Hiperwentylacja w hipermarkecie.

Wczoraj znów, wbrew wcześniejszym deklaracjom, robiłem zakupy w weekend, zamiast załatwić je w ciągu tygodnia. Z tej okazji przypomniałem sobie elegię na weekendowe zakupy, popełnioną niegdyś. Realia się zmieniły [niektóre], ale warstwa emocjonalna pozostała bez zmian. Przeklejone, by ocalić od zapomnienia i ku pokrzepieniu serc. Elegia lekko poprawiona i stuningowana, ale jądro zostawiłem.

/me nie znosi marketów. Nie wiem, skąd się bierze,
że gdy jestem w markecie, zamieniam się w zwierzę,
co w swych oczach ma tylko dziką mordu żądzę,
by stąd wyjść jak najszybciej, tracąc swe pieniądze.

Zazwyczaj bywam z Żoną. Autka wszak nie mamy,
ktoś więc musi dotaszczyć ten bajzel do bramy,
by stwierdzić poniewczasie, że oprócz sprawunków,
co nam w domu niezbędne, mamy na rachunku

dwadzieścia kilo czosnku w specjalnej promocji,
zapałki pakowane po dwanaście w porcji,
sznyty, fryty, dendryty, plastikową odzież
no i łysą papugę, co wrzeszczy jak młodzież.

Wczoraj ujęliśmy temat trochę inną modłą,
wziąłem Listę Zakupów, bo mi Żonę zmogło
I zacisnąwszy zęby, pomaszerowałem
Tam, Gdzie Twoje Marzenia Dziś Staną Się Ciałem.

Weszłem. I już od progu czuję, że mnie drzaźni
wszystko, co robi na złość mojej biednej jaźni
No i już chcę wychodzić… Zluzuj, narratorze,
Kupuj, co masz kupować, i umieść to w worze.

Gdzie złocisze na wózek? Aha… już dociera…
złote poszły na Rynku, gdzieś na hamburgera.
Warrrrrk. Zostawił ktoś wózek. Głupi, kto nie bierze.
… a sumienie do dzisiaj wyje niczym zwierzę.

Skręcam w Dwudziestą Piątą. Jak jedziesz, ofiaro?
Miałem kupić lazanię, a to?… To? Makaron.
Bardzo śmieszne. Znów nawrót. Znowu nowa wizja.
Makarony są tam?… Nie. JEBUT!! Znów kolizja.

A tu – Nabiał Avenue. Pod numerem osiem
Jakaś babka z promocji ma czołówkę z łosiem,
co nagrabił na tyle, żeby dostać w kufę:
z wózkiem na jednym metrze robił zwrot przez rufę.

Co jeszcze? Ach, jest kurczak! Kurczak jest na mięsie.
…kurczaka niet na mięsie. Torero się trzęsie.
Kurczak jest nieco dalej. Formalnie w konsumach,
realnie… obok klocków, przy pluszowych pumach.

Cały market zjeździłem dziś już z osiem razy,
jeśli cukru nie znajdę, zdechnę od zarazy…
Aż nagle mam ochotę walnąć sobie w ryło…
Cukier jest na tej półce. WCZEŚNIEJ GO NIE BYŁO!!!!!

Wreszcie wpadam na kasy. Znowu nie wykręcę…
Zakupy trzymam w jednej, kartę w drugiej ręce,
koszyk pcham lewą nogą, międląc gdzieś wśród gwizdu,
żeby mi nigdzie bałwan nie pojechał w świat.

Tam baba lecąc, z dala grozi, szumi, wyje,
ryczy, jak dzik przed bitwą, miota się, grunt ryje,
już dopadła: jak boa wśród półek się zwija,
pali piersią, rwie zębem, oddechem zabija.

Jogurt spadł blisko miejsca dla palet do hurtu,
lezie baba, nie patrzy, wlazła do jogurtu.

Jeszcze tylko zapłacić i już droga wolna,
torero cały happy, niczym myszka polna,
więc dzwoni po taryfę. Jedźże szybciej, leszczu!
Więc czeka na taryfę. Z zakupami. W deszczu.

Taryfa nadjechała, kierowca się biedził,
pomógł mi nieść zakupy, część nawet odcedził.
Torero przeszczęśliwy. Jutro auto kupi.
Wreszcie skończył ten wierszyk.

[Mickiewicz jest głupi].

6 myśli w temacie “Hiperwentylacja w hipermarkecie.

  1. Jesteś boski! Czułem się, jakbym znów dał się wygnać na zakupy… 😉
    Dynamika tylko w jednym miejscu razi, zmieniłbym tak (a co! jak źle odmieniać, to na całego – poecie wolno przecie):
    ,,Wszłem! Już od progu czuję, że mnie ciutek drzaźni”
    Na finiszu dałeś po kapciach. Leżę…

    Polubienie

  2. d4: to nie Real, to Tesco, dziwię się, że nie poznałeś tego po zachowaniach po[d]miotu lirycznego. A ponieważ wiecznie każdorazowo musiałem moją radosną twórczość odgrzebywać, teraz jest w oddzielnej kategorii wpisów. Nie jest tego dużo, ale resztę może kiedyś odgrzebię i sukcesywnie podopisuję, bo wizja homepage’a oddala się coraz bardziej. Enjoy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s