Ścinki.

Pożegnamy przedszkole, pokłonimy się szkole,
nową drogą pójdziemy odważniej,
rozkołyszą się drzewa, ptak radośnie zaśpiewa
i będziemy wyglądać poważniej…

Wamać. Znoszenie przełomów i zakrętów we własnym życiu wychodzi mi znacznie, znacznie lepiej. I nawet nie ma kiedy iść na wódkę. Wamać. Wamać. Wamać.

* * *

Wczora z wieczora [pisane parę m-cy temu…] zaliczyłem szkolenie z rynków terminowych. Pod moimi stopami otwarła się otchłań ignorancji, wiem, że nic nie wiem. Cóż za parszywe uczucie.

* * *

Przeczytane… przeczytane duużo.

* * *

Wallandery panamankellowe, kończąc serię nie pamiętam nawet już tytułów. Wszystkie na równym, porządnym poziomie. Oldschoolowy kryminał, choć niekoniecznie w typie zagadki Agatki – tutaj mordercy nie zgadniesz, możesz jedynie obserwować wysiłki Kurta W. w rozwiązwaniu spraw. W tle – Szwecja, ze wspomnianymi na obwolutach „diagnozami społecznymi”. Które niekoniecznie mogą się podobać, z którymi niekoniecznie musimy się zgadzać, ale które paradoksalnie dodają książkom smaku. Gorąco polecam, zresztą o którejś części pisałem już wcześniej.

* * *

„Fiolet” Magdaleny Kozak, pani od „Nocarzy”. Czyli norma – antyterrorka, komandosi i dużo skoków spadochronowych. Zaczyna się genialnie, potem tempo mocno siada, a potem znów jest miło. Tym jednak, co w tej książce wbija mnie w fotel, jest opis świata spadochroniarzy. Cóż, wyskok z działającego samolotu [jak przypomniał mi to pewien Kolega z pewnego młyna] dopisałem pod wpływem do rzeczy, które wypadałoby zrobić w życiu. Tylko się odrobię. Książka bardzo zacna, choć nie ustrzegła się dłużyzn.

* * *

Przeczytany „Sokół maltański”. Milusi czarny kryminał. Taki, jak lubię.

* * *

Przeczytany „Ostatni don” Mario Puzo. Przesympatyczna książka o zabawnych perypetiach grupy przestępczej w Hollywood, którą poznajemy podczas rutynowych zabaw takich, jak wymuszenia czy zabójstwa…

Żartowałem. Do „Ojca chrzestnego” tegoż autora [którą w tzw. międzyczasie również pochłonąłem któryś raz z kolei – „Donem” byłem tak zdegustowany, że musiałem koniecznie sprawdzić, czy zidealizowany odbiór „Ojca chrzestnego” nie wynikał aby z moich fascynacji licealnych] nie ma się toto nijak. Odradzam.

* * *

Czytam [to już dopisek aktualny, hop dziś dziś] „Białą gorączkę” Jacka Hugo-Badera. W skrócie – podróż po współczesnej Rosji w wersji Z, czy co tam jest na końcu grażdanki. Kopie, miażdży i powala, rewelacyjna rzecz. Nie mam naprawdę bladego pojęcia, który z cytatów wybrać do publikacji. Czy rozmowę z Rosjanką, która uparła się, żeby ukochany hifamający kończył w niej bez fiuterału [(C) Moja TŻ], bo jak Rosjanka kocha, to aż po grób? Czy któryś z cytatów o pojawiających się na co drugiej stronie astrologach, wróżbitach i prekognitach? Opowieść o brygadzie sowchozowej, gdzie z piętnastu pracowników – niczym u Agathy Christie w „Dziesięciu Murzynkach” [Murzynkach, do kroćset, nie żadnych Indianach czy żołnierzykach!] – wóda i tytułowa „biała gorączka” [czyli ichniejsze delirium tremens] wykańcza jednego po drugim, by w wersji reżyserskiej stwierdzić na koniec, jak w oryginale, „ot i koniec Murzyniątek”? Spotkanie z szamanką, gdzie gazetowybiórczy racjonalista stwierdza bez ogródek, że dźwięk darowanego bębenka jest jedynym działającym lekarstwem na ból głowy jego Pani?

