Anatomia pracoholizmu

Wcale nie trzeba mieć do tego jakichś predyspozycji psychofizycznych. Po prostu w zakresie obowiązków wystarczy mieć pracę wymagającą minimum koncentracji, a jednocześnie musieć w związku z nią odbierać kupę telefonów. I powoli i nieustająco zaczyna się wyrabiać nadgodziny widząc, że telefony milkną dopiero po 16:00 i dopiero wtedy można w miarę spokojnie wziąć się do roboty… muszę coś z tym zrobić.

Córka tańcząca

Foolsgarden podszedł. Z TŻ zostaliśmy zagonieni do kółeczka i przetańczeni w to kóleczko [z elementami małego walczyka labada] wśród ogólnego entuzjazmu.
Ray Charles zachwycił. I chociaż r’n’r w wykonaniu niepełnego dwulatka nie jest może zbyt profesjonalny, to jednak bez bisu się nie obyło.
Zakończyliśmy Jerzym Michałem i jego Careless whisper. To zostało już przetańczone tak, jak przetańczone być powinno – utwór do powłóczenia nogami, kiedy po udanej bibce nikomu nic już się nad ranem nie chce.
A jutro…. znów idziemy na całość…

Ścinki

Gość w dom, Bóg w dom. Posiedzieli, pogadali, pojedli, popili, pojechał.
Pod wpływem notatek z GTD u sztywnego przejrzałem pobieżnie artykuły dot. zwiększania produktywności. Ciekawa rzecz. Pozostaje tylko wyciągnąć wnioski i przełożyć je na praktykę. To ostatnie jest akurat banalne, w końcu zwiększyć ilość dostępnego czasu próbuję już od jakichś dziesięciu lat.
Się ostrzygłem. Spokój z upierzeniem na czas jakiś. Do osiedlowego fryzjera pojechałem [!!!], tłumacząc się przed Żoną i samym sobą umytą po zabiegu głową na zimnym powietrzu. A w tzw. międzyczasie poćwiczyłem nawroty na hamulcu ręcznym, umiejętność tyleż szpanerska, co kompletnie niepraktyczna.
Plany na wieczór – nieznane. Może skończę czytać książkę.

Kursów pęk dla polonisty, układ jasny i przejrzysty

Przyjaciel – polonista opowiada:
Pensja nauczycielska zależy m.in. od tego, czy nauczyciel jest mianowany. Na mianowanie [z grubsza rzecz biorąc] można zapracować, robiąc m.in. studia podyplomowe i kursy.
Studia i kursy opłacane są z kieszeni nauczycieli. Płacą chętnie, bo zwraca im się to w dodatkach, a poza tym nie uczą się przecież dla umiejętności, tylko dla uzyskania papierka. Nie ma bola, żeby ktoś papierka nie otrzymał, nikomu wszak na tym nie zależy.
Zarabiają, in order of appearance: ludź z kuratorium – bo bierze swoją dolę od zwycięzcy przetargu na szkolenia. Firma szkoleniowa – w sposób oczywisty. Nauczyciele – bo początkową inwestycję pokryją z nawiązką późniejsze dodatki. Tracą – in order of appearance – ci, co zwykle. My.
Jakikolwiek poziom wymagany nie jest. Nauczyciel płaci, więc wymaga [papierka], wiedza do mianowania potrzebna nie jest. Po ukończonych studiach podyplomowych z informatyki [humanista ze studiami informatycznymi się zdarza] potrafi – z biedą – programować w Pascalu. C/C++/Linux/bazy danych to dla niego [nie z jego winy, on się przykładał, znam go] tabula rasa. Rzeczone studia podyplomowe ukończyła nauczycielka, która na zakończenie studiów nie potrafiła utworzyć nowego folderu w Windows. Powtarzam: nauczycielka po podyplomowych studiach informatycznych nie potrafiła utworzyć nowego folderu w Windows. Studia ukończyła.
Przyjaciel jest z zamiłowania pedantem, chodzi na wszystkie zajęcia. Inni kończą po pierwszych zajęciach.
Uczciwych nauczycieli przepraszam. Opisuję system, który – mimo chwalebnych wyjątków – jest dość dobrym uogólnieniem pewnego układu.