Zimny wychów potomstwa, cz. XXII – Za dużo transmisji piłki ręcznej.

Fork się lansuje, a ja osiągnąłem już ten etap samoświadomości rodzicielsko – wychowawczej, że nie prostuję ani się nie dziwię. Tylko słucham.
– Wiesz, Justyna, a ja to mam w domu wszystko, co jest potrzebne do uprawiania sportu. Każdego sportu.
– Taaaaak? – dziwi się Justyna.
– No pewnie. – oświadcza z kamienną twarzą Progenitura. – Piłkę, narty, sanki, hulajnogę, łyżwy, rower i korkociąg.

Szambo, szambo, szambo.

Na łonecie atakuje mnie reportaż o kobietach gwałconych w małżeństwie, parę dni temu w tamtym miejscu złowiłem okiem zdumiewający tekst o tym, że dwudziestolatki chcą wychodzić za mąż i ku ogólnemu zdziwieniu mieć dzieci przed trzydziestką; takie teksty, od „Faktu” różniące się tylko doborem kolorów i wykrzyknikami [wykrzykniki w pismach mainstreamowo naznaczonych jako brukowce – w przeciwieństwie do takich samych treści w yntelektualnych portalach dla statystycznych – pokazują przynajmniej stopień bulwersu; kulturalnemu statystycznemu nie wypada wykrzyknikami uświadamiać niecodzienności sytuacji], są tam na porządku dziennym. W niusach – info o marszu niezgody [czy czymś równie świadczącym o globalnym niedorozwoju; dziwię się, że jeszcze nikt nie urządza marszów protestu przeciwko grypie] w proteście przeciwko zamordowaniu dwudziestolatki. Nius oczywiście akcentuje ideę marszu, jaką jest protest przeciwko przemocy wobec kobiet, bo jak wiadomo każdy dopuszczający się przemocy wobec kobiet [czyli w domyśle biały heteroseksualny samiec wyznania rzymskokatolickiego, przejawiający defaultowo nadmierne upodobanie do alkoholu] potem je zabija na podobnej zasadzie, na jakiej każdy pijak to złodziej. Po półgodzinie prób upgradowania onetowej pożywki dla Stylisha stwierdziłem, że jedyne „ultimate solution” to * {display: none;} i dałem sobie spokój. Merdiów nie oglądam już w ogóle, więc przynajmniej na tamtym froncie mam spokój. Na prawicowych blogach straszenie, które co gorsza na ogół sprawdza się za parę miesięcy. Koleżanka opowiada, jak jej sześcioletnia córka cały dzień przeżywała niedawno zasłyszaną przez koprzedszkolankę opowieść, jak to pani panią przepiłowała na pół. Or sth. Nie ma gdzie spieprzać, ratunku.

Importowy Autorytet Moralny.

Od dłuższego czasu zauważam [przynajmniej na łonecie] stałą tendencję: jeśli na głównej ląduje link do jakiegoś artykułu, sugerujący asoborowość, obskuranctwo, zacofanie czy brak higieny osobistej BXVI [a innego typu linków nie widziałem od początku pontyfikatu], można być pewnym, że ów link powiedzie nas do głębokich jak fabuła niemieckich filmów przyrodniczych przemyśleń pana Marco Politiego. Tenże pan [którego zapamiętałem z niegdysiejszych wysmakowanych analiz, kto będzie następcą JP2, gdy stan zdrowia tegoż pogarszał się z dnia na dzień] uparł się każdym swoim zdaniem [co staje się nawet stokroć nudniejsze, niż moje archiwalne comiesięczne felietony w „Histmagu”] udowodnić, że KK pod przewodnictwem BXVI stacza się po równi pochyłej. I tak średnio co parę tygodni. Niby nic nowego, kto przeczytał jedno streszczenie, przeczytał wszystkie – a jednak trochę mnie dziwi, że polskojęzyczne merdia wciąż muszą odwoływać się do postmodernistów innostrannych. Chęć podparcia się obco brzmiącym nazwiskiem – czy wyczucie spadku koniunktury na – przepraszam za słowo – myślicieli made in Poland?

Wooot???…

Ojciec chłopca [strzelaniny w Winnenden – przyp. torero] był członkiem towarzystwa strzeleckiego. Syn brał udział w ćwiczeniach. W domu rodzinnym sprawcy znajdowało się 15 sztuk broni palnej oraz 4600 sztuk amunicji.

Prawie cały arsenał był zamknięty w szafach i zabezpieczony, z wyjątkiem jednego pistoletu, który przechowywany był w sypialni rodziców – niezgodnie z przepisami. Dlatego ojciec chłopca prawdopodobnie zostanie oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci. [żródło]

Jeszcze raz, bo nie rozumiem. Czy jeśli któregoś dnia nie zamknę wszystkich noży kuchennych na klucz, a moje dziecko wyjdzie na ulicę i zacznie zarzynać przechodniów, też będzie mi grozić oskarżenie o nieumyślne spowodowanie śmierci? Chłopak miał siedemnaście lat.