Kuliga w Brooklynie

Znajdując niejako przy okazji moixh poszukiwań stronę Ellis Island jestem w ciężkim, nieuleczalnym i nieakceptowalnym szoku, ile osób mojej wsi wyjechało do Usiech za chlebem w początkach XX wieku. A skoro dyla dawali również najzdolniejsi Francuzi, Węgrzy, Turcy i wszystkie inne nacje, to czemu się dziwić, że Ameryka jest teraz tym, czym jest? I czemu się dziwić, że Polska, wykańczana najpierw przez zabory, potem przez jedną i drugą wojnę, Stalina, Hitlera, PZPR, UE i kolejne „wolnościowe” rządy nie może od trzystu [edit: ok, grubo przesadziłem] lat dorobić się godnych tego miana elit?

W Łomży nie ma teraz żadnej roboty…”

Ścinki.

Znowu nazbierało mi się zatorów książkowych: poza politykaliami, popożyczanymi wieeeeki temu – niedokończony Dmowski, niezaczęty Giertych, biografia Stalina, Heinlein – doszły nowe pożyczki [znów Heinlein, JKM i jakiś Pratchett] i nowe nabytki [Czerwona gorączka Pilipiuka, druga część Na ostrzu noża Zambocha i kupione wczoraj – wreszcie! – Jądro ciemności, Smuga cienia i jakaś trzecia książka; szkoda, że w wydaniu lekturowym].

* * *

O wolcie Michnika na rechot ksenofobicznych faszystów i utrapienie wykształciuchów pisał wiele nie będę, bo i po co? Tylko kretyn – wobec stwierdzenia, że teczki w obecnej postaci mogą posłużyć do zniszczenia dowolnej osoby – nie zada sobie pytania: A czy aby w takim razie nie były one użwane – lub przynajmniej mogły być użyte – dotychczas? A stąd – juz tylko krok do rzetelniejszej rozmowy z oszołomami. I tylko, kiedy rechot przechodzi, zaczynam się zastanawiać, czy głos Michnika wynika li tylko aby z uzasadnionej chęci gry na równych prawach, skoro znaczonymi kartami tym razem gra przeciwnik, czy też nie kryje się w tym jakieś drugie dno.

* * *

Sieć u Feistyego dalej nie działa, ale mam już pewne podejrzenia. Lepsze to, niż nic.

Geremek oskarżony o czary.

W związku z wypowiedzią Martina Schultza [lidera socjalistów w PE], że mandat Geremka jest nadal ważny i żeby polskie władze przestały polować na czarownice, teatrzyk Brunatna Gęś przestawia mało odkrywcze Polowanie na Geremka. W rolach głównych oczywiście Pythony, bracia Control [Control C. i Control V.] oraz dużo mozołu przy zmianie tekstu.

WIEŚNIAK 1
Znaleźliśmy Geremka. Czy możemy go spalić?

TŁUM
Spalić go! Spalić!

BEDEVERE
Skąd wiecie, że to Geremek?

WIEŚNIAK 2
Wygląda na niego!

BEDEVERE
Przyprowadźcie go bliżej.

GEREMEK
Nie jestem wcale Geremkiem.

BEDEVERE
A twój strój?

GEREMEK
Oni tak mnie ubrali.

TŁUM
Nie! Wcale nie!

GEREMEK
A to nie jest mój nos tylko sztuczny.

BEDEVERE
No i co?

WIEŚNIAK 1
No dobra, przyprawiliśmy mu nos…

BEDEVERE
Nos?

WIEŚNIAK 1
… i kapelusz lecz on jest Geremkiem!

TŁUM
Spalić go! Geremek! Geremek! Spalić go!

BEDEVERE
Czy wy go tak przebraliście?

TŁUM
Nie! Nie… nie … Tak, tak, Troszeczkę.

WIEŚNIAK 1
Ale on ma kurzajkę

BEDEVERE
Czemu uważacie go za Geremka?

WIEŚNIAK 3
Bo zamienił mnie w trytona!

BEDEVERE
Trytona?

WIEŚNIAK 3
Ale już czuję się lepiej.

WIEŚNIAK 2
Spalić go!

TŁUM
Spalić! Spalić go!

BEDEVERE
Cisza, cisza! Mamy sposoby żeby sprawdzić czy to Geremek.

TŁUM
Naprawdę? Jakie to sposoby? Bolesne?

BEDEVERE
Powiedzcie, co robicie z Geremkami?

WIEŚNIAK 2
Palimy!

TŁUM
Spalić, spalić go!

BEDEVERE
A co jeszcze palicie oprócz Geremka?

WIEŚNIAK 1
Więcej Geremków!

WIEŚNIAK 2
… drewno?

BEDEVERE
A zatem dlaczego Geremki się palą?

WIEŚNIAK 3
Bo… są…zrobione z drewna?

BEDEVERE
Dobrze!

Zatem jak sprawdzimy czy on wykonany jest z drewna?

WIEŚNIAK 1
Zbudujemy z niego most.

BEDEVERE
Owszem, ale czy nie buduje się mostów także z kamienia?

WIEŚNIAK 2
Ano tak.

