Pomieszanie z poplątaniem

Jakiś eseldek pozwał Wildsteina i IPN. Bo na liście Wildsteina znalazł swoje nazwisko, a to była inna osoba i w ogóle ludzie teraz mówią na niego „agent”.
Tylko czemu facet nie pozwie Wyborczej? W końcu to dzięki Michnikowi i jego histerii utrwaliło się przekonanie, że to jest lista agentów.

21 myśli w temacie “Pomieszanie z poplątaniem

  1. No właśnie jest. Komu przyznasz rację przed sądem, jeśli w autobusie powiem znajomemu, że jeśli nie działa mu www, to najlepszym sposobem jest ubicie Apacza, a usłyszy to jakiś oszołom i oskarży mnie o rozsiewanie nienawiści rasowej? AFAIK Wildstein nigdy nie twierdził, że jest lista to lista agentów.

    Polubienie

  2. torero->
    Jest różnica, no właśnie. Dlaczego wybiórcza ma odpowiadać za to, że lud zrozumiał to właśnie w taki sposób?

    PS Oszołom nie wiedziałby ani o istnieniu takiego "narodu" indiańskiego, ani o tym czymś w znaczeniu komputerowym (nie wiem, co to jest, ale nie chce mi się szukać).

    Polubienie

  3. Tytuł ma *zainteresować* czytelnika, a nie pełnić górnolotne funkcje społeczne 🙄 To że niewielu doczytało do końca, nie oznacza że wybiórcza jest winna histerii.
    Jeśli lista krążyła po stolicy/redakcjach/Polsce z piętnem wykazu agentów, to już zupełnie nie rozumiem, o co Wam chodzi.

    Notabene minęła rocznica.

    Polubienie

  4. Tytuł musi mieć związek z treścią (IMHO przykład Wildstein/GW ma). Wskaż co miałoby być w treści, aby tytuł miał jakieś potwierdzenie w tekście i jednocześnie nie naruszał moich dóbr osobistych.
    PS Oczywiście zakładamy, że zamiast "Lauro" są moje imię i nazwisko.

    Polubienie

  5. Analogicznie do "lista agentów krąży po Warszawie"? Przykładowo "Kowalski jest gwałcicielem pedofilem", podczas gdy w tekscie piszą, ze Kowalski włamał się do monopolowego. A tytuł ma przyciągnąć uwagę, bo kto by chciał czytać o napadach na monopolowe, a tu i tu jest jakiś bandyta.
    Z listą tak samo. Jakaś lista jest, ale kogo zainteresuje lista kto jest w teczkach, lepiej napisać, ze jest to lista agentów SB.

    Polubienie

  6. Nie zrozumiałeś mnie.
    Gwałciciel_pedofil/jego_ofiara a złodziej to zupełnie odrębne pojęcia. Nie ma między nimi żadnego związku (no, może poza KK).
    Natomiast jeśli x ludzi wierzyło, że lista W. jest listą agentów, to dlaczego nie wykorzystać tego w tytule?

    Polubienie

  7. Chodziło mi raczej o pomylenie "Kowalski jako pedofil", podczas gdy Kowalski był ofiarą. I nie ma tu żadnego związku z tym, w co kto wierzy. Mogę wierzyć, że studenci wypijają mi mleko sprzed drzwi, ale to nie znaczy że porządna gazeta ma prawo napisać, że Jan Nowak jest złodziejem i skrytopijcą mleka, "bo x ludzi w to wierzy". A kto pracuje w gazecie o ogólnopolskim zasięgu i nie wierzy w to, że zawarte w niej artykuły wpływają na rzeczywistość, jest idiotą.

    Polubienie

  8. Pedofil a ofiara to dwie różne sprawy :/ Chciałbym sobie wyobrazić, jak można napisać artykuł używać dwóch przeciwstawnych tez! Przypominam, że na liście W. byli MIĘDZY INNYMI agenci, więc częściowo pokrywa się to z prawdą.

    "kto pracuje w gazecie o ogólnopolskim zasięgu i nie wierzy w to, że zawarte w niej artykuły wpływają na rzeczywistość, jest idiotą."
    Artykuły – zgoda.
    Ale rozmawialiśmy o tytułach, które moim zdaniem nie mają takiego wpływu. Przeglądałem dziś rano wczorajsze, papierowe wydanie "Dziennika Zachodniego" z masą artykułów i zapamiętałem tylko *najkrótszy* z nich: TRAGEDIA.

    Polubienie

  9. Chciałbym zauważyć, że na tej liście były także ofiary, czyli osoby inwigilowane. Ok, co powiesz na "Kowalski i Malinowski to pedofile", przy założeniu, że M zgwałcił K? Część prawdy jest.

    Tytuł jest streszczeniem, czymś charakterystycznym danego produktu. Obserwowany ostatnio w mediach sposób "Wyzywający tytuł – marny artykuł" jest po prostu oszustwem. Nie kupujesz gazety czytając treść artykułu. Kupujesz ją po to, by przeczytać produkt o danym tytule. Gdy ja kupuje gazetę, gdzie tematem jest lista agentów SB, to autor/wydawnictwo mnie oszukuje.

    Czy ktoś sprzedaje mielonkę turystyczną pisząc na opakowaniu Ser półtłusty? Czemu, skoro sery się lepiej sprzedają?

    Druga rzecz, na którą jednak tytuł ma wpływ, jest zawartość. Czytając wybrany artykuł odbierasz go przez pryzmat tytułu. Artykuł prasowy nie jest kryminałem, lecz opisem. Tytuł definiuje "kręgosłup" tego o czym się pisze, czytelnik wyłapuje ważne informacje doczepiając je do tego kręgosłupa. I wreszcie, jeśli kogoś się spytasz, o czym jest artykuł, który właśnie przeczytał, odpowiedź będzie w około połowie oparta na tytule (w zależności od długości artykułu przewaga treści nad "kręgosłupem" wzrasta).

    Polubienie

  10. Cóż, o ile jestem zdecydowanie przeciwny usprawiedliwianiu Wildsteina kosztem Gazety Wyborczej, o tyle muszę przyznać, że wykazała się ona dużym brakiem odpowiedzialności za słowo.

    Polubienie

  11. lauro: "Natomiast jeśli x ludzi wierzyło, że lista W. jest listą agentów, to dlaczego nie wykorzystać tego w tytule?"

    Cały problem w tym, że znacznie więcej ludzi uwierzyło, że lista W. jest listą agentów po pobieżnej lekturze histerycznych artykułów z gazety.

    Jeszcze raz Kataryna:
    "(…) konsekwentne nazywanie tej listy "ubecką listą" jest chyba najlepszym dowodem hipokryzji Gazety, która udaje, że nie rozumie, iż uparte utrwalanie zbitki "ubecka lista" ułatwi pomawianie i krzywdzenie niewinnych, którzy na niej są. Wstrętne, ale uzasadnione, bo strategia Gazety jest od początku czytelna – wmówić, że to "lista agentów", potem wskazać na niej kilka osób, które są niewinne, i wysnuć wniosek, że wobec tego teczki są ogólnie niewiarygodne."

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s