Ratyfikacja? Jaka ***** ratyfikacja?

Prezydent Lech Kaczyński zapewnił po rozmowie z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym, że Polska nie będzie przeszkodą w procesie ratyfikacji unijnego Traktatu Lizbońskiego.< [źródło].

Przepraszam, jakiej ratyfikacji, jakiego traktatu? Tego, który po uwaleniu go przez Irlandię miał stać się kawałkiem papieru toaletowego? Nic z tego nie rozumiem. A to najpewniej oznacza to, że „demokraci” z Brukseli wypięli się na wcześniejsze deklaracje, ustalenia i założenia. Pacta sund servanda… ktoś jeszcze w Europie pamięta, co to znaczy?

Jeśli ten Traktat przejdzie jakimiś mykami prawnymi, to naprawdę nie wiem, co musi się jeszcze stać, żeby nieprzekonani uwierzyli w rodzący się eurototalitaryzm.

19 myśli w temacie “Ratyfikacja? Jaka ***** ratyfikacja?

  1. Tak jest, i te mendy francuskie uczą Polaków moralności. Po złamaniu paktów na początku II Wojny Światowej, dzięki czemu była szansa zatrzymania Hitlera już na dzień dobry, i po kolaboracji rządu Francji z hitlerowskimi Niemcami!

    Polubienie

  2. AdamK: i dla tej „manifestacji” Tusk odsądza Kaczyńskiego od czci i wiary, a media robią przygotowanie artyleryjskie przed spotkaniem z Sarkozym? Wierzyć mi się nie chce. No ale nic… pożyjemy, zobaczymy.

    Polubienie

  3. Prezydent reprezentuje chyba dość osobliwą taktykę, w myśl której elektorat pro- i antyunijny będzie dostawał notorycznych ataków amnezji, ilekroć będzie dostosowywał swoją opinię nt. Lizbony do jednej z tych grup.
    Traktat nie jest martwy, zachęcam do zapoznania się z historią dokumentu z Maastricht, która była podobna. Niezależnie od tego warto go podpisać, żeby było wiadome, jakie jest stanowisko Polski na temat reformy Unii. Czas się wreszcie określić.

    Polubienie

  4. Ale po co podpisywać coś co zgodnie z wcześniej określonymi zasadami zostało odrzucone przez Irlandię. No chyba, że zasady zostaną zmienione.

    Polubienie

  5. Wejdzie, wejdzie. Jak UE coś sobie postanowi, to tak czy owak wprowadzi. Już nie raz i nie dwa podobne „przeszkody” omijano. I tym razem nie bzie inaczej…

    Polubienie

  6. > Niezależnie od tego warto go podpisać, żeby było wiadome, jakie jest stanowisko Polski na temat reformy Unii. Czas się wreszcie określić.

    Reforma tak, traktat w takiej formie – nie. To jest stanowisko LechKacza. Rozumiesz teraz jego zachowanie? 🙂

    Polubienie

  7. A, i jeszcze jedno:

    > Ratyfikacja traktatu który nie wejdzie w życie. Taka manifestacja politycznej woli wprowadzenia pewnych zmian.

    Świetna manifestacja politycznej woli. Irlandia odrzuciła to w referendum, to samo Francja, to samo Holandia, wobec takiego dictum przeciw jest też Klaus. W polskich merdiach dociera do mnie jak zwykle tylko nagonka na Kaczyńskiego, bardziej łopatologicznej indoktrynacji wyobrazić sobie nie potrafię. „Wola polityczna” ewidentnie idzie pod prąd będącej na ustach wszystkich demokracji, co w zasadzie QED.

    Powtórzę: nie wiem, co jeszcze musi się stać, żeby ludzie przejrzeli na oczy.

    Polubienie

  8. Czy do przyjęcia tej poprawki była potrzebna zgoda wszystkich stanów, czy tylko 3/4? Bo to, że reszta przyjęła ją później, dla stanu prawnego naprawdę ma niewielkie znaczenie – ot, choćby do tego stopnia, że Kentucky skasowało niewolnictwo dopiero w 1976, a Missouri w 1995.

    Poza tym USA w „odbiorze powszechnym” nie trąbi na lewo i prawo o demokracji [no, może ostatnio], tylko o wolności.

    Polubienie

  9. „Przepchnąć” to można ustawę w Sejmie albo nawet poprawkę do konstytucji, ale nie traktat o takim znaczeniu i nie metodami stojącymi w RAŻĄCEJ sprzeczności z deklarowanym trybem JEDNOGŁOŚNYM…

    Polubienie

  10. Tak jak wspomniał Aeth, to nie koniec traktatu lizbońskiego. Jeśli wszyscy go podpiszą, to będzie się naciskać na Irlandię tak długo aż podpisze, będzie się robić referenda aż przyjmą traktat. To jest właśnie ta dość OSOBLIWA odmiana demokracji w europejskim wydaniu. No, a jak traktat nie przejdzie bo Irlandczycy nie dadzą się namówić, to się stworzy jeszcze jeden dokument o innej nazwie z właściwie identyczną treścią i spróbuje się jeszcze raz. Gorzej jeśli znowu nie przejdzie… 😉

    Co do traktatu z Maastricht, to w ’92r. Dania ów odrzuciła, ale doszli do porozumienia, tyle że Dania mogła nie wstępować do strefy euro bodajże.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s