Krew z krwi, kość z kości.

Będąc w zerówce, kiedy na któryś dzień miałem zapowiedziane klejenie [bądź malowanie, anyway coś, co brudzi ręce], w domu powiedziałem, że odwołano zajęcia, bo pani zachorowała. Przed momentem Córka powiedziała, żebym skleił wyciętego przez Nią kota, bo ona przed momentem umyła ręce i nie będzie pięćdziesiąt razy latać do łazienki.

2 myśli w temacie “Krew z krwi, kość z kości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s