43 myśli w temacie “Seria niefortunnych zdarzeń.

  1. „ponoc w Polsat News (platforma cyfrowa) byla relacja na zywo i pokazyno jak TU154 laduje awaryjnie i nie byl to banajmniej rozbity w drobny mak samolot ale dobrze zachowana maszyna – czy ktos to ogladal? ma nagranie?”

    ROTFL 😀

    Polubienie

  2. I Bibuła tak po prostu sobie zebrała parę nekrologów, absolutnie niczego nie sugerując, w związku z czym nie da się tej sugestii wyśmiać, bo jej nie ma i nie ona była celem publikacji?

    Polubienie

  3. Naprawdę nie chce mi się brać za liczenie prawdopodobieństwa nieszczęśliwego przypadku, polegającego na serii pięciu zgonów osób zaangażowanych w śliskie tematy w ciągu niecałych dwóch miesięcy.

    Naprawdę musieliby to ogłosić w „Faktach” i potwierdzić nazajutrz w „GW”, żebyś choć nabrał minimalniusieńkich podejrzeń?…

    Polubienie

  4. Goddammit, kliknąłem, ale najpierw coś innego miałem w innej karcie do przeczytania, dogrzebałem się w końcu do tego, doszedłem do punktu trzeciego, i wchodzę tu, bo chciałem napisać, że zaraz Cichy zacytuje zdanie stamtąd. Choć nie ma tego złego, jak widać i tak bym się pomylił.

    Polubienie

  5. @Barry: jakkolwiek samo zdanie wyrwane z kontekstu może i być śmieszne [btw. czy sztukę takiego wyrywania z kontekstu nabywa się przy czytaniu „GW”? Ja bym tak nie umiał, z przyzwoitości ;)], to w zasadzie mimo owej śmieszności żaden z nas nie udowodnił, że owa emisja nie miała faktycznie miejsca, Czajna znów wyłożył się na prawach de Morgana 😉 A nawet jeśli faktycznie nie miała, to cytat można co najwyżej podciągnąć pod danie wiary plotkom i danie upustu brakowi rzetelności, ot co. Przy okazji oczywiście podśmiechując się.

    Polubienie

  6. Naprawdę nie chce mi się brać za liczenie prawdopodobieństwa nieszczęśliwego przypadku, polegającego na serii pięciu zgonów osób zaangażowanych w śliskie tematy w ciągu niecałych dwóch miesięcy.

    Nic dziwnego, skoro nie da się tego policzyć.

    Naprawdę musieliby to ogłosić w „Faktach” i potwierdzić nazajutrz w „GW”, żebyś choć nabrał minimalniusieńkich podejrzeń?…

    Mogą to opublikować nawet w Kwartalniku Historycznym, niczego to nie zmieni.

    samo zdanie wyrwane z kontekstu może i być śmieszne

    Jakiego kontekstu? Kontekst w żaden najmniejszy sposób nie czyni tego zdania prawdziwszym.

    to w zasadzie mimo owej śmieszności żaden z nas nie udowodnił, że owa emisja nie miała faktycznie miejsca

    Powiedz, że robisz sobie jaja i nie muszę Ci tłumaczyć, że:
    1) To stawiający tezę powinien ją udowodnić.
    2) Nie da się udowodnić nieistnienia czegoś, co nie istnieje.

    Polubienie

  7. Naprawdę nie chce mi się brać za liczenie prawdopodobieństwa nieszczęśliwego przypadku, polegającego na serii pięciu zgonów osób zaangażowanych w śliskie tematy w ciągu niecałych dwóch miesięcy.

    Nic dziwnego, skoro nie da się tego policzyć.

    Co jednak nie przeszkadza Ci w ubawie…

    Naprawdę musieliby to ogłosić w „Faktach” i potwierdzić nazajutrz w „GW”, żebyś choć nabrał minimalniusieńkich podejrzeń?…

    Mogą to opublikować nawet w Kwartalniku Historycznym, niczego to nie zmieni.

    A co w takim razie by zmieniło? Tu wchodzimy już w zakres pytań, jak widzę, czysto akademickich, acz pytanie pozostawiam.

    to w zasadzie mimo owej śmieszności żaden z nas nie udowodnił, że owa emisja nie miała faktycznie miejsca

    Powiedz, że robisz sobie jaja i nie muszę Ci tłumaczyć, że:
    1) To stawiający tezę powinien ją udowodnić.
    2) Nie da się udowodnić nieistnienia czegoś, co nie istnieje.

    „ponoc w Polsat News (platforma cyfrowa) byla relacja na zywo (…)”

    Primo, „ponoć”. Autor prosi o potwierdzenie, nie podaje faktu. To różnica. Secundo, wystarczy dotrzeć do materiałów z czasu katastrofy, bo autor twierdzi, że [if any] była to relacja na żywo. Do tego czasu, nie widząc tego materiału, wstrzymuję się z ocenami, a Ty? Tertio – mając nagranie z czasu katastrofy na żywo, cóż wg Ciebie przeszkodziłoby w weryfikacji tej tezy?

