Zsyp

Od jakiegoś czasu śni mi się, co popadnie. Nie należałem do osób, którym śnią się tzw. bzdury, na ogół coś, co mi się śniło, w jakimś tam stopniu przypominało rzeczywistość. Teraz jednak, im bardziej jestem zmęczony, tym większe bzdety mi się śnią i w coraz większym stopniu przypomina to śmietnik. I raczej nie przynoszą odpoczynku, bo budzę się z uczuciem, jakby przejechał po mnie czołg.
A dzisiaj w nocy przyśnił mi się policjant, który wlepił mi mandat za nieumyty samochód. Ja chcę urlopu.

Jest lepiej.

Jak wiadomo, rządzą nami socjaliści z gatunku tych pobożnych. I – do jasnej Anielki – część rzeczy zaczyna mi się w ich wykonaniu podobać. Część pobożna, dla jasności. Ot, chociażby ministerstwo edukacji. Robi glupoty jak każde inne, planuje obowiązkowe zabieranie nam naszych dzieci rok wcześniej – no ale nie wymagajmy od socjalistów, żeby nagle zrozumieli, że dziecko najlepiej wychowają rodzice. Efekty niestety widać, misie maturalne gdzieś tam sobie pokrzykują, że oni nie chcą szkoły ideologicznej, że ani lekcji religii, ani lekcji islamu – bez śladu konstatacji, że wszystko załatwiłaby prywatyzacja.
Ale ja o plusach miałem. No więc w odróżnieniu od socjalistów bezbożnych, frakcja pobożna doszła do wniosku, że można małolata zostawić w tej samej klasie z zachowania. Pomysł niegłupi, ciekawe tylko, czy zaowocuje epidemią papierów na ADHD i czy nie rozbije się o opór materii belferskiej przed trzymaniem balastu w szkole, miast wypuszczania go w świat. Ale sam fakt, że _jakiekolwiek_ poczynania rządu zaczynają mi się podobać, daje do zastanowienia. W połączeniu z nieustającą frustracją redachtora Michnika – nie jest najgorzej. Chodzi tylko o to, żeby plusy nie przesłoniły minusów.

Blue Monday

Zyta zapowiada m.in. umożliwienie zwiększenia odpisów amortyzacyjnych i odmrożenie progów podatkowych. Opozycja na to, że wszystko ładnie pięknie, ale oni nie widzą obniżki podatków. A poza tym wszyscy są normalni.

* * *

Z braku laku czytam drugi raz Achaję. Przepiękna książka, przynajmniej pierwszy tom.

* * *

Wybiórcza liczy sobie w sprzedaży wysyłkowej 27 zeta za książkę z p[ł]ytą. Chyba ich pogięło. 27 złotych za cudnie zrobione propagandowe szmatławce z dodatkiem w postaci złotych myśli Jana Marii Rokity to trochę za dużo.

Do pierwszej krwi

Radek zostawia na ekranie artefakty. Dziwne o tyle, że artefakty pojawiają się jeszcze na ekranie bootloadera, a całość zaczęła się po instalacji DX90. Bardzo dziwny zbieg okoliczności. Czyżby MS mu nie służył? Inna rzecz, że poza artefaktami – obraz jak żyleta. Chyba go jednak wybarteruję od kumpla i oddam na gwarancję.

* * *

Ubuntu zaprzepaściło swoją życiową szansę i koncertowo wyprokreowało się na instalacji na laptopie. Nie chciało mi się szukać przyczyn, wziąłem dvd z otwartym susłem i oczywiście wszystko poszło bez zarzutu. Z nowych wynalazków muszę jeszcze przetestować Gentoo. Ale to kiedyś, jak już będę miał te 3 megabity CIR.

* * *

Olimpiada. Mija koło mnie bez wrażeń. Czekam na mundial. Albo na taką olimpiadę, chociaż baron dy Kubertę byłby pewnie niepocieszony.

Nagroda Darwina dla tego pana

Tzn. dla mnie. Komputerowa nagroda Darwina należy mi się jak najbardziej. Ot, instalacja Catalysta pod moim XP. Zainstalowałem, zadziałało. Ale w „dodaj / usuń” siedzi jeszcze jakaś nVidia Control Center or sth. Ktoś inny by się pewnie zastanowił, a ja? Aha, skoro nVidia, więc pewnie popłuczyny po mojej starej MX440. Więc WON! I tylko po resecie komputer zaczął mi dziwnie od nowa wykrywać wszystkie peryferia. Efekt? Stan przedzawałowy i instalacja całego oprogramowania płyty z szybkoscią światła.

* * *

Suseł przesiadkę zniósł ambiwalentnie. Niby SAX zachował się dzielnie i postawił iksy, ale zamiast 9550 figuruje jakieś niewiadomoco. No nic, jeszcze tylko dograć drivery tu i DX90 tam i można zacząć weekend.

