Ścinki przy poniedziałku.

Tort cynamonowy nie wyszedł. Winni: zakalec, dogmatyczne trzymanie się instrukcji, która zalecała pieczenie przez 40 minut, i kolega, który zagadał mnie przy robieniu kremu, skutkiem czego ten ostatni się rozczłonkował był na białko i resztę. Plusy: przypomniałem sobie patent na krojenie ciasta nitką. Minusy: na krem do wyrzucenia poszło za dużo koniaku. Wnioski końcowe: I’ll be back!

* * *

Przeczytane Na ostrzu noża Zambocha. To fantasy jakieś takie… czeskie. Czy słowackie, jeden pies. Niby się mordują, ale jakoś tak lelawo, niby się chędożą, ale tak bez przekonania. Akcja się broni, narracja zasadniczo wciąga, ale cała książka sprawia mniej więcej takie wrażenie, jakby muzykowi na koncercie rockowym dziewczęta w strojach ludowych dały buzi i kwiaty owinięte w celofan [copyright by śp. Non Stop]. A w tle – lekko zniesmaczające babole, kto w równoległym średniowieczu używał pojęcia biologia? A Ostatnie promienie słońca ceteris paribus.

* * *

Pewne sprawy się ruszają, pewne nie. Jak zwykle.

2 myśli w temacie “Ścinki przy poniedziałku.

  1. > A w tle – lekko zniesmaczające babole, kto w równoległym średniowieczu używał pojęcia biologia?

    Sapkowski o tym dużo się nagadał – a skąd wiesz, że nie używali? 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s