    EDIT: freq, zachowuj się byle jak, ale się zachowuj. Proszę.

    Polubienie

  8. Co jednak nie przeszkadza Ci w ubawie…

    A dlaczego miałoby przeszkadzać?

    A co w takim razie by zmieniło? Tu wchodzimy już w zakres pytań, jak widzę, czysto akademickich, acz pytanie pozostawiam.

    A dlaczego coś miałoby zmienić? Ot, ktoś umieścił obok siebie kilka zdarzeń, na powiązanie których nawet sam nie ma pomysłu (np. jak się ma do reszty śmierć Ratajczaka?) i wydaje mu się, że coś odkrył. Równie dobrze możesz mnie zapytać, co musiałoby się stać, żebym uwierzył, że światem rządzą ludzie-jaszczury. Nie wiem, co by to mogło być, ale możesz być pewien, że jeśli napisze o tym Wyborcza, mój umysł wciąż będzie pod wpływem jaszczurczej propagandy i we władzę jaszczurów nadal nie będę wierzył.

    Primo, „ponoć”. Autor prosi o potwierdzenie, nie podaje faktu. To różnica.

    Ponoć Jarosław Kaczyński jest gejem, a Lech Kaczyński żyje w ukryciu na Madagaskarze, bo miał dość bycia prezydentem. „Ponoć”!

    To ja już rzeczywiście wolę GW od takiego „ponoć”.

    Secundo, wystarczy dotrzeć do materiałów z czasu katastrofy, bo autor twierdzi, że [if any] była to relacja na żywo.

    Toć mogą być później zmontowane, a oryginalne zniszczone. Ponoć Ratajczak widział, jak kasowali te nagrania!

    Do tego czasu, nie widząc tego materiału, wstrzymuję się z ocenami.

    No proszę, jaka to szkoda, że zwykły człowiek nie ma takiej możliwości, bo Polsat nie udostępnia kompletu nadanych przez siebie materiałów. Tu od razu zadajmy sobie pytanie: co takiego ukrywa Polsat?!

    a Ty?

    Ja uważam, że nie ma czego oceniać.

    Czy wobec każdej bzdury przyjmujesz podobną do obecnej postawę? Bo ja na przykład równie dobrze mógłbym powiedzieć: „Słyszałem, że w jednym z afrykańskich porno kanałów pokazali gejowski hardcore z Jarosławem Kaczyńskim w roli głównej. Dopóki nie zobaczę całego istniejącego porno afrykańskiej produkcji, wstrzymuję się z ocenami”.

    Polubienie

  9. Czajna, EOT, wygrałeś. Gdyby ludzkość od swojego początku miała tak luźne podejście do wszystkiego, co nie zgadza się z jej widzeniem świata, do tej pory nie zleźlibyśmy z drzew. Wobec postawy typu „bzdura jest bzdurą, albowiem nie może nią nie być” faktycznie nie mam żadnych argumentów. Żadnych, naprawdę.

    Polubienie

  10. Czajna: no nie podejrzewałem Cię, że chcesz oglądać gejowskie porno, i to jeszcze afrykańskie, i to w dodatku całe. ;]

    Lepsze moim zdaniem było jednak „Czy przypadkiem nie było tak, że był on potrzeby Rosjanom do rozszyfrowania kodów z telefonów satelitarnych… a potem się go po prostu pozbyli?”, bo z tamtego całkowitego dna to już się nawet śmiać nie chce.

    Polubienie

  11. Please! To nie jest „bzdura jest bzdurą”, ale „gimme some evidence!”. Proszę, powiedz mi, czym to „ponoć” z Bibuły różni się od dowolnego innego ponoć, choćby przywoływanego (a przecież nie przeze mnie wymyślonego) „ponoć Jarosław Kaczyński jest gejem”? Powiedz, dlaczego każda plotka (choćby nie miała żadnego, najmniejszego znanego pokrycia w rzeczywistości, jak ta cytowana przeze mnie w pierwszym komentarzu), która pasuje do Twojego „widzenia świata” spotyka się z akceptacją jako być może prawdziwa? W przeciwieństwie do tych, które Ci nie pasują (jak ta z Kaczyńskim). Dlaczego domagasz się ode mnie (czy kogokolwiek innego) obalenia tezy postawionej przez kogoś, kto nie był łaskaw jej uargumentować? Dlaczego domagasz się ode mnie niemożliwego, tj. udowodnienia nieistnienia. Tego się nie da zrobić! Bez różnicy, czy chodzi o spisek stojący za katastrofą Smoleńską, UFO czy Matriksa. Jedyną sensowną postawą jest tu „Evidence or STFU”!

