22 myśli w temacie “.

  1. Ja proponowałbym najpierw Różewicza zlustrować, bo potem TVP wyda film na DVD, a Gazeta Polska napisze, że państwo szerzy esbecką propagandę… 😛 😉

    Polubienie

  2. To tylko przejaw mojej złośliwości. Ale masz rację, trzeba było sprawdzić Ziemkiewicza, czy czegoś nie przekręcił. Otóż przekręcił:

    „Bez trudu zdobywa pani za granicą fundusze na swoje filmy. Dlaczego inni nie potrafią?

    Nigdy nie miałam z tym kłopotów. Trzeba tylko umieć rozmawiać z ludźmi z europejskiego przemysłu filmowego – rozmawiać bez kompleksów. Ale niczego nie zdobędzie się z dnia na dzień. W moim wypadku trwa to 12 lat. Mój dokument „Cisza” zdobył dwadzieścia ileś nagród, jeździłam po festiwalach, nie mówiłam nawet po angielsku, ale zmuszona byłam się nauczyć. Potem miałam film w Cannes w sekcji Cine Fondation, czyli zaczynał się już jakiś ciąg – ci, którym podobała się „Cisza” pytali o debiut fabularny. Kiedy nakręciłam „Szczęśliwego człowieka”, natychmiast miałam zaproszenia z zagranicy. Więc to jest proces, czego ludzie nie rozumieją.

    Łatwiej powiedzieć, że ktoś ma chody, umie sobie coś załatwić.

    Jakie chody, jakie załatwianie? Mowy nie ma. Duńska Zentropa czy niemiecka Pandora to są firmy, które dostają setki scenariuszy tygodniowo, więc tam obowiązują brutalne zasady. Żeby wejść do tego świata, w którym wszyscy się znają, bo to jest mały grajdoł, trzeba mieć sukces, być w obiegu festiwalowym. Pomaga mi też to, że jestem osobą otwartą, niemającą kompleksów.

    (…)

    A o co panią pytają w prywatnych rozmowach?

    O różne rzeczy, na przykład o polski katolicyzm. Ludzie z Zentropy, która chce wejść na nasz rynek i robić tu filmy, przekonują mnie, że jak zaczniemy opowiadać o naszych skrywanych urazach, na przykład o Jedwabnem, to nasze filmy będą wygrywały w Cannes i zdobywały Oscary.

    Pani też tak uważa?

    Uważam, że jest mnóstwo tematów, których nie podejmujemy. Chętnie obejrzałabym film o homoseksualizmie w Polsce. Tylko kto go zrobi?

    Obecnie jest moda na historię, także wśród młodych reżyserów, którzy chcą kręcić filmy o Monte Cassino, Westerplatte, Powstaniu Warszawskim…

    To chyba ślepy zaułek. Oczywiście o Powstaniu Warszawskim można zrobić film, ale jeden dobry, a nie dwadzieścia, jak się teraz słyszy o powstających scenariuszach. I to musiałoby być zupełnie inne ujęcie, nie walki na barykadach, ale na przykład powstanie pokazane z perspektywy zwyczajnych młodych ludzi, kochających, pragnących żyć… Ja w każdym razie nie odczuwam potrzeby nakręcenia takiego filmu.”

    Sam wywiad jest bardzo niekonserwatywny: http://www.polityka.pl/jestem-niepatriotka/Lead162,1890,280800,36/

    Mówiąc krótko: jedyna „nowość” w tekście Ziemkiewicza, to manipulacja, żeby nie powiedzieć: kłamstwo.

    Polubienie

  3. Dziadek o niebie, babka o chlebie. Oczywiście jeśli RAZ odnosił się do tego cytatu [jeśli!], masz rację, ale to na jotę nie zmienia wymowy całości. Wydajesz się stawać na rzęsach, byle udać, że nie zauważasz [bo że faktycznie nie widzisz, to b. wątpię] naczelnego problemu, opisywanego tym felietonem. Dalsza dyskusja nie ma sensu.

    Polubienie

  4. Sam zauważyłeś, że w felietonie nie ma nic nowego, to po cholerę mam to komentować? Zresztą, wskazanie na manipulację Ziemkiewicza zmienia jednak nieco odbiór całego tekstu. Ziemkiewicz ponad 1/5 artykułu poświęcił wyjaśnieniu, dlaczego, w Polsce nie powstanie film historyczny, jaki mu się marzy. I właśnie ta 1/5 okazuje się być całkiem bezwartościowa. No, może poza fragmentem zdania „ale nie ma pieniędzy” – poza tym totalny brak argumentów. A skoro tak, to i postulat odkurzenia filmu Różewicza ma daleko mniejszy sens. Poza tym Ziemkiewicz nie wyjaśnia, czy chciałby filmu w stylu Pearl Harbor, czy jednak „O jeden most za daleko”.

