Głos mi blednie, włos mi rzednie, psują mi się zęby przednie.

Zjadłem chyba coś nieświeżego, więc teraz umieram [co objawia się u mnie potężnym bólem głowy przed wystąpieniem objawów właściwych niestrawności], agonię przedłużając colą. Śpiący jestem, jak jasna cholera. Zimno jest. Nic mi nie działa, poza rzeczami, do których nie mam czasu zajrzeć.
A na domiar złego nie mam żadnej koncepcji spędzenia wieczoru. Komputer chwilowo obrzydł mi do reszty, książek ciekawych niet, na jakiekolwiek wyjście z dziewczynami jest za paskudnie, kleju do zaległych modeli nie mam, zdjęć mi się robić nie chce, do telewizji nabrałem odrazy.
Jednym słowem – parszywka.

Wieczorową porą.

Subversion stoi i się testuje.

* * *

Trzy wpisy nazad, pisząc o Diablo, zapomniałem napisać o jeszcze jednej przyczynie, która nie pozwala mi podskoczyć wyżej tyłka [nie, złośliwcy, nie jest to najczęstsza przyczyna] – nieumiejętny [wywodzący się generalnie z relatywnie małego zainteresowania tą grą] rozwój postaci. Piszę dlatego, że wczoraj Diablo we własnej osobie spuścił mi łomot. Hm. Poczytałem trochę spoilerów, podumałem i spróbuję podejść pacjenta inną mańką. Ale już raczej nie dzisiaj. Nawiasem mówiąc, gra nekromantą z wymaksowanym golemem jest przeraźliwie nudna, dopóki nie trafi się na rzeczonego Diablo.

* * *

Pobrałem sobie ISO Linux Genealogy LiveCD, wypaliłem płytkę… i qpa. Ubuntu [na którym jest to oparte] uruchamia się na laptoku w rozdzielczości 800×600. Prace badawcze trwają.

Mimochodem.

Instaluję sobie Subversion. Instrukcja jest miodna, miodniusieńka i tylko ja dzisiaj jakiś taki tępawy chodzę. Nie wiem np., jak zabronić commitu plików typów innych, niż dozwolone. Wprowadziłem blacklistę na klientach, ale to tymczasówka, w dodatku paskudna i nieskuteczna i chyba trzeba będzie zdoktoryzować się z hooks, o ile dobrze i pobieżnie doczytałem.

* * *

Się ssie Linux Genealogy Live CD. O. I to jest właśnie dobry pomysł. Bo nie mam chwilowo dostępu do laptoka, gdzie możnaby zainstalować sobie Linuksa, a takie rozwiązanie to ideał – zapuszczam toto na sprzęcie windzianym i, jak mawiali Potemy, wilk syty i z owcy jeszcze dużo zostanie, a ja mam do dyspozycji soft, którego pod windą się nie uświadczy [MS mógłby się postarać i wypuścić jakieś Line Is Not An Emulator lub czasopisma…]. A przy okazji obejrzę sobie to słynne Ubuntu. Dziwnie co prawda będę wyglądał z laptopem na cmentarzu, ale w końcu praca badacza wymaga poświęceń.

* * *

Janas jest mistrzem iluzji. Kombinuje, zmienia, selekcjonuje, wypróbowuje, analizuje, a do Niemiec w pierwszym składzie i tak pojedzie Rasiak. Starego misia na sztuczny miód???…

* * *

W Diablo doszedłem do IV aktu, co biorąc pod uwagę moją znakomitą koordynację ręka-oko jest wyczynem wprost niemożebnym. Ponieważ wszystkie poprzednie próby ukończenia gry kończyły się interwencją siły wyższej [awaria sejwa, awaria kompa i takie tam], z niepokojem czekam na przeszkodę uniemożliwiającą mi ukończenie gry tym razem. Pad dysku?… tfu, tfu, puk, puk.

Przegląd prasy.

