Zagadka

Kto to powiedział?

Co pozostanie z polskości, kiedy odejmiemy od niej cały ten wzniosło – śmieszny teatr niespełnionych marzeń oraz nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie, co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać.

Cóż – jeśli wierzyć Łysiakowi [„Salon, Alfabet Szulerów”, cz. I, str. 66], słowa te wypowiedziane zostały w Roku Pańskim 1987 dla miesięcznika „Znak”, jako wypowiedź w ankiecie „Czym jest polskość?”. A ich autorem – i znów nie mam powodów, by panu WŁ nie wierzyć – jest nie kto inny, jak Donald Tusk. Książka zwala z nóg – „publicystyki walczącej” Łysiaka nie darzę specjalnie wielką estymą [szczególnie, że w wielu kwestiach się z nim nie zgadzam], ale cytaty powtykane na jej kartki mają siłę rażenia małej atomówki.

6 myśli w temacie “Zagadka

  1. Fani Łysiaka i inne galboidy wycięły ten cytat z kontekstu i ogłosiły jako wypowiedź "antypolską", będącą zapewne skutkiem wychowania Donalda przez babcię z Kriegsmarine.

    Nie zmienia to faktu, że akurat ta wypowiedź Tuska, jak rzadko która, była i wciąż jest wyjątkowo trafna, on tutaj wskazuje na naszą narodową megalomanię i powiązany z nią mesjanizm, wieczne użalanie się nad sobą. Bo przecież gdyby nie Niemcy/Ruskie/Żydzi/masoni/Chińczycy/Amerykanie to oczywiście Polska byłaby potęgą i dopiero by pokazała światu…

    Polubienie

  2. O, oto pełen cytat, a nie pocięty przez Łysiaka:

    "Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi."

    I jeszcze: http://www.wprost.pl/ar/?O=82122
    (O matko, do czego to doszło, ja polecam czytanie tekstu z "Wprost"…)

    Polubienie

  3. Ładnie. Ciekawym jak to jest z cytatami z Miłosza, bo nie znam ale mam podejrzenie, że i w jego przypadku Łysiak "pomajstrował". I jeszcze Kuroń ale w jego przypadku to raczej jednak prawda – Kuroń był czerwony harcerzyk do końca swoich dni i niezbyt rozgarnięty ekonomicznie.

    Polubienie

  4. Akurat jako puenta tego, a nie innego fragmentu ("Bohaterszczyzna") nowej książki Łysiaka, wypowiedź Tuska ma takie same znaczenie wycięta i niewycięta z kontekstu.
    Co nie zmienia faktu, że akurat hasło "Bohaterszczyzna" jest w "Aflabecie szulerów" tym, z czym się zdecydowanie niezgadzam. Wypływa z niego ta charakterystyczna dla Łysiaka antyendecka fobia, której nie rozumiem.

    Polubienie

  5. 1. Z Kefirem zgadzam się o tyle, że cytat w kontekście i bez niego nie bardzo zmienia swoją wymowę, przynajmniej dla mnie.
    2. Sprawa polskich powstań powinna imho być przedmiotem poważnej dyskusji historycznej, a nie gdybania, mieszania ideologii i obrzucania się inwektywami. Osobiście staram się na to patrzeć pragmatycznie – a moja skromniuteńka wiedza historyczna mówi mi tylko tyle, żeśmy przez te wszystkie lata "nastrzelali się do wroga z brylantów". Do tego, żeby oceniać, na ile powstania umocniły byt narodowy i pomogły w Wersalu, nie mam wystarczającej wiedzy. Nb. jednym z architektów Polski międzywojennej był Dmowski, co Łysiakowi jakoś do głowy i przez pióro nie przychodzi…
    3. Gombrowicza uważam za zdegenerowanego grafomana i abnegata i tym nazwiskiem proszę się nie posługiwać w dyskusji ze mną. To taka Kozyra swoich czasów i nic tej opinii o nim nie zmieni. Jeśli jego książki zaczną wywierać promil takiego wpływu na Polaków, jaki miał obśmiewany przez niego "pierwszorzędny pisarz drugorzędny" [Sienkiewicz], wtedy może porozmawiamy.

    Polubienie

  6. A, i jeszcze jedno: Rzeczpospolita Obojga Narodów upadła na własne życzenie i nic tego nie zmieni. Ale Sz.P. Tusk zapominać raczy, że gdyby nie te martyrologie, to obecnie nasza państwowość byłaby podobna do kurdowskiej czy czukczowskiej [?]. Nie sztuka "budować, umierać i kochać", kiedy nie trzeba bezustannie robić kuku kacapom, Prusakom czy Francowi Józefowi.

    Powyższe ma oczywiście rację bytu przy aksjomacie, że wolna Polska być powinna i że "nam nie jest wszystko jedno" i różnimy się tylko odpowiedzią na pytanie "jak?" – ale to chyba oczywiste…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s