    Polubienie

  5. Troszkę inaczej – no jak dwóch kolesi się opije czystej i następnie wyrzucą sobie wzajemne żale za pomocą pięści, to jeżeli powiem że Ecik obił gębę Mietkowi, a ty powiesz że Mietek obił Ecikowi, to kto się minie z prawdą?

    Polubienie

  6. Ty tu widzisz gdzieś analogię?

    Ziemkiewicz napisał (powołując się na Szumowską), że na zachodzie pieniądze na polski film dadzą tylko, jeśli będzie traktował o „polskiej nietolerancji, antysemityzmie, ciasnym katolicyzmie etc.”. Tymczasem Szumowska nie ma problemów ze zdobyciem funduszy na film (wcale nie dlatego, że podejmuje takie tematy), a o polski katolicyzm to ją pytają z ciekawości, prywatnie. Ludzie z jednej raptem instytucji uważają, że filmy o „skrywanych urazach” prawdopodobnie zdobywałyby nagrody. Nie ma tu nic o finansowaniu polskich twórców, a już tym bardziej nic o finansowaniu tylko takich filmów. Jest co najwyżej sugestia, że takie właśnie filmy ktoś chciałby na Zachodzie oglądać.

    Polubienie

  7. @Czajna: Czy jest różnica pomiędzy stwierdzeniem: „chciałbym się napić soku pomarańczowego” a „piję tylko sok pomarańczowy”? Ano nie ma – bo jeżeli pójdę teraz do sklepu to kupię pomarańczowy, a nie jabłkowy. Różnica jest kosmetyczna, ale puenta ta sama i o tą puentę chodzi, a nie o to, czy czasem kupuję jabłkowy.

    Toteż bardziej produktywna jest dyskusja, dlaczego ludzie chcą oglądać filmy o amerykańskim (vide tekst RAZa), niemieckim („Valkiria”) tudzież nawet żydowskim („Opór”) naciąganym jak kondom bohaterstwie, a kiedy chodzi o Polaków, to najfajniej bawić gawiedź ich rzekomym antysemitzmem, zaściankowością i innymi niewątpliwie negatywnymi cechami.

    Polubienie

  8. Bartini, czy mógłbyś się proszę odnieść jakoś konkretnie do słów Ziemkiewicza i Szumowskiej, a nie gadać o soczkach? Bo ja jestem za głupi, żeby zrozumieć Twoje wyszukane metafory.

    > dlaczego ludzie chcą oglądać (…)

    Jak to dlaczego? Toć spisek masońsko-żydowski przekonuje społeczeństwa Zachodu, że polska historia to nudy i tylko o Jedwabnem warto coś powiedzieć. :>

    Polubienie

  9. A do czego mam się odnosić? Że wolałbym obejrzeć film o np. Powstaniu Wielkopolskim, a nie o tym że jesteśmy „zacofanym zaściankiem”? Że kurde, RAZ ma cholerną rację, że jakoś inne narody pokazują swoje mało chwalebne momenty historii w takim świetle, że propaganda sukcesu Gierka, Urbana i Tuska razem wziętych to najwyżej reklamówka MediaMarktu? Że „mecenasi sztuki” są zainteresowani realizacją Michnixowej wersji historii najnowszej Polaków, jako antysemitów, ksenofobów i w ogóle wszystkiego czego powinniśmy się wstydzić? Ech, mógłbym tak długo, ale po co?

    Polubienie

  10. Ziemkiewicz powinien sobie przypomnieć, co kiedyś pisał na temat sztuki i wolnego rynku. Oszczędziłby sobie zgryzot i kompromitujących bredni o antypolskim spisku filmowców (którzy podobnie jak Żydzi i masoni nie mają lepszych rzeczy do roboty niż spiskowanie przeciwko Narodowi Polskiemu). Pisał bowiem słusznie, że na dobre filmy/książki/cokolwiek zawsze prędzej czy później znajdą się pieniądze, tylko trzeba najpierw pokazać, że się umie coś dobrego stworzyć – a jak ktoś jest nieudacznikiem, to żadna kasa nie pomoże. O tym, jaki poziom prezentuje nasza kinematografia, też pisał wielokrotnie. Gdyby zatem zajrzał do swoich starych felietonów, doszedłby szybko do wniosku, że do wytłumaczenia braku polskich filmów historycznych nie trzeba wymyślać żadnych spisków, bo sprawa jest dużo prostsza – skoro polscy filmowcy nie potrafią nakręcić niczego dającego się oglądać, to i nie ma się co dziwić, że sponsorzy się do nich w kolejce nie ustawiają, niezależnie od tematyki ewentualnego filmu (wyłączając oczywiście komedie dla debili, które zawsze się zwrócą).

