Geopolitycznie

Hamerykańce przebąkują, że czas skończyć z ostatnim reżimem w Europie. Z początku ucieszyłem się i pomyślałem, że mówią o UE, ale zaraz doczytałem, że mieli na myśli Białoruś.
Od kiedy bodajże Kondolizie wymsknęło się, że na zbudowanie normalnej opozycji [chyba w Serbii] nie potrzeba nic innego, jak tylko chyba 50 mln baksów, odruchowo najeżam się na przejawy wszelkich rewolucji spontaniczych. Tak, wiem, że żadna rewolucja nie jest dziełem tłumu – ale też chyba nigdy w historii nie próbowano tak bezczelnie zdemokratyzować przetasowań geopolitycznych. Wszystko staje się marketingiem, czego dowodem niedawne informacje prasowe na temat oficjalnych symboli rewolucyjnych w Kirgizji. Tulipan czy fiołek, skrzydełko czy nóżka? Za jakiś czas rewolty będzie się planować nie z dostawcami lewej broni, tylko w agencjach piarowych…
A nasi [czy aby na pewno nasi?…] w tej całej awanturze trzymają poziom. Gruntu. Popierdzieliło się w główkach dokumentnie i zamiast forsować opcję najkorzystniejszą dla Polski [czyli póki co niestety popieranie Łukaszenki], pchają Białoruś w objęcia Rosji. Wychodzi im to doskonale, jak wszystko, co miało wyjść dobrze, a co spieprzyli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s