„Jak pan mógł” + bonus.

Hanna Banaszak, „Jak pan mógł?”

Panie profesorze, jak pan mógł?
Ledwo przekroczyłam auli próg –
jak pan mógł?
W pustej sali, co się aulą zwie –
pan tak do tablicy przyparł mnie!
No, jak pan mógł?
Szczęściem huk od tego poszedł, co
sytuację oderotyzowało.
Panie profesorze, jak pan mógł? Jak pan mógł?

Chorus:
Co za naród! Co za ludzie!

Panie instruktorze, jak pan mógł?
Ledwo przekroczyłam szatni próg –
jak pan mógł?
Zaczajony wśród wiszących palt
z propozycją wyszedł pan tych salt!
No, jak pan mógł?
Szczęściem ja już o tem dobrze wiem,
czem te salta w paltach kończą się, wiem, czem!
Panie instruktorze, jak pan mógł? Jak pan mógł?

Chorus:
Co za naród! Co za ludzie!

Panie referencie, jak pan mógł?
Ledwo przekroczyłam biura próg –
jak pan mógł?
Zamiast sięgnąć do odnośnych akt,
sięgnął pan, de facto tracąc takt!
No jak pan mógł?
Szczęściem telefonu szefa dźwięk
w paraliżujący pana wprawił lęk!
Panie referencie, jak pan mógł? Jak pan mógł?

Chorus:
Co za naród! Co za ludzie!

Panie hydrauliku, jak pan mógł?
Ledwo przekroczyłam kuchni próg –
jak pan mógł?
Zamiast nadal reperować zlew,
pan zachował się regułom wbrew!
No, jak pan mógł?
Bóg wie co by nawyprawiał pan,
gdyby nie zaczepił się był pan o kran!
Panie hydrauliku, jak pan mógł? Jak pan mógł?

Chorus:
Co za naród! Co za ludzie!

Panie Romualdzie, jak pan mógł?
Skoro już przekroczył pan mój próg –
jak pan mógł?
Pan zabawił u mnie czasu kęs,
lecz czy ta wizyta miała sens?
Zjadł pan moc i usnął pan jak kloc,
i tak upłynęła nam calutka noc.
Panie Romualdzie, jak pan mógł? Jak pan mógł? Jak pan mógł?
Chorus:
Co za naród! Co za ludzie!

[tekst dzięki nieuświadomionej uprzejmości Autorki Piszę, więc jestem]

… i tak wyszło, że w drodze na wczorajszy koncert Pani Hani światło wieczorne ujrzała nowa zwrotka, powita za kółkiem gdzieś na Dietla, pomiędzy Rondem Grunwaldzkim a Krakowską:

Panie rewidencie, jak pan mógł?
ledwo przekroczyłam biura próg –
jak pan mógł?
Gdy nad cash flow pochyliłam się,
pan tak biegle zrewidował mnie.
No jak pan mógł?
Szczęściem zgasł szybciutko bilansowy tan,
gdy zaprezentował pan pasywów stan,
Panie rewidencie, jak pan mógł? Jak pan mógł?
Chorus [płaczliwie]:
Co za naród! Co za ludzie!

Następne zwrotki może się dopiszą, gdy znów się przebranżowię.

4 myśli w temacie “„Jak pan mógł” + bonus.

  1. Pan Szwajcar zaniemógł, a Pan Niemiec nie mógł. 😉

    Torero, przy takich okazjach przypomina mi się zawsze ta piosnkę co ją sam albo ze Skrętem stworzyliście wzorując się na Kaczmarze 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s