealogią, albo chciał zainteresować się, a z przyczyn jeszcze bardziej dla mnie niepojętych nie spróbował jeszcze wszystkomającego GRAMPSa [ostatnie wydanie opcji eksportu do www to miodność w stanie czystym do analizy, mmmm…], spieszę donieść, że do pełnej, darmowej wersji programu genealogicznego [Win] Family Tree Builder został dodany najnowszy numer CHIPa. Bądźcie płodni i ewidencjonujcie się, niewiele rzeczy w życiu sprawia większą frajdę, niż dopisanie nowonarodzonego potomka do tworzonego w pocie czoła drzewka genealogicznego czy licytacja ze znajomymi, kto ma dłuższy korzeń.

Przepowiadamy…

Na trzy lata od roku następującego po roku, w którym relacja długu publicznego do PKB przekroczy 55 proc. znikną m.in. ulgi na dzieci, na internet, a twórcy stracą 50-proc. kosztów uzyskania. [Źródło]

Otóż, Szanowni Państwo, oświadczam, że w rządzie tak miłującym PiS [PR i Sondaże] NIEMOŻLIWYM jest, aby 50% kosztów zostali pozbawieni ziewnikarze. Zapisuję to ja, dzisiaj. I zobaczymy, czy okaże się to prawdą.

Wszyscy libertarianie to nobliści.

Naukowcy [tegoroczni nobliści ekonomiczni – przyp. torero] opracowali teorię, która pozwala zrozumieć, jaki wpływ na bezrobocie, płace i liczbę wolnych etatów może mieć polityka gospodarcza i regulacje. Wywnioskowali oni, że wyższe zasiłki dla bezrobotnych powodują większe bezrobocie i dłuższy czas poszukiwania pracy. [Źródło].

Jak twierdzi dobrze poinformowane źródło blogaska torero.jogger.pl, chcące zachować anonimowość, w przyszłym roku poważne szanse na nagrodę Nobla z ekonomii ma grupa naukowców z Uniwersytetu Ekonomicznego w Pierdziszewie Górnym, próbująca uzasadnić dodatnią korelację pomiędzy wysokością podatku akcyzowego a ceną paliwa.

I jeeeszcze jeden, i jeszcze raz!…

Wczora z wieczora przy jednym nanoflejmie przyszła mi do głowy Złota Myśl. Przyszła i została w którymś komciu. Jedna z miliarda, ale zasługująca na oddzielną notkę.

Co tzw. poniektórzy domagają się od rządu kontroli nad naszym dobrem [„Rząd wciąż chce naszego dobra, a nam zostało go już tak niewiele…”], bo ludzie generalnie „nie są w stanie rozeznać, co dla nich dobre, a co szkodliwe”. Problem polega na tym, że pewne podzbiory się pokrywają i spora część z osób tak twierdzących jest również klasycznymi demokratami. Wychodzi więc na to, że spora część populacji uważa, że ludzie są za głupi, żeby pozostawić im w rękach decydowanie o własnym bezpieczeństwie i [ogólnie] losie, ponieważ nie posiadają nawet podstawowego rozeznania, pozwalającego im na niekupowanie rzeczy, które mogą im zaszkodzić. Ci ludzie jednak – głupi, ulegający reklamie, nieracjonalni [wg Czajny] i nie posiadający elementarnego rozeznania – są jednocześnie w sam raz, żeby decydować poprzez wybory o losie innych.

Cóż, pogratulować logiki, sposobów gwałcenia dysonansu poznawczego i ogólnej spójności widzenia świata.

I wszystko jasne.

Przeżuwając porannego hamburgera, usłyszałem jedno zdanie znad stolika obok:

– (…) A u nas wczoraj na wykładzie profesor powiedział, że od momentu wprowadzenia dopalaczy sprzedaż amfetaminy siadła o połowę.

Cóż… ktoś najwyraźniej wsadził palec między drzwi, a drzwi załatwiły go w białych rękawiczkach, z pomocą chrześ^Wrządu i ku uciesze gawiedzi. I [prawie] wszyscy są zadowoleni.