    Polubienie

  12. I znowu teorie spiskowe. Jak trzeba znaleźć spisek to się nawet dorzuci pracownika wrażej stacji telewizyjnej. Nie to że nie mam szacunku dla śmierci tego Pana, ale nie było on Dodą Elektrodą, aby jego śmierć miała się stać tematem dnia. Był za to obszerny o nim materiał w Faktach, bo to przecież jego koledzy. Zadziwiające przy tym że Pan Wiktor Bater żyje. No bo przecież jego operator nie odstępował go na krok podczas wydarzeń w Smoleńsku, i każdym innym skąd przygotowywali relacje.

    Takie wyliczanie zgonów, delikatnie sugerując że nie były one naturalne i nie podawanie przy tym jakichkolwiek motywów zbrodni. No i dodajemy do tego Pana Zielonkę – bo miał być niby potrzebny do rozszyfrowania telefonów satelitarnych – pewnie się uszył kluczy szyfrujących na pamięć 😉

    No i jeszcze Pan Smuliński. Opona mu pękła. Znam takie przypadki z autopsji – strasznie słaby sposób na spowodowanie śmierci.

    Polubienie

  13. Panooowie… czy ja napisałem, że bezkrytycznie w to wszystko wierzę? Sądzę po prostu, że rzecz jest warta zastanowienia. Co najmniej. Tylko tyle i aż tyle.

    Swoją drogą, uważacie, że Falzmann i Pańko zmarli w sposób naturalny [o ile przy „nieszczęśliwym wypadku” można mówić w ogóle o „naturalnym sposobie”]?

    Czajna, evidence or STFU, powiadasz. Hm. Wychodzi więc na to, że tą metodą skazujemy się sami na przyjmowanie teorii typu [afaik] „JFK został zabity przez wariata, który to wariat sam został potem zabity przez innego wariata”. Na Twoje nieszczęście nie uważam, żeby taki sposób rozumowania brzmiał sensowniej, niż teorie spiskowe, i był dużo ładniejszy do prezentacji na salonach, niż teorie alternatywne…

    AdamK, dobrze, że wspomniałeś Zielonkę. Odpowiedzcie mi więc proszę na pytanie: czy gdy nie było jeszcze wiadomo, co się z nim stało, dopuszczaliście do siebie myśl, że ktoś mógł go zwerbować albo się go pozbyć? Że mógł zmienić pracodawcę? Jeśli nie… cóż, przynajmniej jesteście konsekwentni 🙂 Jeśli tak – na jakiej podstawie? Doniesień prasowych innych, niż „bibulaste” z mediów, którym wierzymy z definicji, bo wierzyć im trza? Trzymającej się kupy teorii, uwzględniającej profesję Zielonki? Jeśli tylko w oparciu o to… cóż, msz ja nie robię w tej notce niczego innego, niż cytuję owe pytania właśnie.

    Dopisek „Dominiki G” [i być może kilka innych] może i jest taki sobie, ale od kiedy falsyfikowanie całości na podstawie takich pojedynczych wypowiedzi jest ogólnie przyjętą metodą polemiczną? Chyba tylko na onecie… :/

    Polubienie

  14. torero: Wydaje mi się, że jest ogólnie przyjęte, iż kolejne wypowiedzi z tego samego źródła ocenia się znając poprzednie. Jak się bezkrytycznie publikuje co popadnie, to trudno jest zdobyć zaufanie.

    Gdyby to faktycznie miało być dziennikarstwo, to np. miło by było mieć jakieś informacje odnośnie śledztwa w sprawie tego co się powiesił. Wszystkie pozostałe media milczą (albo podają sprzeczne info poprzez nieudolne kopiuj-wklej z RAI), więc bibuła mogłaby błysnąć. Tylko po co, jak można siać nieuzasadnione niczym podejrzenia i na tym budować lojalność (specyficznego grona) czytelników.

    Polubienie

  15. torero: Wydaje mi się, że jest ogólnie przyjęte, iż kolejne wypowiedzi z tego samego źródła ocenia się znając poprzednie. Jak się bezkrytycznie publikuje co popadnie, to trudno jest zdobyć zaufanie.

    Uhm. Z takimi sądami niedługo dojdziemy do wniosku, że wiarygodny jest tylko „Histmag”, a i to tylko w części historycznej 😉

    „Bibuła” jest serwisem na swój sposób undergroundowym. A nie sądzę, żeby przy takiej śmierci – jeśli oczywiście jest to prawdą – nie było blokady służb, która to blokada skazuje nas na takie właśnie domysły, i kółko się zamyka, skazując nas na informacje oficjalne. A to ma sens jedynie przy założeniu, że władza jest uczciwa i transparentna, jak nie wiem co, co z kolei jest założeniem jeszcze bardziej naiwnym, niż wszystkie teorie spiskowe razem wzięte.

