Broń w rękach.

Przepychanki na lewackich blogach przynoszą czasami nowe koncepcje. Ku mojemu zdziwieniu. Właśnie kilka minut temu doszedłem do poniższego sylogizmu:

Niezależnie od światopoglądu i niezależnie od tego, czy jesteśmy pro, czy contra, musimy przyjąć jedną z dwóch ewentualności: homoseksualizm jest ALBO wrodzony, ALBO nabyty.
Jeśli jest nabyty [np. w drodze wychowania, świadomego wyboru czy czegokolwiek innego], wówczas musimy założyć, że pewne środki są skuteczne w jego „promocji”. A ponieważ homoseksualizm jest de facto szkodliwy dla społeczeństwa [chociażby ze względu na jego implikacje demograficzne], to – przy całym szacunku dla homoseksualistów i wolności ich poglądów – działania mające na celu promocję czy jakiekolwiek wspieranie ideologii homoseksualistów są działaniem na szkodę społeczeństwa.
Jeśli natomiast uznamy, że homoseksualizm jest wrodzony, oznacza to dwie rzeczy, w zależności od stopnia zaangażowania emocjonalnego. Wariant pierwszy, zaangażowany bardziej, oznacza to, że jest on chorobą, którą należy leczyć. Wariant drugi, zaangażowany mniej, oznacza, że demonstracje w obronie wolności mają mniej więcej tyle sensu, ile sensu miałaby demonstracja gruźlików, publicznie kaszlących na każdego, na kogo się da. A dosadniej – że są [demonstracje] OKDP, gdyż przenoszą kwestie stricte zdrowotno – fizjologiczne na płaszczyznę ideologiczną.
Tertium non datur.

5 myśli w temacie “Broń w rękach.

  1. (Pod)świadomie pomijasz dwie kwestie… Co do pierwszego wniosku odnośnie szkodliwości społecznej. Bardziej mi zależy na własnym pożytku, niż całej tej reszty, której nie znam. A dawno temu doszedłem do wniosku, że im więcej wokół pedałów, tym konkurencja mniejsza. Co mnie, niepoprawnemu kobieciarzowi, bardzo odpowiada…
    Wniosek drugi… Tu nieco poważniej. Te demonstracje są wynikiem tego samego mechanizmu, co demonstracje czarnych przeciwko temu, że są dyskryminowani przez białych. Gdyby wszystkim białym powiewało, jaki kolor mają inni, żaden czarny by nie protestował… A tak? Mamy parady równości, czy jak to tam zwą…
    Wyluzuj. Nie zwracać uwagi, to najlepsze, co można zrobić. Naprawdę chce Ci się nerwy strzępić?

    Polubienie

  2. Wodzu, zapominasz o lesbijkach… Gra wychodzi na zero, a dzieci mniej 😀

    A nerwów nie strzępię. Już. Parę lat temu, może. Gdzieś, kiedyś, na pręgierzu… Teraz tylko patrzę i coś od czasu do czasu napiszę. Naprawdę wyluzowałem ostro. No stress. Zaczynam weekend 😀

    Polubienie

  3. " Wariant drugi, […ciach…] demonstracje w obronie wolności mają mniej więcej tyle sensu, ile sensu miałaby demonstracja gruźlików, publicznie kaszlących na każdego, na kogo się da."

    Kaszlący gruźlik nie zaraża, tak? A (genetyczny) homoseksualista?

    Co do pierwszego, tak na marginesie: marudzenie o "szkodliwych implikacjach demograficznych" w świecie, w którym żyje 7 miliardów ludzi, zbliżającym się do niebezpiecznej granicy przeludnienia, jest po prostu bez sensu.

    Polubienie

  4. A niech sobie tam będą, kim chcą, niech tylko nie maszerują. Nigdzie nie twierdziłem, że jestem zwolennikiem demokracji absolutnej.

    *********************************************
    Aha, dla jasności: ostentacyjne demonstrowanie upodobań heteroseksualnych [czyli – do niedawna, teraz to się pewnie też zmieniło – takie np. Love Parade] też pogoniłbym w kibini mater.
    *********************************************

    A odpowiadając "w temacie bi": zawężając sprawę do demografii, szkodzą mniej.

    Marcoos: w analogii nie chodziło mi o zarażanie u gruźlików, ile raczej o demonstrację swoich uwarunkowań [jeden pieron, wrodzonych czy nabytych] wszem i wobec.

    A co do tych siedmiu miliardów: po pierwsze, raporty Klubu Rzymskiego należy z całą powagą OKDP. Gros żywności i tak dzisiaj jest syntetyczne, a głód w Afryce nie zależy od tego, że jest nas dużo, tylko od czynników politycznych, z durną "pomocą humanitarną" i protekcjonizmem rolnym UE na czele. A po drugie – bardziej od tego, że ludność jakiegoś bantustanu wzrośnie o kilkaset procent, dużo bardziej martwi mnie to, że jak tak dalej pójdzie, to Tunezyjczycy przerobią mi Wawel na meczet. O jakąś Afrykę czy Azję, jakkolwiek cynicznie by to nie zabrzmiało, aj dont ker.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s