No wreszcie.

Economic Left/Right: 4.00
Social Libertarian/Authoritarian: 2.92
„Strongly” mają imho zdecydowanie za dużą wagę. Ale to tylko moja opinia. W dwóch poprzednich edycjach testu 😀 wyszedłem zdecydowanie za blisko Blaira, fuj.
Teraz jest już znacznie lepiej 🙂

Smutek pani Anny

Belka zapowiedział nadanie specjalnej emerytury Annie Walentynowicz – jednej z niewielu osób z „Solidarności”, o której mimo upływu lat nie usłyszałem niczego złego. Pewnie dlatego, że później nie angażowała się w politykę.
Przerażające – niezależnie od oceny „Solidarności” – jest to, że emeryturę przyznaje czerwony, na wniosek imho odosobnionego LPR, przy całkowitej bezczynności innych etosiarzy. A wszyscy oni – czerwoni, czarni, różowi – mają za miesiąc pobory nieporównanie większe, niż pani Anna mieć będzie przez rok.
Swoją drogą – większość komentarzy pod tym artykułem jest chyba do obrony tylko dla naprawdę hardcore’owych zwolenników wolności słowa na portalach.

Zmiany, zmiany, zmiany.

Kobieta w stanie chandry może sobie pójść na zakupy albo obciąć włosy. A facet – niekoniecznie w stanie chandry, ale odczuwający dojmującą potrzebę zmian?
Od dawna chodzi za mną pomysł redesignu swojej strony. Może się w końcu zdecyduję – tym bardziej, że szablon joggera też mi się już znudził. Ale jutro, na dzisiaj w planie mam odpalenie auta. Tym bardziej, że Bondy się skończyły i piątkowe wieczory mam już wolne.

Moherowy beret strikes again

Znowu nie wiem, dlaczego się tak miotacie na ojcarydzykową partię. Przecież nie odbierze ona elektoratu komuszkom, tylko elpeerowi i Kaczorom, wszystko zostanie w rodzinie.
btw. Obserwując niektóre wpisy, można naprawdę dojść do wniosku, że zagrożeniem dla Polski jest li tylko i wyłącznie czarnosecinny katolicyzm, a nie panosząca się wszędzie czerwonka. Swoiste odwrócenie cytatu niesławnej pamięci Goryszewskiego: „Nieważne, jaka będzie Polska, byleby NIE była katolicka”. To, że zbolały Hausner i spółka tworzą nową kanapę, która pewnie niedługo podepnie się np. pod prawicę [bo właściwie czemu nie?], to, że w następnych wyborach komuchy pobożne zmienią komuchów bezbożnych, to, że Polska po raz kolejny nie doczeka się liberalizmu z prawdziwego zdarzenia [co nie przeszkodzi oczywiście oszołomom straszyć dzieci liberalizmem i obwiniać go o wszelkie zło], to, że wolną, niskopodatkową gospodarkę będzie można włożyć między bajki na co najmniej następne cztery lata – wszystko to furda. Najgorsze jest to, że ojciec Rydzyk założył nową partię i że głos RM zacznie się liczyć tak samo, jak głos elektoratu lewicowego czy wszelkiej maści lumpów, przehandlowujących swój głos za obietnicę bezpłatnego czegoś tam.
Pod żalami podpisali się: wielbiciele PiS i LPR. Wobec spodziewanego profilu elektoratu rydzykowej partii inaczej tego żalu wytłumaczyć sobie nie potrafię.

Opowieści szpiegowskie

Generał Marek Dukaczewski oświadczył, że nazwisko Marka Dukaczewskiego znajduje się na liście Wildsteina i że powoduje to zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
Pomijam ponoć powszechnie znany fakt, że osoby znajdujące się na tej liście nie są ponoć identyfikowalne. Pomijam fakt, że samych Marków Dukaczewskich może być na liście ochnaście pierdylionów. Zupełnie pomijam fakt, że lista ta była podobno jawna i każdy przechodzień mógł się z nią swobodnie zapoznać.
Ale jeśli słyszę, że spesłużby wpadają w drgawy, bo ktoś na kompletnie nic nie znaczącej liście umieścił nazwiska zbieżne z innymi nazwiskami [czyli na zdrowy rozsądek zrobił to samo, co np. szprejując je na murze], to wyczuwam gruby wał. Bo jeśli np. ja jestem agentem, to możliwości są dwie. Albo wszyscy o tym wiedzą, i w takim razie lista Wildsteina niczego nie zmienia, albo nie wie o tym nikt, i lista Wildsteina też niczego nie zmienia, ponieważ nikt nie wie, ze jestem na tej liście jako agent, a nie jako np. TW czy ofiara kapusia.
Jeśli słucham takich rzeczy, to albo „Trybuna” traktuje mnie jak idiotę…
…albo histeryzują, bo mają alergię na słowo „lustracja”…
…albo faktycznie coś jest na rzeczy.

