Luksemburgowe pojęcie prawa

Bardziej optymistyczny był Juncker, dla którego „jest więcej oznak, że zmierzamy w kierunku sukcesu niż porażki”. Przypominając, że Luksemburczycy poprali w referendum unijną konstytucję, premier Luksemburga zaapelował, by brać pod uwagę 18 państw, które ją ratyfikowały. „Trzeba zachować substancję” eurokonstytucji – powiedział Juncker.

[źródło: Onet]
Jak widać, w obliczu widma porażki niemiecko – francuskich planów wielkomocarstwowych przestają się nawet powoli liczyć elementarne pozory prawne. Galop do totalizmu nabiera tempa…

* * *

Swoją drogą, o piątkowej obniżce podatków na zerowym lvl na joggerze – która po raz pierwszy od wielu, wielu lat pozwoli [acz homeopatycznie] odczuć ulgę w kieszeni – zająknęły się może dwie osoby, jeśli liczyłem dobrze. A przecież to bodajże druga [po obniżce akcyzy] obniżka podatków w III/IV RP – i nie ma znaczenia, na ile zamierzona, a na ile wykalkulowana. Reszta woli podniecać się Giertychem kasującym Dostojewskiego czy kolejnymi lapsusami Kaczyńskich. ŻAŁOSNE.

21 myśli w temacie “Luksemburgowe pojęcie prawa

  1. mh: Co dla przeciętnego Polaka ma większe znaczenie: to, że Kaczyński nie wie, z czego się robi marychę, czy to, że z m-ca na miesiąc zostanie mu w kieszeni kilka zeta więcej? Rozchodzi mi się o proporcje, o nic więcej – ale nie sposób opędzić się od wrażenia, że dla sporej części osób proporcje dyktuje Wybiórcza.

    Co do tego, że lepiej jest reformować system – zgoda. Ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi ser podlaski.

    Polubienie

  2. Rozumiem torero, że o głupocie rządzących (Conrad, Gombrowicz etc.) nie powinno się pisać, a o wspaniałomyślnym darze (te miliardy nie wezmą się jednak z sufitu) kilku złotych cały jogger musi trąbić. Gdyby w całości tę składkę zlikwidowali, to może by i tak było? 🙂

    Polubienie

  3. Lauro, nikt by nie trąbił nawet wtedy, gdyby obniżyli podatki o 80%, a pewien portal nie podałby tego do wierzenia 🙂

    Co do miliardów z sufitu… wcale bym się nie zdziwił, gdyby zadziałała krzywa Laffera i nagle okazało się, że wpływy ze składki po obniżce okazałyby się większe, niż przed. Ale nic, poczekamy – zobaczymy.

    A, i nie piszę, że nie powinno się pisać. Po prostu kwestia proporcji.

    Polubienie

  4. Wyborcza pisała o obniżce składki na pierwszej stronie. No ale po co sprawdzać, przecież wiadomo, że wraże siły z układu nigdy nie dopuszczą do zamieszczenia w ich organie prasowym informacji o czymkolwiek, co tylko Torero uzna za ważne…

    Polubienie

  5. Ale czymże jest niechby i okładka wobec braku śledztw dziennikarskich, komentarza Naczelnego, braku zjadliwego Ogórka czy nawiązań przez kolejne n numerów?

    Dobra, kończę błaznowanie. Masz rację – co jednak nie zmienia faktu, że proporcje na joggerze są, jakie są… i nawet Ty czepiłeś się z całości jednego podrzędnego zdania, zamiast odnieść się do meritum.

    Polubienie

  6. > O tej obniżce podatków miałem napisać, ale w końcu sobuie odpuściłem – bop to wszystjko mało, mało …

    Mało, zgadza się, ale jeśli nie chcesz tych dodatkowych pieniędzy to daj znać, dam Ci numer konta. Niemniej – decyzja MEN-u o lekturach nie stanowiła (w kategorii ważności) nawet promila tejże decyzji, a 3/4 kraju o tym gada! Pomyślałby kto, że czytelnictwo klasyki u nas kwitnie. A lewactwo jak zwykle kłamie trąbiąc o "indeksie".
    Torero ma rację, to nie przypadek, że na głównej joggera nie było o Gilowskiej śladu a o Giertychu i owszem. Odzwierciedla to raz – jak dajemy się manipulować lewicowym mediom, dwa – ile wiemy o ekonomii i (naszych) pieniądzach.

    Polubienie

  7. Widocznie nikt nie uznał, żeby te parędziesiąt złotych robiło mu aż taką różnicę i bardziej ich martwi np. edukacja ich dzieci (lektury).

    Prawdę mówiąc nie wiem, o co Ci chodzi w pierwszej części wpisu, a druga wygląda mi na czepianie się. 😉

    Polubienie

  8. "Niemniej – decyzja MEN-u o lekturach nie stanowiła (w kategorii ważności) nawet promila tejże decyzji, a 3/4 kraju o tym gada!"

