Salon

Właśnie skonczyłem czytać. Zaczęło się od tego, że w ogóle nie planowałem jej kupić, a w końcu kupiłem ją w Tesco, łamiąc tym samym swoją zasadę niekupowania książek w hipermarketach po raz pierwszy i – mam nadzieję – ostatni.
Książka generalnie jest strasznie nierówna. Zaczyna się popisem erudycji Łysiaka – lekko nużącym, bo z grubsza wiedząc, o czym rzecz ma być, pragnie się konkretów, a nie – ciekawego notabene – tła historycznego. Smędzenie trwa parę rozdziałów, a potem zaczyna się jatka. Lekcja historii najnowszej w wykonaniu WŁ to – w zależności od czytającego – jedno wielkie szambo i opluwanie niegodne uwagi [wg jednych] lub rzetelny potret elit [wg drugich]. Osobiście wybieram bramkę nr 2…
Plusy tej książki to niewątpliwie cała masa faktów skrzętnie ukrywanych przed opinią publiczną przez mainstreamowe media, pokrywających się generalnie z tzw. obiegowymi opiniami. Łysiak – mimo disclaimera na końcu – zalewa książkę taką ilością cytatów, że ludzie [jeszcze] normalni chociaż przez chwilę mogą poczuć iluzję przewagi liczebnej. Wyśmienite źródło cytatów i fantastyczna lekcja historii najnowszej. Oczywiście można nie zgadzać się z Autorem, dysponować inną oceną faktów, itepe, – jednakowoż sama ilość materiałów źródłowych wymaga w miarę poważnego podejścia do polemiki. Mimo języka, który czasem wychodzi poza nurt publicystyki cywilizowanej.
Minusami są: zbytnie przegadanie [publicystyka to nie miejsce na kwiecisty styl literacki], uporczywe trzymanie się pewnych błędnych sądów [cokolwiek sądzić o np. Geremku, otrzymanie kredytu NIE JEST jednak równoznaczne z otrzymaniem pieniędzy], wreszcie wspomniany nierówny poziom. Aha, i zaliczanie z uporem godnym lepszej sprawy Kaczyńskiego do prawicy – w moim prywatnym rankingu zajmuje on pozycję co najwyżej bardzo przyzwoitego bolszewika [numerów z poparciem 50% dochodowego czy popisów kaskaderskich z wejściem do UE szybko nie zapomnę].
Książkę generalnie kupić warto, chociaż oponenci pewnie i tak nie zdobędą się na polemikę z faktami, a kryterium jej oceny będą i tak stanowiły tylko poglądy polityczne.

3 myśli w temacie “Salon

  1. Objechał. I tu się podłożył, chociaż… nie jestem o tym wcale do końca przekonany – twórczość JK znam dobrze do "Sarmatii", jako tako do ostatniej płyty, ale wywiadów, szczególnie zagranicznych, nie czytałem, więc nie mi to oceniać. Grubą przesadą, żeby nie rzec chamstwem, wydaje się wyrokowanie o "chrzcie na wyrost" – ale nie jest to też powód, żeby z paru spraw w takiej ilości materiału wnosić o całości zarzutów zebranych w książce.

    Polubienie

  2. A ja pomyślałem o Jacku Kur[w]oniu. Ale to tylko i wyłącznie z tego powodu, że zgadzam się z opinią pewnego słuchacza Trójki, który wieki temu, chyba jak K. wrócił skądeś do kraju i występował w Trójce właśnie, słuchacza który zapytał K. czy chciałby coś zrobić dla muzyki? Na co K. oczywiście powiedział, że jasne. A słuchacz niegrzecznie zakończył: – to pan więcej nie śpiewa. Buahahahahaha!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s