[`] [`]

W tym miejscu miało znaleźć się kilka wrażeń z antologii Polska +50. Ale się nie znajdzie, bo znów przypadkowo zamknąłem sobie okienko z Psi i treść poszła do Krainy Wiecznych Dewnuli. No by to jasna cholera wzięła.

Jak zostałem beretem moherowym

Któryś raz z kolei daję odpór oponentom, określając się dość jednoznacznie po stronie rozgłośni. No żesz.
Naprawdę nie jestem fanem RM, prawdę powiedziawszy ani mnie ono ziębi, ani grzeje. Chociaż… jeśli już, to faktycznie grzeje. Skoro jest target, zrobienie radia nie jest złe, jeśli ktoś daje na to prywatne pieniądze, to nie moja sprawa. Ale grzeje anemicznie i cokolwiek bez przekonania.
Myślę, że przyczyna tego jest trywialna, a jest nią najzwyczajniej w świecie druga strona. Nie będę przecież stawał przeciwko RM po stronie komuchów, dwunastoletnich wolnomyślicieli, euroentuzjastów, antyklerykałów czy [kehm…] zwolenników Lecha Wałęsy, nespa?
Czekam na atak na RM ze strony miłośników muzyki Kaczmarskiego, UPRu, linuksiarzy czy jakiegokolwiek innego bliskiego mi bractwa. Wtedy sobie może poglanuję. Na razie – Alleluja i do przodu!

.

Godzina 20:25. Właśnie skończyłem na dzisiaj całodzienną robotę, reszta jutro. Wyniki _zaczynają_ zgadzać sie z założonymi. Niezgodzenie się wyników w poniedziałek spowoduje urwanie mi łba i nasikanie do tak powstałego otworu. Kochając księgową, nienawidzę księgowości. I pomyśleć, że gdyby nie moja wrodzona uczciwość [w papierach na AGH napisałem, że chcę studiować drugi kierunek], dzisiaj byłbym absolwentem AGH i programował pewnie zupełnie coś innego. Wamać.
Jednym okiem oglądam Spaceya w K-Pax. Niezły jest.
Moja Córka jest niesamowita. Stokroć bardziej, niż Spacey, nie ta liga
A propos ligi. Przy okazji dzisiejszego ogólnopolskiego wyrzekania na Giertycha zacząłem żałować, że nie ma już Ligi Republikańskiej. Nieodżałowanej pamięci jajcarze, skrzyżowanie Pomarańczowej Alternatywy z Rycerstwem Niepokalanej. A tak właściwie… co się z nimi stało? Zniknęli jako sen złoty przy okazji którychś wyborów chiba…
Spacey po pierwszej półgodzinie zaczyna gadać politpoprawnie. Buee.
Akumulator nie da się wyciągnąć z auta. Zacisk mu się urwał i gwint kręci się swobodnie. Tylko się popaćkałem. Trzeba będzie wziąć taryfę z doładowaniem, ale jakoś mi się nie chce – wbrew pozorom odcięcie się od auta nie wywołało syndromu porzuconego samochodziarza. Ja chyba faktycznie nie lubię prowadzić auta.

Władza nieporadna

Przekaziory przekaziorują, że wczorajszy protest Greenpiss obnażył kompletną bezradność rządu. Ekoterroryści wleźli na balkon Belki bez najmniejszych kłopotów.
Oby tak dalej. W nachodzącym przewrocie konserwatywno – liberalnym poleje się dzięki temu mniej krwi. Chociaż, gdyby poleciało parę łbów, wyszłoby to tylko na dobre, przykład z lustracją jest zanadto wymowny.