W temacie zmiany czasu.

Ostra popijawa, opowieści mrożące krew w żyłach stają się coraz straszliwsze, coraz bardziej hardcorowe…
– Pewnego poranka – opowiada brother in arms – wstaję wypluty i przeżuty. Tupot białych mew, kalosz w pysku, klamka patrzy się na mnie z wyrzutem… Do tej pory nie wiem, jakim cudem zwlokłem się z wyra. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak dotarłem na przystanek… dojechałem do pracy… staję przed drzwiami do mojego pokoju firmowego i w tym momencie uświadamiam sobie z przeraźliwą jasnością, że dzisiaj jest…
– …niedziela? – zgaduje przyjaciel.
– Gorzej. PONIEDZIAŁEK.

Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego ten dowcip nie śmieszy nikogo poza mną. Mnie on rozwala na atomy.

3 myśli w temacie “W temacie zmiany czasu.

  1. A mnie szczerze rozwalił Twój żal z powodu braku zrozumienia u innych… Gdy przeczytałem dowcip, to ciężko westchnąłem, ale gdy doczytałem ostatnie zdanie, to parsknąłem śmiechem. 😀 A dowcip jest z gatunku ciężkich, dlatego do niewielu dociera. Mnie się podoba.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s