Martwica.

Hibernacja przed zimą, której nie ma, trwa w najlepsze. Do śledzonych joggów nikt niczego nie dodaje, główna też jakaś niemrawa… i chyba tylko ja mam odwagę przyznać się przed samym sobą, że nic mi się nie chce, że jestem zblazowany i że najchętniej przespałbym całą zimę.