Centrum dla centrystów, czyli jak Ostapa poniosło.

Zero tolerancji dla turystów w Krk, obcokrajowcy won do siebie, wycieczki szkolne na reedukację do przedszkola. A najlepiej wszyscy won w cholerę z mojego miasta, bando plugawych prowincjuszy i chamów folwarcznych, granatem siłą oderwanych od pługa. Jakieś szczeniaki z wycieczki licealnej idą ławą trzymetrowym chodnikiem zostawiając dla przeciwpołożnego pasa jakieś 20 cm, biedni ludzie z przeciwka czyszczą kamienice swoim odzieniem, bo gówniarstwo rozlazłe przez jakichś 50 metrów nie wpadnie na myśl, że ktoś może chcieć iść w przeciwnym kierunku i tarasują całą szerokość chodnika. A w tym wszystkim ja… zmuszony szybko [szybciej] iść w tym samym kierunku, co oni, co jest jeszcze gorsze, bo forpoczta tej hołoty ani mnie nie widzi [zauważonych tra(k)tuje zresztą tak samo, ale przynajmniej prosto w oczy]. Głos od próśb o danie przejścia uwiązł mi w gardle po pierwszych dziesięciu metrach tej mierzwy; gdybym wiedział, że będzie się toto ciągnąć przez pięćdziesiąt metrów, z miejsca przeszedłbym na drugą stronę, choć już pierwsze 5 metrów tej bucówy wybiło mi z głowy jakiekolwiek myśli pacyfistyczne. A do tego jeszcze hołota na krawędzi [o|na]tarcia poustawiała sobie same najgrubsze pasztety o wyglądzie i kaloryczności pizzy na ekstra cieście [z dodatkowym serem] z gatunku „łatwiej przeskoczyć niż obejść”, żeby biednym przechodniom wybić z głowy jakiekolwiek skojarzenia z przyjemnym akcentem naruszania czyjejś sfery osobistej, czy jak się to tam w psychologii nazywa. Do przedszkola, szczeniaki, uczyć się chodzić za rączki parami, a dopiero potem pchać się prosto z czworaków między kulturalnych ludzi. Nauczycieli [???] oczywiście nie stwierdzono, pewnie oglądali redtjuba albo ze strachu schowali się w jakimś teatrze.

Dwie godziny wcześniej – manewr powtórzony w wariancie mini, na ławie nie wyeutanowanych w porę babsztyli made ofc wsobnie in Holland. Ale ich była przynajmniej tylko jedna warstwa. Odi profanum vulgus et arceo. Stalowe naramienniki, półpancerz i bojowy topór dwuręczny pilnie kupię.

Jedna myśl w temacie “Centrum dla centrystów, czyli jak Ostapa poniosło.

  1. Oj to jest faktycznie niesamowicie irytujący problem. Nieraz moja Dziewczyna patrzy na mnie jakby chciała mnie skarcić…a dlaczego?? bo idąc chodnikiem zaczynam się wkurzać, że przejść nie mogę, że mi znowu dzieciarnia psuje humor, że się drą, mają wszystko w głębokim i że w ogóle są. A opieka sobie nie radzi. Jednak turystów z Krakowa się nie wypędzi a nawet byłoby to nie wskazane. W końcu to miasto turystyczne (o czym wiesz zapewne). Po prostu chciałeś ponarzekać-rozumiem w 100%. Proponuję takie rozwiązanie: iść z maczetą o określonym zasięgu i jeśli jakaś wycieczko-dzieciarnia znowu rozejdzie się bardziej niż owce nie wprawionemu pasterzowi, to maczeta w ruch i ciąć równiuteńko jak od linijki to, co się za bardzo rozlazło:D co Ty na to? W ten sposób zostanie ustalona linia jaką powinna grupa zajmować. Ci którzy nie potrafią tego zrozumieć…no cóż…gejm ołwer. Taki dobór naturalny jakby 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s