QOTD.

– Także w kwestii powrotu – twarz Łukasza Bożyczki była jak wykuta a granitu – jego wielebność inkwizytor nie uznał za celowe się opowiadać. Co się wszelakoż tyczy powodu peregrynacji, to ten wiadomy jest wszem.
– Słucham, niechaj będzie wiadomy i mnie.
– Jego wielebność inkwizytor poświęcił się obecnie problemowi walki z terroryzmem.
– Szczytny cel – pokiwał głową Pomurnik – postawił sobie Hejncze. Jest z czym walczyć. Prawdziwym problemem stał się husycki terroryzm.
– Jego wielebność inkwizytor – Bożyczko nie spuścił wzroku – nie precyzował, o który terroryzm mu idzie.
– A szkoda. Bo w walce możnaby wszak połączyć siły.
– Jego wielebność inkwizytor negocjuje łączenie sił z biskupem Konradem. Któremu służycie, panie Grellenort.
Pomurnik milczał długo.
– Rad jesteś ze swej funkcji, Bożyczko? Dobrze ci Hejncze płaci?
– Czemuż to – twarz diakona nie zmieniła wyrazu – mam przypisać ciekawość waści w tym względzie?
– Ciekawości – odrzekł Pomurnik. – Wyłącznie ciekawości. Bo też to ciekawa rzecz, ów terroryzm, o którym mówimy. Nie uważasz? Usuwa z rynku konkurencję, tworzy nowe miejsca pracy, napędza koniunkturę w przemyśle, rzemiośle i handlu, pobudza indywidualną przedsiębiorczość. Uzasadnia rację bytu licznych organizacji, stanowisk, funkcji i całych rzesz ludzi funkcje te pełniących. Rzesze całe czerpią zeń przychody, tantiemy, gaże, dywiydendy, prebendy, pensje i premie. Zaiste, gdyby terroryzmu nie było, należałoby go wymyślić.
– Jego wielebność Hejncze – uśmiechnął się Łukasz Bożyczko – mówił o tym. Nawet w podobnych słowach. Jeno w nieco innym sensie.

Andrzej Sapkowski, „Lux perpetua”

Ksenia Simonowa i jej rysowanie piaskiem.

Miałem zaczekać z tym do soboty rano, żeby po pierwsze wpadło to w oko większej liczbie osób, a po drugie, żeby więcej z PT Lurkerów mogło odtworzyć to sobie z dźwiękiem, który co prawda niezbędny nie jest, ale cholernie buduje klimat… tego czegoś… ale nie wytrzymałem. Zapewne ze szkodą dla popularności tych filmów. Trudno.

Ale dość gadania.