    Nieśmiało dopraszam się odpowiedzi na moje pytania z poprzedniego komcia.

    Polubienie

  16. Zadziwiające przy tym że Pan Wiktor Bater żyje. No bo przecież jego operator nie odstępował go na krok podczas wydarzeń w Smoleńsku, i każdym innym skąd przygotowywali relacje.

    No ale widzisz, Bater nie uważa Rosjan za komunistycznofaszystowskich potwórów, którzy czyhają tylko żeby napaść na Polskę, więc pewnie jest sam podejrzanym ruskim agentem oraz zdrajcą kraju, i to on pomagał w przygotowywaniu Zamachu na operatora.

    Polubienie

  17. W śmierć Zielonki mogły być zaangażowane służby specjalne, takie czy inne, w końcu był pracownikiem wywiadu. Prawdy prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy. Mnie po prostu kiepskie wydawało się powiązanie śmierci Zielonki z telefonami satelitarnymi – jeśli ktokolwiek wie cokolwiek o kryptografii, to wie że argumentacja przedstawiona przez artykuł na Bibuli jest zupełnie z czapy wzięta. O wiele bardziej wiarygodne jest tez że Zielonka wynosił informacje, i to doprowadziło do jego śmierci.

    Polubienie

  18. Sądzę po prostu, że rzecz jest warta zastanowienia. Co najmniej. Tylko tyle i aż tyle.

    No właśnie. Aż tyle. 😛

    Swoją drogą, uważacie, że Falzmann i Pańko zmarli w sposób naturalny [o ile przy „nieszczęśliwym wypadku” można mówić w ogóle o „naturalnym sposobie”]?

    Musiałem sprawdzić na Wikipedii, kto zacz, więc nie odpowiem na to pytanie – za mało o tym wiem. 😉 Niemniej dziwne zbiegi okoliczności zdarzają się (same z siebie) i ich wystąpienie nie dowodzi jeszcze niczego.

    Wychodzi więc na to, że tą metodą skazujemy się sami na przyjmowanie teorii typu [afaik] „JFK został zabity przez wariata, który to wariat sam został potem zabity przez innego wariata”.

    Udział tych dwóch w obydwu zabójstwach to fakty. Cała reszta to spekulacje. Różnica wcale nie jest subtelna i każdy powinien być w stanie ją dostrzec.

    Na Twoje nieszczęście nie uważam, żeby taki sposób rozumowania brzmiał sensowniej, niż teorie spiskowe, i był dużo ładniejszy do prezentacji na salonach, niż teorie alternatywne…

    Gdzie tu moje nieszczęście? To raczej Twój problem i (anty)salonów, na których teorie spiskowe są uważane za „ładniejsze”.

    Co do Zielonki – zwerbowanie pracownika wywiadu przez inny wywiad to nie jest nic nadzwyczajnego i nie wymaga żadnego spisku do wyjaśnienia.

    Polubienie

  19. @AdamK: no właśnie, ale na jakiej podstawie na jednym wydechu dopuszczałeś dziwne możliwości w sprawie Zielonki i zaprzeczasz całości niusa [mniejsza o akapit ws. telefonów]?

    @Czajna:

    Wychodzi więc na to, że tą metodą skazujemy się sami na przyjmowanie teorii typu [afaik] „JFK został zabity przez wariata, który to wariat sam został potem zabity przez innego wariata”.

    Udział tych dwóch w obydwu zabójstwach to fakty. Cała reszta to spekulacje. Różnica wcale nie jest subtelna i każdy powinien być w stanie ją dostrzec.

    No dobrze, ale jeśli a priori odrzucamy jakiekolwiek niepoparte niczym hipotezy, to zostajemy właśnie z podaną przeze mnie wersją. Owszem, ma ona relatywnie mocne oparcie w faktach, tyle że z punktu widzenia logiki, „cui bono” czy ew. motywów jest bardzo mocno naciągana i takoż bezsensowna.

    To raczej Twój problem i (anty)salonów, na których teorie spiskowe są uważane za „ładniejsze”.

    Po prostu na pewnym etapie rozgrywek nie ma imo miejsca na zachowania nielogiczne czy irracjonalne [no, nie licząc może historii spermą pisanych], za duża relacja potencjalnych strat do nakładów. Nie po to ktoś robi ciężki szmal czy całe życie karierę polityczną, żeby nagle zacząć zachowywać się jak półmózg. Psychopaci bez wyraźnych motywów są dobrzy dla kina popularnego, nie dla rzeczywistości.

    Co do Zielonki – zwerbowanie pracownika wywiadu przez inny wywiad to nie jest nic nadzwyczajnego i nie wymaga żadnego spisku do wyjaśnienia.