    Edukacja Twojego dziecka jest tysiąc razy mniej ważna od kilkunastu złotych w Twoim portfelu? Nie mówię, że pieniądze nie są ważne, bo sam jestem materialistą, ale takie proporcje chyba są właściwe ludom bardziej prymitywnym.

    Polubienie

  9. Lauro, nie tragizuj. Jeśli dziecko uchowa się tylko na lekturach szkolnych, to efekt będzie opłakany niezależnie od tego, czy na lekturach będzie Dostojewski, czy nie [notabene sam nie czytałem nic Dostojewskiego, a nie uważam się za jednostkę mającą jakieś szczególnie wielkie wyrwy w edukacji] – najprawdopodobniej ktoś taki będzie korzystał ze ściąg, czyli nie przeczyta nawet lektur. A jeśli dziecko zainteresuje się czymś poza listą lektur, wtedy żaden minister edukacji zbytnio mu nie zaszkodzi.

    Problem lektur jest notabene cholernie ideologiczny i takoż prozaiczny. Jest na to wyjście – sprywatyzować i po krzyku. ale tego nie chce nikt, bo gadanie "wyrzucają nam klasyków!" jest de facto lamentem "wyrzucają nam NASZYCH klasyków!". Czerwoni czerwoni kontra czerwoni czarni, stary numer 😛

    Polubienie

  10. Edukacja Twojego dziecka jest tysiąc razy mniej ważna od kilkunastu złotych w Twoim portfelu? Nie mówię, że pieniądze nie są ważne, bo sam jestem materialistą, ale takie proporcje chyba są właściwe ludom bardziej prymitywnym.

    Lauro, nie pogrążaj się.
    Z faktu, że w kanonie szkolnym nie ma jakiejś książki nic szczególnego nie wynika, a już na pewno nie wynika, że dziecko tejże książki nie przeczyta, czyż nie? Nawet w ramach języka polskiego w szkole, nauczyciele sobie radzą.
    Poza tym edukacją mojego dziecka raczej nie będzie się zajmować nauczyciel w państwowej szkole, a jeśli już to na pewno nie będzie to jedyna forma edukacji. Jestem za edukacją domową, tak w ogóle.

    Nie ma znaczenia, jak wygląda kanon lektur, państwowa szkoła tak czy siak ideologizuje, czego nie nauczą rodzice (lub przygodnie spotkani mądrzy ludzie, czasami trafiają się tacy w szkole nawet) tego szkoła i tak nie nauczy. To tak jak z wyborami – gdyby wybory mogły coś zmienić to by były zakazane. Państwowa szkoła pasuje tu jak ulał.

    Polubienie

  11. To nieprawda, że nauczyciele sobie poradzą. Kończyłem jeszcze czteroletnie liceum, a i tak (w klasie humanistycznej) nie udało się przerobić należycie całego materiału, literatura XX wieku była zrobiona mocno po łebkach. W trzyletnim liceum z programem równie obszernym po prostu nie ma czasu na robienie czegoś, czego nie ma w kanonie.

    Podobnie nieprawdą jest, że nie ma znaczenia, co znajdzie się w kanonie, bo albo ktoś czyta, albo nie. Pamiętam z liceum bardzo wielu ludzi, którzy lektury owszem, czytali (jedne im się podobały, nawet bardzo, inne nie), ale poza tym klasyki praktycznie nie dotykali, mimo iż od książek jako takich nie stronili. Byli i tacy, którzy czytali w ogóle niewiele, ale do sięgnięcia po lektury przekonać się dawali i byli niejednokrotnie z tego zadowoleni, choć nigdy by sami z siebie tych książek nie poznali.

    Polubienie

  12. PS Nie mówiąc o tym, że liczy się nie tylko przeczytanie książki, ale również jej omówienie na lekcji. W przypadku dobrego nauczyciela daje to często bardzo dużo.

    Polubienie

  13. > Nie mówiąc o tym, że liczy się nie tylko przeczytanie książki, ale również jej omówienie na lekcji. W przypadku dobrego nauczyciela daje to często bardzo dużo.

    Tu się zgadzam, za skandal uważam na przykład, że przy "szklanych domach" nikt w mojej szkole nawet się nie zająknął, że to pean na cześć komunizmu był. Wtedy jeszcze sam na to nie wpadłem.

    Wiadomo, że nie wszyscy nauczyciele sobie poradzą, ale to nie zmienia postaci rzeczy. Ja nie byłem w humanistycznej a miałem sporo więcej książek niż moi znajomi z humanistycznej. Nie wszystkie omówione, wiadomo, ale już samo zasygnalizowanie istnienia książki to już połowa sukcesu, zwłaszcza, że (jak w przypadku Żeromskiego u mnie) nauczyciele często nie wiedzą/manipulują i o pewnych sprawach nie chcą mówić.

    Co do klasyki – "wszyscy o niej mówią mało kto czyta", tak było jest i będzie, uważam, kto będzie chciał ten przeczyta.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s