BEDEVERE
Czy drewno tonie w wodzie?

WIEŚNIAK 1
Nie, nie.

WIEŚNIAK 2
Pływa! Pływa!

WIEŚNIAK 1
Wrzucić go do stawu!

TŁUM
Do stawu z nim!

BEDEVERE
Co również pływa w wodzie?

WIEŚNIAK 1
Chleb!

WIEŚNIAK 2
Jabłka!

WIEŚNIAK 3
Bardzo małe kamienie!

WIEŚNIAK 1
Jabole!

WIEŚNIAK 2
Sos!

WIEŚNIAK 1
Matka Terrego! Wiśnie!

WIEŚNIAK 2
Błoto!

WIEŚNIAK 3
Klechy, klechy!

WIEŚNIAK 2
Ołów!

ARTUR
Kaczka.

TŁUM
Ooo!

BEDEVERE
Właśnie. Zatem logicznie rzecz biorąc…

WIEŚNIAK 1
Jeśli… on… waży tyle samo co kaczka to jest zrobiony z drewna.

BEDEVERE
A co za tym idzie?

WIEŚNIAK 1
Jest Geremkiem!

TŁUM
Geremek! Geremek! Dawać kaczkę!

WIEŚNIAK 4
Kaczka, panie.

BEDEVERE
Użyjmy mojej wielkiej wagi.

BEDEVERE
Usunąć podpórki!

(uderzeniem wielkich, drewnianych młotów dwóch wieśniaków usuwa podpory spod szal wagi, która najpierw się kołysze a następnie równoważy)

TŁUM
Geremek! Geremek!

GEREMEK
Właściwie mają rację.

TŁUM
Spalić go! Spalić go! Na stos z nim!

Dla mnie bomba.

Jakiś czas temu smutne misie od pewnej krakowskiej firmy hostingowej zrobiły porządną [w sensie wielkościowym] kampanię reklamową z leitmotivem Rewolucji Październikowej. Wczora z wieczora przyuważyłem dość znaną pizzerię reklamującą się powszechnie znaną ikonką Che jako [oczywiście superświeżo i takoż oryginalnie] rewolucją cenową.

Skoro to się tak fantastycznie sprzedaje, może by tak zafundować żoninej firmie reklamę z Hitlerem w roli głównej?

Obrazki z miasta

Obrazek pierwszy: wielka, krzycząca reklama: Świetne akumulatorki! Idealne do MP3!

* * *

Obrazek drugi: pozłocony, żywy posąg, jakich na Rynku pełno. Nieruchomy, wszak gawiedź płaci od poruszenia. I mały, może pięcioletni chłopczyk z drewnianym mieczykiem i spadający znienacka tymże mieczykiem na klejnoty koronne żywego posągu coup de (dis)grace. Sztuka wymaga wyrzeczeń, a Farinelli wielkim artystą był.

* * *

Reszta obrazków nie nadaje się do pokazania. Ze względów różnych przeróżnych. Niech to tradycyjny szlag.

Ścinki.

Weekend? Jaki weekend?…

* * *

Po upgradzie do Feisty’ego rozchędożyła mi się sieć bezprzewodowa. Dlaczego mnie to nie dziwi? Dla równowagi pod windą jedna wifikarta na USB również działa wielce randomicznie, aczkolwiek tam podejrzewam już hardware.

* * *

Nie uważam się za dobrego kierowcę [który raz to już piszę?], ale to, co wyprawiają niektórzy na drodze, woła o pomstę do nieba. Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej kolumny samochodów jadącej 80 kmph pod górkę z wysepką na szczycie w tle to tylko jeden przykład.

* * *

Część robót zakończona, inne weszły w stadium umożliwiające spokojny sen. Nie jest najgorzej. A dodatkowo… odnalazły się zaginione zdjęcia rodzinne, które ongiś pobrałem do skanowania. Wiem, że stwierdzenie o zaginięciu takich materiałów dyskwalifikuje mnie jako genealoga, niechby i początkującego, ale zdaję sobie sprawę i uczę się na błędach.

* * *

Kolega niedawną popijawę skwitował stwierdzeniem: Te same gęby, co kiedyś, te same durne żarty, te same piosenki, tylko flaszki trochę lepsze. Może to i prawda, ale zastrzegam sobie w tej kwestii votum separatum. Niekoniecznie odnośnie flaszek.

* * *

Na koniec – Ziemkiewicz odkłamujący Giedroycia. Nie jestem w stanie do tego odnieść się merytorycznie, ale jeśli choć w części to prawda, to po raz kolejny dochodzi do przywłaszczenia sobie przez elyty dorobku człowieka, z którymi to elytamy najprawdopodobniej byłoby dzisiaj mu zupełnie, ale to zupełnie nie po drodze.

Zapomniany wierszyk

Dzisiaj mamy święto narodowe,
wiatr powiewa na biało – czerwono,
wciąż kochamy te tradycje nasze,
chociaż szable dawno odłożono.

A pod flagą stoi trzech pijaczków,
są przejęci butelką pękniętą.

– Polej, k****, jeszcze tego piwa.

Dzisiaj mamy narodowe święto.