Wieczór.

Żona siedzi przy laptoku i zarabia na życie. Ja rozmawiam z dzieckiem i próbuję robić placek królewiec z Delecty [ATSD albo ja nie wiem, co to znaczy mililitr, albo ciasto wylane na blachę tak, że tworzy warstwę o wysokości 5 mm raczej nie ma szansy urosnąć tak, żeby można było z niego odkroić subwarstwę o grubości 1 cm – działania na warstwach w gimpie wychodzą mi jednak dużo lepiej]. Wzorce płci mają dziś wolne i korzystając z okazji, chleją na umór z feminizmem. Co jakoś mnie nie dziwi, koniec końców dzisiaj jest… Środa.

Przysposobienie do życia w biznesie wymaga ode mnie czegoś zupełnie innego, niż się spodziewałem. Zamiast wgryzać się w ustawę o rachunkowości czy PDOF, robię intensywne minidoktoraty z SEO, bankowości, łeba 2.0 i funduszy inwestycyjnych. Odwalam robotę głupiego, a w przerwach między Clavellem podczytuję literaturę motywacyjną. Ogólnie jest dobrze – albo jestem niedoinformowany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s