Środa

Się wypowiedziała. O czymś tam. Zresztą, wypowiedziała się to określenie na wyrost, coś tam nabzdurzyła, wydrukowali to, a ja w przypływie desperacji to przeczytałem. O czymś tam Środa powiedziała w sobotę tak: „To myślenie konserwatywne, w którym wartością jest naród, w ramach narodu rodzina, a w ramach rodziny najważniejszy jest ojciec walczący na rynkach pracy.” Straszne! Syf, kiła i mogiła! Poruta! Że też ktoś dzisiaj jeszcze ma czelność w kraju Środy myśleć w kategoriach narodowych!!! Z utęsknieniem* czekamy na zwerbalizowanie alternatywnych poglądów byłej na szczęście pani pełnynocnik.
Nawiasem mówiąc, w kraju, gdzie kobiety rzekomo nie mają pracy, a w tej pracy, której nie mają, są traktowane jak obiekty seksualne przez mężczyzn, którzy to mężczyźni robią się coraz bardziej zniewieściali [zrozumienie logiki feministycznej na szczęście jak widać mi nie grozi], na moje oko 70% odprowadzających swoje dzieci do żłobka to mężczyźni. Przynajmniej w tym żłobku, do którego uczęszcza moje dziecko i przynajmniej o tej porze, o której odwożę je ja.

* * *

Z tematów mniej drażliwych społecznie – zostaję w Erze, nowy telefon dałem Żonie, a oszczędności na abonamencie akurat wystarczą na zwiększony lekko haracz dla nowego providera.

* – no dobra, „z utęsknieniem” to był manewr stylistyczny. Może faktycznie nie najszczęśliwszy.

Przez mękę do ekstazy.

No normalnie wypas po pachy. Jeszcze wczoraj gryzłem palce do kości, bo w środku Arcyważnej Pracy [TM] dostałem komunikat, że S.M.A.R.T. ma coś do powiedzenia. Jeszcze dzisiaj rano – szybki backup ze ściśniętym gardłem. A teraz – rozkoszuję się świeżo przydzielonym nx9010. I zero cholernej Maxdaty, niechaj ich piekło pochłonie z ich konstrukcjami, z ich serwisem, z ich dizajnem, niech mi żyje mój stary nowy laptok kompaczy. A mały gnojek, siedzący w każdym z nas, już szepce mi do ucha, żeby te pięć giga, które zostało mi na twardzielu po partycjonowaniu [ręka mi się omskła, no!] wykorzystać na jakiś wywrotowy system operacyjny. Mharharharhar. No i kocham S.M.A.R.T.a!

Is fecit cui prodest – krajobraz po bitwie

Przyznam, że z początku dałem się naciągnąć na spontaniczną histerię dokoła tych karykatur. Ale ponieważ jako zawód wyuczony i wykonywany mam wpisane „paranoik”, a na dokładkę niejaki Fear zamieścił takie i takie kwiatki, a na dodatek wyczytałem, że same karykatury ukazały się pół roku temu… trzeba spytać, komu na rękę jest zaognienie relacji na linii Zachód – islam?

  • Rosjanom – ropa, ropa i jeszcze raz ropa, a poza tym osłabienie odwiecznego kapitalistycznego wroga,
  • Chińczykom – jw.
  • Syrii / Iranowi – na fali histerii Amerykanom znacznie ciężej będzie zaatakować Iran / interweniować w Iranie [niepotrzebne skreślić]

Czarna wygrywa, czerwona przegrywa. Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może.
Nie można oczywiście wykluczyć samych zainteresowanych, chcących przeprowadzić próbę generalną przed nieuchronnie nadciągającą konfrontacją. Ale to już znacznie mniej prawdopodobne. Jedno jest raczej pewne: spontaniczne to raczej nie było.

Wielkie łowy

Poranna przebieżka po multimedialną Wybiórczą zakończona niepowodzeniem. Imię róży – modelowy przykład rewelacyjnej propagandy, zrobionej do bólu na jedno kopyto, a pomimo tego wciągającej jak mało który film, chociaż przez książkę nie przebrnąłem. Chyba jednak będę musiał obejść się smakiem. Szkoda.

* * *

Sprzedawca po drugiej stronie telefonu mówi mi, że kart na AGP mają już tylko pojedyncze egzemplarze. Nosz fuch, płyta kupiona rok temu, PCI-Express wszedł paręnaście miesięcy nazad, a już się okazuje, że mam archaiczną konfigurację. Ale i tak kupię kartę na AGP od znajomego. Całe szczęście, że nie gram, a DVI i dx9.0 [gdybym jednak zagrał] zawsze się przydadzą. Ciekawe, kiedy niezbędny okaże się upgrade płyty głównej.

HD CD, KDE, lustracja i kleroliberalizm

Przed chwilą Krusader pokazał mi plik o wielkości 293 terabajty. Jestem pod wrażeniem.

* * *

Wróciłem do kdm. WindowMaker jakoś mnie zdenerwował, za dużo ręcznego ustawiania wodotrysków. Może kiedyś…

* * *

W Studiu Otwartym TVP3 – ludzie z krakowskiego IPNu. Rozpoczęło się ujawnianie nazwisk ubeckich donosicieli, na razie ponoć tylko wśród księży i hutników. 93% dzwoniących jest za. I chociaż znielubiłem Kraków, to jest to jedna z tych rzadkich ostatnio chwil, kiedy głupim uczuciem czuję się dumny, ze mieszkam tu, a nie gdzie indziej.

* * *

Tabloidy wściekłe, że ktośtam gdzieśtam na rozmowie o pracę kazał komuś pokazać zaświadczenie od proboszcza. A poza tym mamy wolny kraj, pracodawcy mają swobodę doboru pracowników, słońce jest bardzo zdrowe, a babcia jest durna.

* * *

Kolejna rzecz do wykorzystania nie wiadomo kiedy i wiadomo, do czego: http://www.linux-live.org.