Up and running.

Pierwszy rok studiów. Pierwszy kontakt z pecetem, haczenie laboratoryjnego DOSa, pierwsze Win3.11. I cały pierwszy rok [i parę następnych], straconych na Civilization, pod koniec roku odpalanej z shella z Lotusa123 [bo wszystkie inne shelle zostały zblokowane].
Czwarty rok studiów. Pierwszy kontakt z Win95.
Rok po ślubie. Pierwszy [i ostatni] RedHat zainstalowany na pierwszym własnym kompie, wtedy jeszcze nie mający żadnego praktycznego zastosowania. Ale radochę z samodzielnego odkrycia, czemu nie kompiluje się jądro [banalny i dość znany babol ze źle zlinkowaną jakąś biblioteką], pamiętam do dzisiaj.
Parę lat temu, pierwszy Slack postawiony w roli routera.
Wczoraj, dzisiaj. Samodzielnie rozwiązany problem z niebutującą się frybzdą, samodzielna lokalizacja starego jaja, odpalenie tegoż po długich bojach, rekompilacja nowego, odpalenie systemu już z dobrym jądrem. Plus wymiana huba, który zbiesił się był dokładnie w czasie wymiany ISP, a którego to huba jako problem udało mi się namierzyć dopiero parę godzin temu. W końcu po dwóch tygodniach od wymiany łącza mam w miarę bezproblemowo działający internet. Cholenie fajne uczucie.

Jedna myśl w temacie “Up and running.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s