Komuś padło na musk. Inaczej nie da się określić sytuacji, gdzie jakiś redaktorzyna stawia w tytule pytanie „Dlaczego Polacy nie kupują nowych aut?” po to, żeby dwa zdania dalej stwierdzić, że „sprowadzamy głównie samochody mające od 8 do 10 lat, najczęściej wymagające naprawy”. Aha. I właśnie ta przeklęta możliwość importu jest przyczyną, że ktoś woli kupić sobie auto za 10 tysięcy [do którego na ogół wcale nie trzeba aż tyle dokładać], a nie nówkę od 50k w górę. Autor najwyraźniej na logice w szkole oglądał pornosy albo cały artykuł jest sponsorowany. Innej możliwości nie widzę.
Nawiasem mówiąc, branża używanych aut i rzeczy z tym związane to praca dla kilku, jeśli nie kilkudziesięciu tysięcy osób. Salony zatrudniają personel parę rzędów wielkości mniejszy, a ew. zysk i tak w sporej części idzie za granicę.
Skoro przy cenach jesteśmy – w ostatnim Najwyższym Czasie! świetny, suchy artykuł J.M.Fijora, porównujący ceny. Tendencyjnie, złośliwie i liczbowo, czyli tak, jak lubię. Wykwintna kolacja w Warszawie jest droższa od kolacji z górnej półki w San Francisco. Wedlowskie „Ptasie mleczko” jest droższe w hipermarketach w Polsce, niż na Jackowie w Chicago. I tak dalej, i tym podobne. Dostępne niestety tylko w wersji papierowej. Poza tym – ciekawy artykuł o ratownictwie medycznym i inne rzeczy. Polecam.

* * *

Lepiej późno, niż wcale. Czas już jakiś temu wyszedł nowy numer Histmaga. Spis treści „na szybko” można podejrzeć u Lilianny, po szczegóły zapraszam na stronę magazynu. Nieortodoksyjnym wegetarianom polecam z prywatnej masarni szczególnie swoje nowe mięso polskie, czyli Dlaczego Kościól wtrąca się w nasze życie w tak durny sposób i dlaczego powinien robić to jeszcze mocniej?. Zapraszam w imieniu calej redakcji HM.

GRAMPS

Zająłem się pakietem genealogicznym GRAMPS [http://www.gramps-project.org]. Ciekawe, na ile starczy mi czasu i cierpliwości – na razie mam luźno spisane 32 osoby, brak koncepcji, jak zaewidencjonować nazwiska panieńskie i kuuupę danych do wklepania przy najbliższej wizycie w domu, trzeba to będzie jakoś przenieść na laptoka. Przy okazji refleksja, że strasznie mało wiem o swojej rodzinie. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystko to nadrobię. I że może wreszcie, po rozpisaniu odpowiednich schematów w komputerze zacznę orientować się po kądzieli mojej Córki 😀
Świetna rzecz, ciekawe tylko, na ile okaże się to kolejnym projektem w wiecznej „fazie alfa” [mam na myśli swoje „badania”, a nie soft, który imho jest już produkcją niemalże kompletną, wyjąwszy i18n]. O, już spisałem trzydziestą trzecią osobę 🙂

Stachanowszczyzna

Na ile dobrze zrozumiałem wczorajsze przekaziory, po wprowadzeniu godziny policyjnej zdemolowano tylko wczoraj tylko ok. 600 samochodów. A inny przekazior dał cynk, że w związku z całym bardakiem aresztowano 120 osób.
Jeśli czegoś nie pokręciłem… pięknie, pięknie. Wychodzi na to, że albo ferfluśtene banditen mają przerób, jak budowniczowie socjalizmu, albo że znakomitej większości demolki ujdą płazem.
I tutaj właśnie leży pies pogrzebany. Jeśli ktoś wychowany na gangstarapie widzi, że szanse tego, że dosięgnie go sprawiedliwość, są homeopatyczne, to jaką motywację ma do zachowywania się, jak przyzwoity obywatel? Socjaliści, podajcie chociaż jeden powód.