Hugo-Bader nie dostałby pracy w szmatławcu, gdyby nie zapłacił frycowego w postaci homeopatycznej dawki idiotyzmu – ale udało mu się wykpić tanim kosztem, bo przez pół cegły wyłapałem tylko jedno stwierdzenie o jakichśtam „prawicowych faszystach”. Poza tym książka ze wszech miar genialna.

Hugobaderowska Rassija na początku XXI wieku to kraj z całkiem innej epoki. Zupełnie tak, jak na początku XX wieku.

* * *

Przeczytane kilka książek o rynkach finansowych i strategiach giełdowych. Nauczyłem się… chyba dużo; gdy tylko znajdę dwie chwile czasu i odetchnę od bieżącego overkillu, postaram się zrobić z tego miniprzegląd, może komuś się przyda.

* * *

A teraz – może właśnie pod wpływem Hugo-Badera – będzie coś absolutnie irracjonalnego. Racjonaliści, do dzieła.

Przyszło zapytanie ofertowe. Standard – tyle, że nieco większe od normalnego. Oddzwoniłem, umówiłem się na spotkanie, spotkanie nie wypaliło, więc odbyliśmy je telefonicznie. Uzgodniłem bardzo orientacyjne widełki cenowe i siadłem do pisania potwierdzającego maila.

I wtedy zrobiłem coś, czego nie robiłem jeszcze nigdy. Sprawdziłem gościa w necie. Krótko mówiąc – z tego, co widzę, jeden z lepszych CK oszustów. I – jak to mawiał król Dezmod, gdy przyłapano go na oszukiwaniu w karty – naprawdę nie wiem, co o tym myśleć.

Może właśnie jakiś racjonał wyjaśni mi, czemu zabrałem się za sprawdzanie gościa pierwszy raz od początku toczenia własnej wojenki, czyli od jakichś czterech lat i parudziesięciu przeprowadzonych rozmów ofertowych? Życie jest formą istnienia białka, ale w kominie coś czasem załka. Gadki o podejrzanym tonie możecie sobie darować, analiza ex post niczego takiego nie wykazała, przynajmniej w warstwie zauważalnej. Ja wyjaśnienia się nie podejmę, za głupi jestem.

* * *

Wohoo! Udało mi się namierzyć i zamówić „Farinelli – ostatni kastrat”. Się nie mogę się doczekać.

* * *

Fork na kanikule skrzypi, jak nie wiem co. Bez nadzoru i ze słuchu. A w domu – różnie bywa. Gdzieś popełniam błąd i znowu nie wiem, gdzie. Choć może to efekt wyjścia poza wstępny etap niekumania i napawanie się własnymi kompetencjami, który to etap może się utrzyma? Czego sobie, Państwu i światowej muzyce gorąco życzę.

3 myśli w temacie “Ścinki.

  1. Słuchałem w Trójce długiego wywiadu z Jackiem Hugo-Baderem – był gościem jakiejś audycji i w „Press” też był z nim wywiad. Mam w planach lekturę tej książki o wyprawie do Rosji. A „Farinellego” to na DVD znalazłeś? Czy książkowo?

    Polubienie

  2. Swego czasu szukałem „Kompanii braci” na DVD. Całej serii w digipacku. Klisu mi podał link do jakiegoś australijskiego sklepu internetowego, gdzie była cała seria, ładnie wydana, z polskimi napisami, ale zgubiłem link do tegoż sklepu. Szukałem też ostatnio czeskiego oryginału „Roku diabła”, ale po podliczeniu kosztów wysyłki z czeskiego sklepu taniej by było pojechać i kupić to bezpośrednio u południowych pobratymców.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s