QOTD.

Fundusze powiernicze miały wyeliminować zamieszanie związane z inwestowaniem – bo nie trzeba już martwić się samodzielnym wyborem akcji. Teraz trzeba się martwić wyborem funduszu. (…) I nic nie wskazuje na to, aby ten rozkwit miał zahamować. Mamy fundusze krajowe i regionalne, hedingowe i branżowe, indeksowe i wartości i wzrostu, proste i hybrydowe, a nawet fundusze funduszy. Wkrótce pewnie pojawią się fundusze dyktatur, fundusze bez samogłosek w nazwie i fundusze funduszy funduszy. Jakie są najnowsze zalecenia na wypadek niebezpieczeństwa dla Wall Street? Na wypadek nagłego spadku zysków, załóż nowy fundusz.

Peter Lynch, „Pokonać giełdę”. Jestem dopiero na 60. stronie, ale chyba już mogę tę książkę ostrożnie polecić.

I żeby nie było, że to pozycja kabaretowa, dorzucę jeszcze ciekawostkę przyrodniczą:

W latach 80. większość oddziałów Towarzystwa Inwestorów [zrzeszenie „klubów inwestycyjnych”, czyli czegoś na kształt nieformalnych prywatnych „inwestycyjnych kółek zainteresowań” – przyp. torero] osiągnęła wyższe wyniki, niż indeks S&P500 i trzy czwarte wszystkich funduszy powierniczych. Według sprawozdań Towarzystwa w 1991 roku 61.9% oddziałów wypracowało wyniki równe lub lepsze niż S&P500. W 1992 roku powyżej średniej wypadło 69%.

Wstęp do wydania polskiego napisał prezes zarządu BZ WBK AIB Asset Management SA [czyli mówiąc prosto – Arki]. Ot, taki smaczek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s