Eschatologia dużych związków taktycznych.

Pomimo tego, że płytę mamy już parę m-cy, dopiero pierwszy raz obejrzałem razem z dzieckiem – przynajmniej częściowo – Księcia Kaspiana. I powiem tak: jeśli w Armageddonie Dobro przegra ze Złem [o ile przy Armageddonie w ogóle weźmie się za robotę, a nie zacznie wysługiwać się robotami – jak (z paskudnym zresztą skutkiem) u Sheckleya (yeah, wyszedł mi zagnieżdżony nawias w notce!)], to może w jakimś ułamku procenta będzie to winą błędów doktrynalnych, a w przytłaczającej części brakiem odpowiednio wyszkolonej dobrej – nomen omen – kadry oficerskiej i porażająco debilnych błędów taktycznych. Waham się pomiędzy natychmiastowym zrównaniem z ziemią ichniejszego konsultanta scen batalistycznych, a odłożeniem sobie tej tyleż prostackiej, co nieprzebranej przyjemności na potem, jako że chodzi mi od jakiegoś czasu hurtowy pomysł zrównania tego dzieła – niewątpliwie ładnego jako kino familijne, lecz kompletnie niestrawnego oczko wyżej – z substancją ziemnowodną w postaci błota. Bo gdy widzę, jak Dobro zabiera się do walki ze Złem [przynajmniej w wykonaniu disnejowskim], zaczynam być ateistą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s