Ścinki poweselne

Złota konstatacja choreograficzna: Gdyby Pan Bóg chciał, żebyśmy tańczyli walca, dałby nam trzy nogi.

* * *

Wesele jak wesele, bawiliśmy się, Szczęść Boże młodej parze, ale ja nie o tym. The Band. Zespół przygrywający do tańca i do kotleta to nawet nie ekstraklasa, to absolutna Liga Mistrzów we wszechświecie tym i paru sąsiadujących. Przeurocza, przepiękna, przeuśmiechnięta, wokalistka [aż Żona zaczęła mnie podejrzewać – bezzasadnie, bo podobną opinię miała o Niej połowa kobiet obecnych…] ze skalą głosu jak K2 od podnóża do szczytu, rewelacyjny technicznie i muzykalnie gitarzysta, parametalowy, a co najmniej rockowy bębniarz i nie odstający specjalnie od reszty klawiszowiec. Na bank [chociaż nie pytałem] grają gdzieś poza weselami, wskazuje na to chociażby repertuar. Czy zdarzyło Wam się być na _wiejskim_ weselu, gdzie siedemdziesięcioletnie babcie bawiłyby się przy Santanie i Malczikach, że wspomnę dwa przykłady z brzegu? Parkiet cały czas był pełny, ograniczeniem był jedynie jego rozmiar. Absolutną bzdurą jest twierdzenie, że wiejskie wesele [w sensie lokalizacji i sporej części obecnych, a nie jakości, broń Boże!] i rock to niebo i ziemia. Bzdura po trzykroć, tak tłumaczą się frajerzy. Ci pożenili zaśpiewki ludowe i rocka w stopniu tyleż równym, co genialnym, wchodząc poza tym w każdą przyśpiewkę rozpoczętą przez publikę najdalej po pierwszej zwrotce [słuch absolutny lub biegłość warsztatowa, na jedno wychodzi]. Czy słyszeliście kapelę grajków weselnych, gdzie gitarul ozdabiałby swoimi solówkami niemalże każdą piosenkę? Nie? To zaproście ich. Zaproście na wesele Wasze, Waszych znajomych, Waszych synów, córek i cholera wie, kogo jeszcze, niech pozna ich cała Polska. Pewnie przyjadą, jeśli im dobrze zapłacicie. Gwarantuję, że parkiet cały czas będzie pełny, atmosfera nie z tej ziemi, a oni sami będą schodzić ze sceny tylko na parę minut. I będą się bawić równie dobrze, jak Wy, wokalistka będzie wyśpiewywać wokal męski, gitarzysta – żeński, a przy śpiewaniu Rezerwy – po obowiązkowej bluesowo – rockowej solówce parodiować falsetem sam nie wiem, kogo, zaśmiewając się przy tym niemalże do łez, albo rozpoczynając motywem z „Pretty Woman”… „Szparką sekretarkę”. To trzeba było widzieć, to trzeba było usłyszeć, tam trzeba było być.
A jeśli grają poza weselami i dostrzeże ich ktoś możny – gwarantuję, że jeszcze o nich usłyszycie. Niepozorny wiejski bandzik z podkieleckiej Mójczy, dorabiający sobie na weselach, o sile rażenia dobrej bomby wodorowej z wirusem ptasiej grypy wewnątrz.

* * *

…a cezarowi, co cesarskie – panna młoda wyglądała ślicznie, pan młody zapewne zabójczo przystojnie [chyba, mężczyzna nie powinien oceniać innego mężczyzny, nie ma do tego odpowiednich gruczołów]. Ale do opisywania wesel i ślubów od strony kreacyjno – atmosferycznej nie mam niestety talentu.

7 myśli w temacie “Ścinki poweselne

  1. …zjawisko opisane powyżej nie jest wcale rzadkim – osobiście zetknęłam się na pewnym bankiecie postkonferencyjnym w mieście Radomiu z wirtuozem gitary, porównywalnym w mej percepcji do Bernarda Allisona conajmniej… cóż – anim można, anim z branży… młodzian zapewne wciąż do kotleta przygrywa…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s