Archimedes forever.

Jak wiadomo, mamy 3 [albo 4] prawa Archimedesa. „Jak wiadomo”, więc pojęcia nie mam, po co to piszę.

  1. Ciecz zanurzona w ciele po siedmiu latach idzie do szkoły.
  2. Ciało zanurzone w ciele traci na cieczy.

Jest jeszcze niekanoniczne i podpadające raczej pod prawo Ohma „Ciało w ciemności traci na oporności, a po pewnym czasie przybiera na masie”. Dziś dowiedziałem się o jeszcze jednym, „Ciało zanurzone w wannie uruchamia dzwonek telefonu”.

Dyskretny urok analogii.

Walka z wieśniactwem [te kpiny ze „swojskiej Palin”], „wzmożony wysiłek sił Światła” na rzecz „reform”, których żaden demokrata nie przeprowadzi, bo oznaczałoby to polityczne samobójstwo, asymetryczne media, wiara, nadzieja, miłość, powtarzane na okrągło gadki o młodych wykształconych, kreślony do womitu obraz „przełomu”, topos boju z ksenofobią, wreszcie wybory wygrane w sporej części dzięki niespotykanej frekwencji, czyli pójściu do wyborów ludzi zbyt głupich, żeby orientować się w codziennej polityce, lub zbyt leniwych, żeby poczuwać się do głosowania bez „zachęt” i „nawoływań medialnych”… Deja vu kopie po oczach lepiej od Chucka, choć niektórzy pewnie nazwą to „tryumfem charyzmy”.