Poweekendowo

Nie poszedłem na wybory. Bo i po co? W Krakowie nas akurat nie było, a w mojej rodzinnej miejscowości nie było na kogo głosować. O posadę wójta bił się obecny, czerwony wójt z kandydatem Samoobrony, ponoć w dodatku przywiezionym w teczce. Żadnego z pozostałych merytorycznie nie znałem, chodzenie do kościoła to generalnie jednak zbyt mało, żeby na tej podstawie podejmować decyzję o głosowaniu. A poza tym – dlaczego mam wtrącać się w sprawy mojej miejscowości, w której na dobrą sprawę w ogóle nie mieszkam?

* * *

Czytam Taniec śmierci, czyli drugie [?] zbiorcze dziełko duetu Preston & Child. Rewelacja. Erudycyjny thriller pierwsza klasa, jak na mnie w sam raz – powieści Eco bijący na głowę czytalnością, Stephensona – klasą narracji, a całą resztę – po prostu klasą. I nawet supermenowaty gieroj nie przeszkadza za bardzo. Ale uwaga: przed Tańcem śmierci czytamy Siarkę, a przed Siarką – pewnie coś jeszcze, ale nie pamiętam tytułu.

* * *

Wolny piątek minął mi na załatwianiu ogonów i instalacji Gentoo. Ale jazda! Poczułem się, jak circa 8 lat temu, kiedy to instalowałem swojego pierwszego RedHata. Dzisiaj kontynuacja, o ile po drodze nie padnę ze zmęczenia. A frybzda znów odcięła mi dostęp, i to nie tylko do neta, ale nawet do routera na szafę via ssh, grrrr.

* * *

Parę spraw poukładanych, jeden arkusz zrobiony, jedna nocna Polaków rozmowa… wiem, gdzie jestem. A to już dużo.

Pieprzyć wolną prasę, czyli jak to z nieudacznikami było.

– Wielu spośród przebywających w Wielkiej Brytanii Polaków to bezdomni i bezrobotni. Czy nie sądzi pan, że odpowiedzialność za tych ludzi powinny nieść obydwa państwa? – mówiła po angielsku polska dziennikarka. [TVP Polonia – przyp. torero].
– Jak sądzę – odpowiedział po polsku Kaczyński – jest pewna grupa ludzi, nie tylko z Polski, ale z wielu krajów, w szczególności z nowej Unii Europejskiej, którzy, będąc z natury dość bezradnymi, wybierają się jednocześnie na wyprawę po lepsze życie do innych krajów. (…) My się nie uchylamy od pomocy wobec własnych obywateli. To znaczy, krótko mówiąc (…) zdajemy sobie sprawę, ze tego typu problem ludzi, którym się albo słabo powodzi w życiu, albo słabo dają sobie radę, występuje w każdym społeczeństwie.

„Dziennik”, nr 173.

Ścinki.

Opisywana niedawno awaria Radka [karta chodząca tylko w VGA i zmniejszona rozdzielczość na Linuksie] znalazła wczora z wieczora swój finał. Po zakupieniu nowej karty wyłączyłem komputer, spojrzałem na tylną ścianę i odczułem niemożebną potrzebę napicia się wódki z czarnej rozpaczy. Otóż zepsuty Radeon ma 2 wyjścia video, analogowe i DVI, a monitor ma 2 wejścia video, również analogowe i DVI. Karta została podpięta do komputera oboma kablami naraz. Po wyjęciu kabla analogowego zepsucie zniknęło jak ręką odjął. Teraz mam dwie karty graficzne, może ktoś chce kupić? Jeśli chodzi o podwójne podpięcie karty, Żonie puszczam najnowszą płytę Comy, a dziecku czytuję bajki, gdzie zło zwycięża dobro, ale żadna nie chce się przyznać. Przejdę na Ich Troje, to puszczą farbę…

* * *

Zanabyta pierwsza część składanki na dwudziestopięciolecie LP PRIII. Pierwsza część na zanętę 1.90 zł [razem z „Dziennikiem”]. Pycha. Twarde okładki, w środku fafnaście formatów audio i tylko kopiowanie na dysk pod Linuksem coś straszliwie muli. Poza tym – książeczka i wgniatające w podłogę hity dla starych pryków. Chyba się skusimy.

Wieczorową porą.

Po skończeniu tego wpisu – wstaję od komputera i do jutra zero blaszaków. Mam zdecydowanie dość – szczególnie po tym, jak wczoraj do 23:00 siedziałem, próbując znaleźć błąd, który po parudziesięciu minutach objawił się w miejscu zupełnie innym, niż przeszukiwane.

* * *

Żona zanabyła „Przekrój” z racji dodawanego tamże poradnika winnego. OMG, toż to gorsze niż „Trybuna”! Gretkowska rzucająca mięchem [o czym poinformował już Ejdżej, nawiedzone babiszcza oskarżające nas wszystkich o śmierć gdańszczanki, itede, itepe. Jednym słowem – totalny szajs, chętnych zapraszam do pozycjonowania linka na swoich blogach 🙂

* * *

A propos pozycjonowania – strona podlinkowana z jednego jedynego linku wspięła się w guglach na 15. miejsce. Jestem w lekkim szoku.

Ścinki listopadowe

Nie uznam Krakowa za swoje miasto, póki kogoś tu nie pochowam…

* * *

Trzyma mnie jakaś paskudna odmiana gorączki. Noc niewyjęta, dzisiaj dreszcze i zimno w pokoju.

* * *

Zastanawiają mnie [o ile to sprawdzone informacje] konsekwencje nowego małomiękkiego EULA. Linuxnews twierdzi, że mają się w niej znaleźć zapisy o możliwości ledwie jednokrotnej reinstalki, niezależnie od posiadanej wersji. Prezent dla zwolenników FLOSS czy wzrost zysków?