.

Swoje starannie pielęgnowane poczucie paranoi naprawdę rezerwuję do wyższych celów – wicie rozumicie, Bilderberg, permanentna inwigilacja, Daeniken, rząd światowy i takie tam, spiskowe teorie takiego np. LPRu nie odpowiadają mi przede wszystkim pod względem estetycznym, a nieestetycznego nie akceptuję z zasady, stąd mój brak samoakceptacji oraz niechęć do socjalizmu i feministek.

Ale gdy widzę, jak banki nie robią interesów na prywaciarzach [uzyskanie np. kredytu hipotetycznego przez prywaciarza graniczy z cudem, zwykły pracownik jest forowany totalnie], w majestacie prawa [że mogliśmy negocjować warunki ogólne? srsly?…] wskutek niedbalstwa analityków [bo zakładam dobrą wiarę, niech ktoś to doceni] mogą bezkarnie orżnąć klienta na dodatkowe >2k i wypinać się na klienta tak, że odpowiedzi w interesującej mnie sprawie – pomimo solennych zapewnień telefonicznych dyrektora oddziału – nie mogę uzyskać od poniedziałku, gdy widzę, jak w niemalże każdej firmie mającej klienta z taką nominalną kasą [kredyt to jednak nie w kij dmuchał] stawanoby na uszach…

…to tezy o tym, że banki mają klienta tam, gdzie pan może pana majstra w d* pocałować, bo prawdziwe pieniądze robią albo wskutek przymusu, albo zupełnie gdzie indziej [o czym pisał niedawno zresztą JKM], albo o tym, że tylko skończony naiwniak mógłby wierzyć, że banki, jako koncesjobiorcy, dzielnie w RPRL opierają się [a niby czemu?] naciskom stąd i stamtąd – nabierają niepokojącego pokrycia w rzeczywistości.

Policja ostrzega przed oszustwami nigeryjskimi.

Tu, o. Komuś – policji albo dziennikarzom – spało się nadzwyczaj długo i smacznie…

„Od pewnego czasu policjanci w całym kraju dostają maile od zrozpaczonych ludzi, którzy padli ofiarą nowego typu tzw. oszustwa nigeryjskiego. Propozycja kredytu, którą dostali na swoje skrzynki pocztowe była na tyle korzystna, że niektórzy zgodzili się zapłacić nawet 110 tys. zł czy 44 tys. euro”

Czy obecni na sali biegli w prawie kanonicznym [tia, wiem, w prawie kanonicznym to tu wszyscy przebiegli :>] mogą mnie uświadomić, czy Watykan dopisał do listy grzechów wołających o pomstę do nieba pozostawianie pieniędzy przy klinicznych frajerach?…

Obamacare.

W jednym z poprzednich wpisów wątek zszedł na amerykańską służbę zdrowia. Tematem [oczywiście niezależnie :)] zainteresowały się DwaGrosze w związku z ostatnimi perturbacjami u Wuja Sama, zapowiadana jest kontynuacja tematu. Polecam.

EDIT: argumentacja p. Pelosi z podlinkowanego filmu na YT łudząco przypomina mi argumentację rodzimych zwolenników Traktatu Lizbońskiego. Ale to malutka, wredna uwaga, zupełnie na marginesie.

Chcecie jatki? Oto jatka.

Naprawdę nie rozumiem, czemu niektórym „reformatorom” wciąż wydaje się, że rodzaj ludzki zmierza ku lepszemu. Otóż – nie, moi drodzy, od zejścia z drzew nie zmieniliśmy się nic a nic. No, może odrobinkę; kastrowanie z agresji samców natura kompensuje sobie wzrostem agresji u samic…

Wyniki przedpremierowych pokazów były tym bardziej zaskakujące, że większość testowanej publiczności stanowiły nastolatki i młode kobiety, które raczej – w przeciwieństwie do ich rówieśników płci męskiej – nie posądza się o fascynację przemocą. Tymczasem to one domagały się: więcej przemocy!

Artykuł w „Filmie”.

Księżniczkom.

Inspirowany, a jakże. Pisany troszkę na kolanie, więc gdzieniegdzie może kuleć.

Zanim Ziemia znękana w swym szalonym pędzie
Oddechu nieco zazna od człowieczej rasy,
zanim dziecię, jagniątko, lew wieczerzać będzie
razem w te, co Izajasz przepowiedział, czasy,

zanim z uśmiechem twoim, tkwiącym przed oczyma,
władcy świata całego i sąsiednich mgławic
skoczą sobie do gardeł, bo ich nie zatrzyma
ani historia Troi, ni Ypres, ni Racławic,

zanim legiony wojów, trubadurów wszelkich,
na drugim końcu świata w rzekach głowy schłodzą,
chwaląc twych oczu owal w pieśniach, bojach wielkich,
podciągnij se legginsy, bo trochę się schodzą.

Nim imię twe rozsławią od Tatr po Nairobi,
i pod Rowem Mariańskim, i nad Ziemi dachem,
zmień, pani, pas, na prawy, bo korek się robi,
a ktoś się w końcu wścieknie i stuknie cię w czachę.

Lekcja.

Właśnie wyłączyłem Trujkę, w której jakiś lewacki pomiot wypowiada się – a jakże, ciepłym głosem, pełnym miłości, odrobili lekcje z PR – o wprowadzeniu wychowania seksualnego od początku podstawówki. Chyba, bo mnie krew zalała. Nie po raz pierwszy i nie ostatni.

Wyobraziłem sobie moje dziecko, które w tym roku idzie do pierwszej klasy, którego życiowe problemy sprowadzają się do zabranego przez koleżankę petszopa, niepójścia na łyżwy, niewyklutego smoka gdzieśtam czy nieudanego rysunku, jak ktoś będzie jej tłumaczył, czym różni się od swoich kolegów.

Do zupełnie niedawna KTOKOLWIEK, kto nie wiedział, o co kaman, był skreślany z listy dzieci, z którymi warto się zadawać. Biegł i uzupełniał wiedzę z materiałów, których nie brakowało wbrew pozorom nigdy, albo z czerwoną gębą dowiadywał się tego od zaśmiewających się kolegów [czy koleżanek, choć kwestii uświadamiania małych dziewczynek nie przerabiałem]. Ale zawsze była to jakaś forma dreszczyku, która pewnie i bez tych lekcji minęła jako sen złoty, inet już pewnie dawno zrobił swoje. Na przekór swojej „ignorancji” powyrastaliśmy na z grubsza normalnych, gdzieniegdzie tylko wpadających białych ludzi. A może powyrastaliśmy z grubsza właśnie dlatego, że nikomu nie przyszło do głowy poza spiętrzonymi „Playboyami” i całą resztą atakować nas tym również w szkole, która – o czym chyba pamiętają już tylko najstarsi górale, bo przecież nie usłyszycie tego w TVN ani nie wyczytacie w wybiórczej! – służy do czegoś zupełnie innego?

Największą tragedią naszych czasów jest to, że otumaniony telewizją motłoch nie wpadnie już na pomysł, żeby tych niedouczonych reformatorów po prostu zabić.

Śmiechem. Zabić zdrowym, porządnym, głośnym śmiechem. Pryszczaci onaniści z podstawówek i grube, wredne dziewczyny, z którymi nikt nie chciał zatańczyć na szkolnych zabawach, powinni siedzieć w domach, a nie ekstrapolować swoich fobii i nieudolności na ogół społeczeństwa, który przetrwa nie dzięki nim, ale na przekór. Nie będzie nas, będzie las.

* * *

Wiecie już, czemu nie doczekamy się nigdy powrotu dobrowolnego, prywatnego szkolnictwa?