Z porannej prasówki.

10 kłamstw gitarzystów (elektrycznych):

  1. Ćwiczyłem.
  2. Stroiłem.
  3. Sciszyłem.
  4. Już jadłem.
  5. Nie piję.
  6. Nie muszę zawsze grać solówek.
  7. Pewnie, że zagram z nut.
  8. Gitara już spłacona.
  9. Dziwne, wczoraj jeszcze umiałem ten kawałek.
  10. Nie spałem z Twoją dziewczyną.

Co wolno wojewodzie, to nie tobie, Cenckiewiczu.

Pierwszy Elo RP jest oburzony i podejrzliwy wobec faktu, że

ludzie z ubeckich rodzin są jego wrogami

Dwa wnioski, jeden wredniejszy od drugiego. Pierwszy – tytułowy. Sławcio to najwyraźniej nie płemieł, żeby wolno mu było mieć złych dziadków i nie narazić się z tego powodu na prawomyślny gniew. A drugi – fakt, że wg Elo ludzie z ubeckich rodzin nie powinni przecież być jego wrogami, każe spytać, a czemuż to nie powinni, skoro to wszak on był demonterem ubeckiego układu z przyległościami i to właśnie ubecja powinna być jego dożywotnim wrogiem za wpędzenie ich w zasłużoną nędzę i pariasizm za wysługiwanie się czerwonym pijawkom. Budowanie zaawansowanych konstrukcji logicznych to jak widać wiedza tajemna…

Dlaczego nie należy mówić, że umimy grać na gitarze.

W mojej minigalerii sucharów – tym razem piątkowa noc w San Francisco, nagrana popołudniem gdzieś w Germanii, czyli wspólny występ Franka od Lucynki i Aldi Meoli [swoją drogą, jak można się tak sprzedać, żeby dla sponsora użyczyć nawet imienia?…] Miałem dać bezobrazkową wersję z Frisco feat. Jasiu Śmieszek, ale na korzyść tego teledysku [niestety zbyt mały FPS, żeby można było zauważyć wszystkie akordy, za co z góry przepraszam] bezapelacyjnie przemówiły białe kozaczki od Aldiego. Zagrali, poszli do kasy, wzięli honorarium, a dopiero całe wieki później przyszły wszystkie Rodrigi, Y Gabriele i inne Króliki. Enjoy.

NP o kryzysie.

Spadek kursu złotego po wypowiedzi Barbary Misiutko kwestią przypadku

Podczas konferencji prasowej zwołanej przez prezesa Narodowego Banku Polskiego padło stanowcze zapewnienie, że ostatnie wahnięcie kursu złotego nie ma nic wspólnego z wypowiedzią pani Barbary Misiutko, członkini Koła Gospodyń Wiejskich ze wsi Giełda Mała.

„Koincydencja tych dwu wydarzeń jest absolutnie przypadkowa”, stanowczo stwierdził prezes Sławomir Skrzypek. „Tym bardziej że trudno ustalić, co tak naprawdę powiedziała pani Misiutko i do kogo”.

Podsumowując swoje spotkanie z dziennikarzami, prezes NBP uroczyście przysiągł, że dołoży wszelkich starań, aby nie poprzestać w uporczywym dążeniu mającym na celu zwielokrotnienie wysiłków.

Ta i wiele innych informacji z kraju i ze świata tu, gdzie zwykle.

OpenGSM.

Treść może być niesmaczna. Zostaliście ostrzeżeni.

* * *

Brakuje mi słów. Wzmiankowane w tytule coś ruszyło z kontrowersyjną kampanią reklamową. Billboardy, na których szczający faceci oglądają się na szczającą obok nich kobietę, wiszą – przynajmniej w Krakowie – od parunastu, jeśli nie parudziesięciu dni i przyprawiają mnie o mdłości, ile razy mam pecha przejeżdżać obok nich. A przejeżdżam niestety codziennie. No ale jak widać jestem już z innej planety i powinienem wyginąć, skoro w takiej za przeproszeniem reklamie – wystawionej w miejscu publicznym, w jakichś mediach ściślej stargetowanych jeszcze bym to zniósł, po prostu do nich nie zaglądając – ni cholery nie mogę dopatrzyć się ani poczucia humoru, ani niekonwencjonalnego pomysłu, ani estetyki, ani generalnie niczego pozytywnego. Tak, wiem, tą notką robię tylko im jeszcze większą klakę, ale wliczam to w koszty. Specjalne prywatne podziękowania kieruję do zarządu i pracowników szaletowej agencji reklamowej [jeśli wierzyć informacji w mediarun] za wrażliwość, wyczucie smaku i odporność na zakulisowe wpływy cywilizacyjno – kulturowe.

Idea jest taka, żeby dać lewaka.

Nie. Rzeczy, których większość jeszcze nie słyszała, raczej dawał tu nie będę. W moim niskopoziomowym kąciku wyświechtanego banału tym razem Rudy ze swoją grupą wokalno – instrumentalną Po Prostu Rudy. Przebrzydły lewak i jak to u lewaków bywa niekonsekwentny [jednostka wszak niczym, jednostka zerem, a już na pewno nie takim wielkim ułamkiem, żeby uwieczniać się w nazwie grupy], ale po dwuminutowym słuchaniu go mam nieodpartą pokusę pootwierać na oścież drzwi w bloku, wysłać laurkę osiedlowemu dresowi, wycałować najbliższego menela i zagłosować za przyjęciem euro, tak mi się na duszy miętko i radośnie robi. Żeby nie było, jest również wartość dodana w postaci sekwencji często zmieniających się obrazków, którą to sekwencję zauważyłem dzisiaj po raz pierwszy. Rudy z czasów bujnej [bujniejszej] fryzury i braka garniaka. Zagrają 3 maja na Torwarze na pożegnalnym tournee, więc warto się zainteresować.

Utwór nosi nazwę A New Flame i, jak sama nazwa wskazuje, opowiada o premierze KDE 4.2. Rudy występuje tu jako lewacki pryszczers i fanboj nowego środowiska. Z kolei tancerki swoimi ruchami zdają się przekazywać pewne idee licencyjne leżące u podstaw GNOME, wykazując więc przy tym pewne zainteresowania problemami prawnymi, które pchnęły de Icazę do stworzenia tego właśnie frameworku. Brak synchronizacji, widoczny momentami w ich tańcu, wynika z kłopotów z uzyskaniem dźwięku. Nowy Flame rozwija się prężnie, nie tylko na joggerze, ale wszystko zmierza ku happy endowi, w którym fanboy i fangirl jednoczą się we wspólnym tańcu LSB, zgodnie deklarując chęć współdzielenia glibców i hardware’u.

Teledysku nie będzie.

Dzisiaj inna estetyka i absolutny klasyk [nie będę używał słów powszechnie uznanych za nieprzyzwoite i nie napiszę „kultowy”…], czyli Astrolog z płyty Wojna postu z karnawałem tria Kaczmarski – Gintrowski – Łapiński. Utwór inspirowany grafiką Rembrandta „Faust”, znajdującą się w amsterdamskim Rijksmuseum. Rzecz na czasy przejściowe. Bo czas jest zawsze przejściowy… a chaos jest w was!