    Skoro w swojej galopującej paranoi dopuszczasz w ogóle istnienie czegoś tak hipotetycznego, jak wywiad czy służby specjalne 😛 – na jakiej podstawie właściwie sądzisz, że zajmują się one tylko i wyłącznie podbieraniem sobie nicnierobiących pracowników, a nie robieniem tego, co mają faktycznie robić, czyli np. usuwaniem niewygodnych osób?

    Polubienie

  20. @torero: dopuszczam jako jedną z prawdopodobnych możliwości – bo są ku temu wprost przesłanki: był w końcu pracownikiem wywiadu. Inne osoby z listy na Bibule nie mają tego typu przesłanek w życiorysie.

    Polubienie

  21. No dobrze, ale jeśli a priori odrzucamy jakiekolwiek niepoparte niczym hipotezy, to zostajemy właśnie z podaną przeze mnie wersją. Owszem, ma ona relatywnie mocne oparcie w faktach, tyle że z punktu widzenia logiki, „cui bono” czy ew. motywów jest bardzo mocno naciągana i takoż bezsensowna.

    Z punktu widzenia „cui bono” za katastrofą smoleńską stoi Jarosław Kaczyński.

    Po prostu na pewnym etapie rozgrywek nie ma imo miejsca na zachowania nielogiczne czy irracjonalne [no, nie licząc może historii spermą pisanych], za duża relacja potencjalnych strat do nakładów. Nie po to ktoś robi ciężki szmal czy całe życie karierę polityczną, żeby nagle zacząć zachowywać się jak półmózg. Psychopaci bez wyraźnych motywów są dobrzy dla kina popularnego, nie dla rzeczywistości.

    Ta wiara w ludzką racjonalność, mądrość i inteligencję mnie zadziwia. Naprawdę. W naukach humanistycznych i społecznych od dawna jest truizmem, że ludzie nie zachowują się racjonalnie, a tu u Ciebie jest taki zakątek, w którym żywe są przekonania rodem sprzed 100 a może i 200 lat. Ja rozumiem, konserwatyzm, ale bez jaj! 😉

    Zresztą racjonalność wierchuszki nie oznacza jeszcze racjonalności wszystkich jakkolwiek ze sprawą związanych, w tym przypadkowych osób. Nie wyklucza też zdarzeń zupełnie przypadkowych (w tym takich jak zawał czy wypadek drogowy), które mogą być dla tych racjonalnie myślących ludzi bądź to korzystne, bądź to niekorzystne.

    na jakiej podstawie właściwie sądzisz, że zajmują się one tylko i wyłącznie podbieraniem sobie nicnierobiących pracowników

    Niczego takiego nie twierdzę, rzecz jasna.

    a nie robieniem tego, co mają faktycznie robić, czyli np. usuwaniem niewygodnych osób?

    Ja nie mówię, że tego nie robią (pytanie co to znaczy niewygodny, dla kogo niewygodny i jak bardzo trzeba być niewygodnym, żeby zostać zlikwidowanym), ja tylko mówię, że trzeba mieć dobry powód do uznania danej osoby za tak bardzo „niewygodną”. A i to za mało, by stwierdzić coś innego niż „nie można wykluczyć”.

    Polubienie

  22. Są inne ciekawe fragmenty:

    W wieczór poprzedzający tragedię Grzegorz Michniewicz przeprowadził trzy rozmowy telefoniczne w dziwnym, nietypowym nastroju (z żoną, pewnym urzędnikiem i ze swoim przyjacielem) oraz wysłał serię SMS-ów.

    A co miało być? „Cześć kotku, jestem w świetnym nastroju, właśnie -hopsala- przerzuciłem kabelek przez żyrandol, o jak ładnie się trzyma.”

    Polubienie

  23. „Ponoć” 11 września 2001 to sprawka administracji Busha. „Ponoć” żaden Żyd nie przyszedł do pracy 11 września w WTC. „Ponoć” samolot, który uderzył w WTC nie miał pasażerów na pokładzie, a faktycznie ukatrupiło ich FBI w tajnym miejscu. „Ponoć”… 😉

    Polubienie

  24. Ponoć Niemcy z Sowietami w ’39 umówili się w kwestii napaści na Polskę.
    Aha, a w kwestii Titanica… mam nadzieję, że nie obijecie mnie za stare dowcipy…
    An airplane takes off from the airport. The captain is Jewish and the First Officer is Chinese. It is the first time they have flown together and it is obvious by the silence that they do not get along.
    After thirty minutes, the Jewish Captain mutters:
    – I do not like Chinese.
    The First Officer replies:
    – Oooooh, no likee Chinese? Why dat?
    – You bombed Pearl harbor. That is why I do not like Chinese.
    – Nooooo, noooo… Chinese not bomb Peahl Hahbah. That Japanese, not Chinese.
    – Chinese, Japanese, Vietnamese…it does not matter, they are all alike.
    Another thirty minutes of silence. Finally the First Officer says:
    – No likee Jew.
    – Why not? Why do not you like Jews?
    – Jews sink Titanic.
    – No, no. The Jews did not sink the Titanic. It was an iceberg.
    – Iceberg, Goldberg, Greenberg, Rosenberg, no mattah… all same.

