A sowy znów nie są tym, czym się wydają.

Platforma nie mówiła o prywatyzacji szpitali, bo kampania rządzi się swoimi prawami. Hehehehe. Wyborcy PO, nie boli Was gdzieniegdzie z tyłu tytułem poważnego podejścia Waszej partii do swojego elektoratu? 😀 A ponieważ spisane będą czyny i rozmowy, jako materiał dowodowy mamy to. I mój niegdysiejszy komentarz do całej sprawy. Nieaktualny, a jakże, bo nad Wisłą sowy nigdy nie są tym, czym się wydają.
Edit: i jeszcze cytata ze wspomnianego arta z WP:

Sąd orzekł, że wiceszef PO Bronisław Komorowski nie musi prostować swej wypowiedzi o tym, że w programie PO nie ma mowy o prywatyzacji szpitali. Wniosek w trybie wyborczym przeciwko Komorowskiemu i komitetowi wyborczemu PO złożyło PiS, zarzucając politykowi Platformy mówienie nieprawdy, gdy twierdził, iż w programie jego partii nie ma mowy o prywatyzacji służby zdrowia.

Według sądu, przedstawiciele PO „skutecznie” wykazali w procesie, że „Platforma Obywatelska nie ma wpisanej w program prywatyzacji w służbie zdrowia”.

Z porannej [???] prasówki.

Rzepa o prawie do posiadania broni. Poza standardowymi argumentami, które zwolennik standardowo podkreśli, a przeciwnik równie standardowo zignoruje i zamilczy [bo jakoś zareagować trzeba, a polemizować z nimi hadko – podobnie zresztą, jak z większością tez antysystemowych], zastanawia pierwsza część arta o metodzie uwalenia projektu ustawy przez PO. Czyli ruki po szwam i nie przesadzajmy z tą polityką jawności, miłości i dialogu, gadanie o tym przydaje się dla omamienia wykształciuchów, ale nie w świecie polityki realnej.

Początek końca bojkotu.

Chyba znów zacznę oglądać media. PUBLICZNE! „Mistrz i Małgorzata”, do niedawna Kloss, dzisiaj „Dom latających sztyletów”, „Poszukiwacze zaginionej arki”… A na śniadaniu z tefaunenem – Jagielski, po czyimś autożarcie z nazwiska [„dobrze, że nie nazywam się JakośTam” or sth] komentujący „haha, dobrze, że nie Kaczyński”. Hahaha, panie Wojciechu. Hahahaha. Wystarczy. Na całe szczęście można było popatrzeć na Pieńkowską.

Prodi.

Był agentem KGB. Przewodniczący KE. Nie wiedzieć czemu, znów mam wrażenie, że dziwi to już tylko mnie. Kamyczek do ogródka wierzących w Fukuyamę, politykę miłości, deklaracje przyjaźni i facetów w czerni.

.

Reporter przeprowadza wywiad z mieszkańcem Czukotki:
– Powiedzcie, jak wam się żyło przed Rewolucją Październikową?
– Głód, zimno – odpowiada bez zastanowienia Czukcza.
– A teraz, po rewolucji?
– Głód, zimno, uczucie głębokiej wdzięczności…