    A poza tym na taki „Katyń” Wajdy jakoś kasa się znalazła. Tylko ze znalezieniem chętnych do oglądania tego jakoś gorzej poszło.

    Polubienie

  11. Cichy, to po cholerę w takim razie MKiDN? Polski Instytut Sztuki Filmowej? Ten rzekomo wspierający przeróżne misje abonament? To raz.

    Dwa, że i poklask mediów, i prasę mają jakoś nie tylko komedie dla debili [spośród których za wyjątkiem sitcomów dałoby się wynaleźć kilka zupełnie fajnych filmów lekkich, łatwych i przyjemnych], ale i zupełne „gnioty demaskujące” typu „Senność”, dla którego nb. jakoś dotacja PISF się znalazła. Jakoś linia podziału kasy i sławy nie chce w Polsce biec wzdłuż podziału szmira – dobre kino, że wspomnę choćby homeopatyczne powodzenie kina Kolskiego czy „Zmruż oczy”. Oczywiście to wszystko moje czucie i wiara, a nie szkiełko i oko i jeśli za kryterium zwycięstwa w wątku uznasz tylko Żyda na stanowisku głównego kasjera PISF, to oczywiscie wygrałeś. Ale ja i tak wiem swoje.

    Polubienie

  12. Ale Ty, Torero, piszesz o polskich instytucjach i wsparciu finansowym na polskim poziomie oraz polskiej widowni, a nie o sponsorach mogących zapewnić kasę na produkcję tego rzędu, co choćby nieszczęsne Pearl Harbor wraz z jego światową widownią. Już nie mówiąc o produkcji klasy Bravehearta. Można kręcić w Polsce filmy historyczne dla polskiego widza, z polskim budżetem itd. i nie widzę tu problemu, ale na zachodzie już pies z kulawą nogą nie będzie chciał ich oglądać, bo nie dość, że efekty będą jakie będą, to jeszcze nikt tego nie zrozumie. To jest zasadnicza różnica. Swoją drogą w Europie (Niemcy/Francja/UK itd.) też raczej się takich filmów (tzn. wielkobudżetowych widowisk historycznych dla światowej widowni) nie kręci.

    Polubienie

  13. „Cichy, to po cholerę w takim razie MKiDN? Polski Instytut Sztuki Filmowej? Ten rzekomo wspierający przeróżne misje abonament?”

    Skąd mam wiedzieć? Ja ich nie zakładałem ani nie popieram. Podobnie jak kiedyś Ziemkiewicz, jestem zwolennikiem wolnego rynku w sztuce.

    „Dwa, że i poklask mediów, i prasę mają jakoś nie tylko komedie dla debili [spośród których za wyjątkiem sitcomów dałoby się wynaleźć kilka zupełnie fajnych filmów lekkich, łatwych i przyjemnych], ale i zupełne „gnioty demaskujące” typu „Senność”, dla którego nb. jakoś dotacja PISF się znalazła.”

    A to jakaś nowość w naszym kraju, że dotacje idą najpierw do krewnych i znajomych królika, a dopiero potem ewentualnie do tych, którzy faktycznie na nie zasługują? Przecież tak jest od zawsze, we wszystkich dziedzinach. Żadni Żydzi w PISF nie są tu do niczego potrzebni.

    Polubienie

  14. > Mówiąc krótko: jedyna „nowość” w tekście Ziemkiewicza, to manipulacja, żeby nie powiedzieć: kłamstwo.

    Sam jesteś manipulacja, żeby nie powiedzieć kłamstwo. Czajna jak rasoway lewak wsio przekręca o 180 stopni, Ziemkiewicz dobrze oddał sens wypowiedzi Szumowskiej.

    Cichy, Ziemkiewicz ma rację, u nas pieniądze na takie filmy się nie znajdą, sprawa Westerplatte chyba wystarczająco to potwierdza. Na filmy o płonącej stodole za to i owszem, o ile ktoś podejmie się reżyserii.
    Ale te pieniądze mogą się znaleźć w kieszeni prywaciarzy, to się zgadza, film o Sobieskim pod Wiedniem to potwierdza. Austriakom solą w oku jest ten film bo mówi prawdę o nich, huehue.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s