    Polubienie

  25. Torero, co do prawdopodobienstwa, to:

    Moja siostra miala 2 promotorow pracy magisterskiej — pierwszy umarl z przyczyn naturalnych gdy praca byla w 1/2 gotowa.

    Ja tez mialem 2 promotorow pracy magisterskiej — pierwszy umarl z przyczyn naturalnych gdy praca byla w 1/2 gotowa.

    (btw, to szczera prawda)

    Polubienie

  26. @torero

    Żebyś się znowu nie czepiał, że dyskutuję z niewłaściwymi fragmentami, zapytam o sedno sprawy. Czterej mało znani ludzie, których nic nie łączy, zmarli w różnych okolicznościach (każdorazowo bez jakichkolwiek podejrzeń o morderstwo, a przynajmniej tekst o tym nie wspomina), w różnych miejscach, na przestrzeni dwóch miesięcy. Wytłumacz mi, bo może ja jakiś niekumaty jestem – skąd pomysł, że te przypadki w ogóle mogą mieć ze sobą cokolwiek wspólnego? Gdzie tu jest jakikolwiek „zbieg okoliczności”?

    Polubienie

  27. @Czajna:

    Z punktu widzenia „cui bono” za katastrofą smoleńską stoi Jarosław Kaczyński.

    A i owszem. Tyle, że nie trzeba pisać LOLi, żeby tę hipotezę obalić jeszcze na gruncie teorii spiskowych. Po pierwsze, wzrost poparcia dla PiS po katastrofie był jedynie pewną możliwością, która wcale nie wydawała się taka pewna, biorąc pod uwagę media w łapach PO. Po drugie – koszty. Wycięcie połowy pisowskiej czołówki wydaje się być zbyt wysoką ceną za ewentualny wzrost poparcia. Po trzecie – „cui bono” wskazuje Rosjan jako głównych beneficjentów; z początku sam przychylałem się do tezy, że takie rozumowanie jest OKDP, bo przecież Komorowski zmiótłby LechKacza bez przepitki, więc ten drugi i tak byłby kartą bitą. A potem przeczytałem o gazach łupkowych i nie jestem już taki pewien – szczerze mówiąc, nie śledzę przekaziorów i nie wiem, jakie decyzje miał podjąć LechKacz i co zostało w efekcie Smoleńska w tej kwestii anulowane czy pozmieniane, więc siedzę cicho, czy na sali jest może ktoś zorientowany?

    Po prostu na pewnym etapie rozgrywek nie ma imo miejsca na zachowania nielogiczne czy irracjonalne [no, nie licząc może historii spermą pisanych], za duża relacja potencjalnych strat do nakładów. Nie po to ktoś robi ciężki szmal czy całe życie karierę polityczną, żeby nagle zacząć zachowywać się jak półmózg. Psychopaci bez wyraźnych motywów są dobrzy dla kina popularnego, nie dla rzeczywistości.

    Ta wiara w ludzką racjonalność, mądrość i inteligencję mnie zadziwia. Naprawdę. W naukach humanistycznych i społecznych od dawna jest truizmem, że ludzie nie zachowują się racjonalnie, a tu u Ciebie jest taki zakątek, w którym żywe są przekonania rodem sprzed 100 a może i 200 lat.

    Hm. Zachowują się nieracjonalnie, powiadasz. Truizmem to jest, powiadasz. Gratulacje, właśnie zniknąłeś ekonomię 🙂

    Zresztą… obaj mamy rację, ale ja mam bardziej 😉 Nie piszę o „ludzkiej” racjonalności [z którą może i faktycznie bywa różnie, właśnie czytam pyszną książkę o psychologii tłumu inwestycyjnego, a i jeszcze dochodzi wpływ myślącego za lemingi socjalizmu], lecz o racjonalności, nazwijmy to, elit.

    [na jakiej podstawie twierdzisz, że szpiedzy nie zajmują się – torero] robieniem tego, co mają faktycznie robić, czyli np. usuwaniem niewygodnych osób?

    Ja nie mówię, że tego nie robią (pytanie co to znaczy niewygodny, dla kogo niewygodny i jak bardzo trzeba być niewygodnym, żeby zostać zlikwidowanym), ja tylko mówię, że trzeba mieć dobry powód do uznania danej osoby za tak bardzo „niewygodną”. A i to za mało, by stwierdzić coś innego niż „nie można wykluczyć”.

    Ani ja nie twierdzę [czego chyba nikt tutaj zdaje się nie dostrzegać], że na 100% zostali ubici. W sprawie Smoleńska jednak, przy założeniu, że sowy nie są tym, czym się wydają, wszystkie chwyty są dozwolone.

