Zimny wychów potomstwa, cz. XLVII – Sama narracja, bez dialogów.

W zasadzie to pękam z dumy.

Dziecię męczy mnie, „żebym nauczył ją robić strony internetowe”. Tłumaczę, że to nie takie proste, że jutro… wiem, że tak nie powinienem. Ale’m zakręcony jak Rondo Grunwaldzkie i nic na to chwilowo nie poradzę. W końcu spytałem, po co.

Otóż. Dziecię chce umieć robić strony internetowe, albowiem chce otworzyć sklep internetowy. Dochód uzyskany z prowadzenia sklepu internetowego zamierza przeznaczyć na kupno ajpoda.

Jak wspomniałem, w zasadzie pękam z dumy. Na pytanie o ofertę owego sklepu Dziecię odrzekło: „Rysunki. Będę sprzedawać swoje rysunki. I zaproszenia dla dziewczyn na końskie imprezy, bo dziewczyny lubią zabawy z koniem”. I jak to mówił król Dezmod… itd, zupełnie już nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.

3 myśli w temacie “Zimny wychów potomstwa, cz. XLVII – Sama narracja, bez dialogów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s