Festiwal miernot, czyli chrzest Chylińskiego.

Niegdysiejsza wokalistka O.N.A. pisze o dylematach związanych z chrztem swojego dziecka. Dużo i po chamsku, czyli – jak na nią – typowo. Wyszło jej, żeby chrzcić, bo tak będzie dziecku łatwiej.

* * *

Zakładając, że tych bzdur nie pisze dla poklasku, a jej felieton odzwierciedla z grubsza jej przekonania, chciałoby się rzec, że jakie czasy, tacy męczennicy. Dziś ani przytłaczającej większości chrześcijan nie chciałoby się pewnie umrzeć za wiarę [być może włączając w tę większość również niestety moją skromną osobę], o cotygodniowym pójściu do kościoła nie wspominając – ani większości wolnomyślicieli nie chce się znosić niedogodności, wynikających z prostej konsekwencji swojego wyboru, a nie sprowadzających się wbrew pozorom do cholera wie czego. Czasy karzełków, ot co.

19 myśli w temacie “Festiwal miernot, czyli chrzest Chylińskiego.

  1. Napisałem, że bzdury, z dwóch względów. Pierwszy to ten, że niewierzącym w Polsce nie jest chyba ciężej, niż, dajmy na to, leworęcznym. Owszem, dzieci mogą się w szkole śmiać, mogą być kłopoty z rodziną, ślubem (kościelnym!!) – ale nie wynika to imho z jakiejkolwiek dyskryminacji, tylko po prostu z faktu bycia innym. Innym w mniejszości – tak samo, jak nikt zdrowy nie napisze o celowej dyskryminacji linuksiarzy, tylko o przyjęciu przez np. Onet "kryterium większościowego" (cokolwiek by sądzić ogólnie o np. rozwiązaniach ie-only).

    Na marginesie: niech się ACh nie dziwi, że jej nie chcą dziecka ochrzcić, przynajmniej z pompą. W katolickiej przysiędze małżeńskiej stoi jak wół: "Czy chcecie przyjąć I PO KATOLICKU wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?", a kto w tym przypadku miałby to dziecko po katolicku wychować?

    Drugi powód to ten, że pisanie przez taką och-ach ateistkę, że chrzci dziecko, bo tak łatwiej, to najzwyklejsza żenada. Trochę tak, jakbym nie chodząc do kościoła (bo mi się nie chce), zajadając się kiełbasą w piątki (bom przyzwyczajony) i klnąc na prawo i lewo chodził wkoło i trąbił demonstracyjnie, jaki ze mnie przykładny katolik. Żenada niezależnie od tego, kim się jest i co się wyznaje.

    Polubienie

  2. Taa… już widzę te dzieci, co się naśmiewają z nieochrzczonego…
    To albo ja trafiałem na wyjątkowych ateuszów, albo pani Chylińska nie za bardzo wie, o czym pisze.
    To wiara jest obecnie obiektem kpin, nie jej brak.

    Polubienie

  3. Jak dziecięciem byłem (jakieś 25 lat temu) to był wśród nas taki jeden co do kościoła nie chodził. Budził ciekawość, ale nikt nie wpadł na pomysł dokuczania. Pamiętam jak sam pytałem go dlaczego nie chodzi bo chodzenie było dla mnie tak oczywiste, że nie byłem w stanie tego pojąć.
    Później jego rodzice zaczęli uczęszczać na wspólnoty neokatechumenalne i ciekawiło wszystkich co spowodowało nawrócenie 🙂

    Polubienie

  4. Dodam tylko, że obecnie deklaracja przynależności do Kościoła lub oświadczenie, że się jest Katolikiem/chrześcijaninem budzi ogólne zdziwienie w środowisku, w którym się obracam.

    Polubienie

  5. Ciężko mi to porównać, bo na "ścianie wschodniej" jestem raz na około 5 lat. Na pewno jest jednak u nas pod tym względem dużo gorzej.

    A że zazdroszczę, to swoją drogą. Zobaczysz – jeszcze się na Podkarpacie przeprowadzę. 🙂

    Polubienie

  6. Ja nie będę politologiem, tylko kimś-kto-zgarnia-masę-kasy.
    To raz.
    Po drugie – planem moim jest, żeby zostać znanym politykiem opcji konserwatywnej. Na Podkarpaciu to łatwiejsze jest, niźli w Warszawie czy innym Poznaniu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s