    Co do „za mało”: ludzie zeznali, że w momencie określonej przez lekarzy śmierci Ratajczaka samochodu na parkingu, gdzie go znaleziono, jeszcze nie było. Trup siadł za kółkiem i podjechał pod hipermarket? Co do usiłowania: Bartini pisał, że gwóźdż był wbity w bok opony, a to nie jest raczej normalne. A poza tym usamobójstwianie kogoś poprzez gwoździe w oponach było popularnym sposobem w szalonych latach dziewięćdziesiątych, parę osób wspominało o tym dawno temu. I nie uważam [Cichy], żeby to wszystko miało punkty wspólne. Poza tym, że jeśli to prawda, szykuje nam się powrót do wspomnianych wcześniej szalonych lat dziewięćdziesiątych, choć Wy możecie tego nie pamiętać.

    @Hoppke:

    Wierzę, oczywiście. Powiem więcej, również najpoważniej, jak umiem: promotorka mojej TŻ przed Jej obroną dostała zawału, a promotorka znajomej parę dni temu rozchorowała się parę dni przed jej obroną. Spiskowych teorii tu bym nie szukał, ale całkiem poważnie zastanowił się nad innymi przyczynami – wśród nauczycieli z powołania świadomość wypuszczenia spod skrzydeł swoich wychowanków jest rzeczą naprawdę cholernie stresującą, z chorobami włącznie [przerabiam to właśnie z wychowawczynią mojej córy, a wcześniej ze swoją własną]. Może tu jest jakiś związek.

    @Cichy: odpisałem Ci w ostatnim akapicie dla Czajny.

    Polubienie

  28. A i owszem. Tyle, że nie trzeba pisać LOLi, żeby tę hipotezę obalić jeszcze na gruncie teorii spiskowych. […]

    Wszystkie Twoje argumenty mógłbym obalić dokładnie tak samo, jak się to robi z tymi, które zaprzeczają rosyjskiemu czy polsko-rosyjskiemu spiskowi, ale to już byłoby zbyt surrealistyczne (tzn. argumentowanie na rzecz teorii, którą rzecz jasna odrzucam, i którą przywołałem tylko po to, by wyśmiać inną). 😉 Nie w tym jednak rzecz. „Cui bono?” bywa przydatne, jeśli:
    a) ma się inne powody, by sądzić, że dane zdarzenie było nieprzypadkowe i nienaturalne. Wówczas może być ewentualnie początkiem (a nie rozstrzygnięciem) dociekań, pewną wskazówką (często jedną z wielu) co do kierunku poszukiwań.
    b) Może posłużyć do (ograniczonego, intuicyjnego) uprawdopodobnienia lub u unieprawdopodobnienia podejrzeń dotyczących konkretnego podmiotu.

    Tymczasem miłośnicy teorii spiskowych najpierw na siłę szukają kogoś, kto ma „motyw” (choćby i wydumany), najlepiej żeby to był ktoś nielubiany i podejrzewany od zawsze o całe zło (komuchy, byli esbecy, służby specjalne dowolnego kraju, Rosja, „big pharma”, „rząd”, Unia Europejska, „układ”, „ekoterroryści”, Gazeta Wyborcza, „WSI24” itd. itp.) a potem robią wszystko, by dopasować resztę faktów do wyników rozumowania opartego na „cui bono?”.

    Gratulacje, właśnie zniknąłeś ekonomię 🙂

    Ależ nie, zniknąłem tylko tę, w którą Ty wierzysz (odrzucając a priori całą resztę), choć i pod tym względem należysz do wymierającego (w skali światowej) gatunku.

    racjonalności, nazwijmy to, elit.

    Elity też nie są racjonalne, to nie komputery.

    Ani ja nie twierdzę [czego chyba nikt tutaj zdaje się nie dostrzegać], że na 100% zostali ubici.

    Ale prawdopodobieństwo (nie tylko „ubicia”, ale i powiązania wszystkiego z katastrofą smoleńską) uważasz za dostatecznie wysokie, by o tym pisać i się o to spierać. A ja (i nie tylko ja) uważam je za dostatecznie niskie, by najpierw je wyśmiać, a potem z szacunku do Ciebie podjąć dyskusję i próbę przekonania Cię, że nie warto wierzyć w plotki bez jakiegokolwiek pokrycia.

    ludzie zeznali

    Jacy ludzie? Komu zeznali? Kto to potwierdził?

