Brak cienia jest dowodem nieistnienia.

No i prosz. PremRzeczPol stwierdził był, że kradzież napisu z bramy obozu w Oświęcimiu – Brzezince [sic! Nie Auschwitz! Może jakiś procesik o kłamstwo oświęcimskie?… lub czasopisma?…] może położyć się cieniem, wszyscy wiedzą, na co. A czy ktoś słyszał PremRzeczPola, aby w reakcji na każde podpalenie kościoła wyrażał obawę, że owo jakieś podpalenie położy się cieniem na relacje z Watykanem?

I tak udowodniłem sobie wreszcie tezę, że to właśnie kler rządzi w Polsce. O ile czegoś nie sknociłem we wnioskowaniu, sprawdzę to jeszcze jutro.

Zoltan Chivay o konferencji w Kopenhadze.

Gdy był [Geralt – przyp. torero] z Zoltanem sam na sam, zagadnął go grzecznie, czy nie widzi niczego zdrożnego w okradaniu innych uciekinierów, nie mniej wszakże od nich głodnych i na równi z nimi walczących o przeżycie. Krasnolud odrzekł poważnie, że owszem, bardzo się tego wstydzi, ale taki ma już charakter.

– Moją ogromną przywarą – wyjaśnił – jest niepohamowana dobroć. Ja po prostu muszę czynić dobro. Jestem jednak rozsądnym krasnoludem i wiem, że wszystkim dobra wyświadczyć nie zdołam. Gdybym próbował być dobry dla wszystkich, dla całego świata i wszystkich zamieszkujących go istot, byłaby to kropelka pitnej wody w słonym morzu, innymi słowy: stracony wysiłek. Postanowiłem zatem czynić dobro konkretne, takie, które nie idzie na marne. Jestem dobry dla siebie i dla mego bezpośredniego otoczenia.

Geralt nie zadawał więcej pytań.

Andrzej Sapkowski, Chrzest ognia.

A teraz coś z zupełnie innej beczki.

Przeczytałem „Diunę”, streszczenia oczywiście nie będzie, bo i po co? „Mesjasz Diuny” wskoczył na koniec kolejki, czyli o ile będę trzymał się FIFO – na za jakieś pół roku. W wariancie optymistycznym.

* * *

Kończę „Zaporę” Mankella, którą – pomimo dobrej recenzji markolfa – czytałem z pewną obawą. Bo i komputery, i wzmianka na obwolucie, że Mankell nie ukrywa tu swoich przekonań [a jakichż to przekonań może nie ukrywać Szwed?…], a jeszcze do tego – horrendum! – jakieś komplementy z recenzji „GW”… Ale muszę przyznać, że całość jest bardzo, ale to bardzo dobra i zaskoczyła mnie zupełnie. Z markolfem zgadzam się w stu procentach, kiksy komputerowe, acz się zdarzają, nie są zbyt okrutne, bohater owszem, demonstruje [chyba?] alter ego Mankella, acz na modłę zupełnie do Szweda nieprzystającą, wreszcie jako kryminał – czy może raczej thriller z cyklu „hey, hey, I’ve s[h]aved the world today” – całość prezentuje się re-we-la-cyj-nie. I dręczy mnie brak bladego pojęcia, dlaczego tak lubię Wallandera czy innych książkowych outsiderów, fantastycznie pokazanych chociażby w „Księdze jesiennych demonów”, a od filmów, pokazujących taką „smugę cienia” uciekam z krzykiem [recenzja przedpremierowego „Fish Tank” czeka w buforze na lepsze czasy]. A książka rewelacyjna, cykl Mankella dopisujemy do kolekcji pozycji obowiązkowych, co oznacza, że wszystkie one znajdą się na końcu kolejki, co – przy utrzymaniu FIFO i lekturze „Mesjasza Diuny” – zajmie mi jakieś 7 miesięcy.

* * *

A gdy skończę „Zaporę”, czyli prawdopodobnie jutro, biorę się za „Pana Lodowego Ogrodu”, do którego przed paroma dniami dokupiłem właśnie ostatnią, trzecią część. Święta to dobra pora, żeby całość pochłonąć od początku.

USB.

Dwa huby, jeden po drugim, wariowały. Sprzedawca w innym sklepie wyjaśnił: – To dlatego, że w niektórych laptopach nie ma pełnych 5V w gnieździe i sprzęt po podłączeniu huba głupieje.

I sprzedał mi huba USB… z zasilaczem.

Jak to leciało? Plug and Play? Everytime, everywhere?… Lub czasopisma?…

Jak co [prawie] roku, z pierwszym śniegiem śpiewamy piosnkę zimową. Trzy, czte-ry!

RING THEIR BELLS [aka „The Munchkin’s Theme” ]
[na melodię wiadomą, a jak niewiadomą, to się domyślić trza]
by Ryk E.Spoor

Slashing through the Orcs
With a good two-handed blade
Over corpses we go
And through the gore we wade
Mace on helmet rings
Making bodies fly
What fun to sing our Slaying Song
And watch these suckers DIE!

(chorus)
Oh, ring their bells with swords and spells
Don’t let ’em get away!
We’re brave and bold for fame and gold
We’ll make a lot today!
Oh, ring their bells with swords and spells
Don’t let ’em get away!
We’ll hack and slash and blast and trash
And blow these dudes away!

Crashing through the door
Into the Dragon’s nose
Our mage whips out a Cone of Cold
And out his fire goes!
Elven bowstrings sing
Making Balrogs fall
And our thief finds a secret door
Into the treasure hall!

(chorus)

Then appears the Lich
With his demon guard
Our wizard yawns and wishes
We’d run into something hard.
He begins to cast
His 19th level spell
The damn lich throws a Gate at us
And drops us all in Hell!

(chorus)

We appear in Hell
In front of Satan’s throne
Our Cleric waves us out the door
And takes him on alone!
Satan’s legions don’t
Want to let us go
Our Techno pulls a bazooka out
And NUKES ’em ’till they GLOW!

Oh, ring their bells with Prayers and Spells
Don’t let ’em get away!
We’re brave and bold and CRAZED, we’re told
To think we’ll live the day!
Oh, ring their bells with swords and SHELLS
Don’t let ’em get away!
We’ll hack and slash and blast and trash
And drag our loot away!

„Bibuła” znowu nadaje…

W skrócie: przygotowywany Equality Act odmowę wyświęcenia przez katolickich biskupów na księży kobiet lub homoseksualistów ma sankcjonować grzywną lub więzieniem.

I parę luźnych uwag:

  1. Jak widać, u Brytoli tradycje Henryka VIII są wiecznie żywe.
  2. „Rozdział Kościoła od państwa” [cokolwiek to znaczy, szczególnie w UK :>] jest widać postempowcom na rękę tylko o tyle, o ile oznacza niemieszanie się Kościoła do państwa. W drugą stronę jakoś nikomu jak widać to nie przeszkadza. Ot, jeszcze jeden przejaw hipokryzji, nic specjalnie nadzwyczajnego.
  3. Równouprawnienie – jak większość dogmatów demokratycznych – w kolizji z wolnością najwyraźniej wygrywa. Realizacja nowożytnego społeczeństwa włazi z butami do sfery umów prywatnych [i nie chodzi tu tylko o ten przykład, kodeks pracy i mobbing z przyległościami wystarczą] i psu z kulawą nogą już to nie przeszkadza.