Powrót

Wróciłem. Na przyszłość będę musiał inaczej poorganizować takie wyjazdy, bo robienie cięgiem 500 km do 2.00 w nocy z zamykającymi się oczami przez jednego kierowcę [nie mnie… sam chciał prowadzić, no] nie jest najlepszym pomysłem. Pomijam fakt, że nic nie można zwiedzić, a na rekreacyjny wyjazd np. do Torunia długo nie będzie mnie stać. Czasowo. A już zupełnie pomijam fakt, że mimo homeopatycznej ilości snu spać mi się zasadniczo nie chce, ale odczuwam jakąś dziwną niechęć do wykonywania czynności służbowych.
Zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że do śniadania mogłem sobie poczytać książkę, na co w normalnych warunkach bym się nie zdobył. Dzisiaj padło na opowiadanie z „Księgi jesiennych demonów” Grzędowicza. Facet jest nieprawdopodobny. I genialny. Jak każdy członek NKT.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s