    Ludzie (i ja najpewniej również) „pamiętają” mnóstwo rzeczy, których nigdy nie widzieli. Przypominają sobie mnóstwo wydarzeń, które nigdy nie miały miejsca. Mylą im się daty, dni, tygodnie i miesiące, kolory, marki, wielkości i kierowcy samochodów. A jak im się coś przypomni, to będąc w pierwszej chwili niepewnymi, następnego dnia są już gotowi umierać za prawdę, która jeszcze chwilę temu majaczyła im przed oczami jako „gdzieś może kiedyś coś takiego chyba widziałem”. To wszystko nieświadomie, bez jakiejkolwiek chęci kłamstwa, mataczenia itp. Jest to zresztą nieco przerażające, jeśli wziąć pod uwagę, że zeznania „naocznego świadka” mogą Cię wsadzić do więzienia.

    Polubienie

  29. „Cui bono?” bywa przydatne, jeśli:
    a) ma się inne powody, by sądzić, że dane zdarzenie było nieprzypadkowe i nienaturalne.

    Czy pisałem o gwoździach w oponach? Aha, pisałem. Co do Smoleńska… orientujesz się może, czy czarne skrzynki wróciły już do Polski?

    Przyczyna śmierci Ratajczaka wg oficjalnych mediów wciąż nie jest znana:
    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/dariusz-ratajczak-nie-zyje–rodzina-zidentyfikowala-cialo,60740,1

    Tymczasem miłośnicy teorii spiskowych najpierw na siłę szukają kogoś, kto ma „motyw” (choćby i wydumany), najlepiej żeby to był ktoś nielubiany i podejrzewany od zawsze o całe zło (komuchy, byli esbecy, służby specjalne dowolnego kraju, Rosja, „big pharma”, „rząd”, Unia Europejska, „układ”, „ekoterroryści”, Gazeta Wyborcza, „WSI24” itd. itp.) a potem robią wszystko, by dopasować resztę faktów do wyników rozumowania opartego na „cui bono?”.

    Hahahaha, niby’ś taki analityczny, a tu nagle wszystkich „miłośników teorii spiskowych” wrzucasz do jednego wora, przypisując im jedną sztancę postępowania. Zupełnie jak ci, których krytykujesz. Rzetelność i uczciwość fraz typu „na siłę” czy „całe zło” pominę…

    Gratulacje, właśnie zniknąłeś ekonomię 🙂

    Ależ nie, zniknąłem tylko tę, w którą Ty wierzysz (odrzucając a priori całą resztę), choć i pod tym względem należysz do wymierającego (w skali światowej) gatunku.

    Jakby Ci to powiedzieć… całą rodziną utrzymujemy się z ludzi myślących racjonalnie. I chwalić Pana Boga, wychodzimy na tym nie najgorzej, zmniejszania się populacji takowych nie zaobserwowano. Jeśli – co do znudzenia powtórzę – jakiś przyssany do państwowego cycka miś ma ochotę na Nobla, propagując idiotyzmy w typie niegdysiejszego rubla transferowego, strategi lizbońskiej, skazanego na upadek złota czy innej bredni – wódka dla tego pana, ale dlaczego mam przebijać się do publiki z moimi wymierającymi [w skali światowej] poglądami, skoro mam z nich kasę, i to generalnie niezgorszą?

    Pogadamy za 20 lat, gdzie będziemy my z naszymi wymierającymi poglądami – o ile Opatrzność pozwoli – a gdzie będą akolici tych mędrków 🙂 🙂 Zapewne tam, gdzie ZOMO 😉

    Ani ja nie twierdzę [czego chyba nikt tutaj zdaje się nie dostrzegać], że na 100% zostali ubici.

    Ale prawdopodobieństwo (nie tylko „ubicia”, ale i powiązania wszystkiego z katastrofą smoleńską) uważasz za dostatecznie wysokie, by o tym pisać i się o to spierać. A ja (i nie tylko ja) uważam je za dostatecznie niskie, by najpierw je wyśmiać, a potem z szacunku do Ciebie podjąć dyskusję i próbę przekonania Cię, że nie warto wierzyć w plotki bez jakiegokolwiek pokrycia.

    Zatem protokoł rozbieżności mamy ustalony. To co, idziemy na wódkę? 🙂

    ludzie zeznali

    Jacy ludzie? Komu zeznali? Kto to potwierdził?

    Wiedziałem, że mi tego nie przepuścisz! Wiedziałem! 🙂 Ludzie nieudokumentowani, owszem. W zasadzie to plotka, owszem. W zasadzie nawet nie powinienem tego używać w dyskusji, może i owszem. Ale jak wspomniałem wyżej, oficjalnej przyczyny śmierci nie udało mi się znaleźć, co oczywiście otwiera swobodne pole do domysłów.

    btw. Dobrym „cui bono?” w tym wypadku może być prozaiczna zemsta – skoro, jak twierdzisz, świat pełeń jest nieracjonalnych szajbusów, twierdzenie o ich defaultowym braku wśród np. zwalczających kłamstwo oświęcimskie jest bezzasadnym, niczym nie popartym filosemityzmem 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s